<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895</id><updated>2012-01-16T10:55:21.959-08:00</updated><title type='text'>Zła Krew</title><subtitle type='html'>Storm Hawks. Fanfiction. A co innego? Wszystko zaczęło się źle. Plan zawalił w każdym calu. On był tu, uwięziony w cytadeli bezlitosnego wroga, reszta drużyny - gdzieś tam, w oddali. A potem już nic nie było takie, jak przedtem. Bohaterowie zmuszeni do szybkiego dorośnięcia, strugi krwi, inteligentny żart i gwarancja dobrej jakości. O zwrotach akcji nie wspominając. Szarość ma w końcu wiele odcieni.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>11</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-7308054638957086682</id><published>2009-07-25T14:25:00.000-07:00</published><updated>2009-07-25T14:29:29.758-07:00</updated><title type='text'>Część II: Rozdział III</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Przeciwności losu, jeżeli chodzi o moje popisywanie i pisanie ostatnimi czasy, po prostu mnie uwielbiają. Najpierw wysyp windowsa, potem aktywacja systemu eliminacyjnego studentów (sesja), następnie uroczy remoncik w domu i zarżnięcie dysku w lapie (podziękujmy mojemu cudownemu koty, który potrafi się potknąć o kabel w pełnym pędzie.). &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Dzięki bogom, miałam nosa i dzień przed zrobiłam backupa, śląc najważniejsze pliki na maila. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Problematyczny okazał się tylko reinstall Worda - trzeba było znaleźć płytę. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;W dzisiejszej notce w końcu to i owo wychodzi na jaw. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Rozdział III&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- I co teraz? – nader kłopotliwe, acz konieczne w tej sytuacji pytanie padło z ust Finna, przerywając dłuższą chwilę milczenia i wyrywając Aerrow z zamyślenia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Co, co teraz? – wymamrotał, marszcząc przy tym brwi. – Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że możemy mu zaufać po tym wszystkim.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Zwróć uwagę, że o niczym takim nie wspominał – mruknął Stork. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- To z całą pewnością jest pułapka!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- A ty przejmujesz moją rolę – odparował Merb.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Czy możecie przestać się kłócić? – warknęła z cicha Piper, ale takim tonem, że powiało grozą, a szron niemalże osiadł na ścianach. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Finn gwizdnął z podziwem, Junko schował się za blondynem, Galena swoim zwyczajem ignorowała wszystko i wszystkich, spokojnie zapalając papierosa. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Ty też? – jęknął z rozczarowaniem Rycerz, wpatrując się w dziewczynę. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Co „ja też”? – prychnęła. – Myślę, zanim coś zrobię? Owszem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- W takim razie waszym zdaniem mamy pójść im na rękę? – sarknął, dla lepszego efektu zataczając ręką szeroki łuk. – Po tym wszystkim, co przez nich przeszliśmy…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Jakbyś nie zauważył, to nikt o nic nas nie prosił – wymamrotała Galena, wydmuchując smugę dymu. – Ot, dali nam informację, bo uznali, że powinniśmy się o tym dowiedzieć. Co z tym fantem zrobimy, to już nasza sprawa. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Nadal mi się to nie podoba – westchnął ciężko Aerrow. – Nie ufam mu. Nie znoszę go. To on doprowadził do zagłady poprzednich Storm Hawks, zdradził ich, do diabła! A teraz przychodzi, jakby nigdy nic…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Odnoszę wrażenie, że podczas walki z nim bawisz się wcale nieźle – zaśmiała się złośliwie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Do czego dążysz?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;– Znasz swojego wroga i to doskonale, młody. Przestań więc udawać idiotę i kierować się tym, co ci w danej chwili na myśl przyjdzie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Nawet jeśli tutaj nie ma żadnej intrygi, w co szczerze wątpię – zaczął z namysłem – to przecież wybór nie dotyczy tylko nas. Cokolwiek zrobimy, skutki tego odczują wszyscy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przygryzł wargę i spojrzał na swoje stopy, po czym podniósł wzrok.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Nie chcę brać całej odpowiedzialności za to, co może się stać na nasze barki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Co zatem proponujesz? Udawać, że nic się nie stało? – Finn zamrugał. – Stary, mieliśmy samego Dark Ace`a na pokładzie i nikt nikomu nie przywalił w zęby! Po czymś takim nie da się udawać, że nic się nie stało!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Nie będziemy niczego udawać, Finn. Pora wrócić do Atmosii. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;***&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeszcze niedawno szwadron Storm Hawks lądujący w Atmosii nie budził specjalnych emocji. W końcu wyglądali i byli jeszcze dziećmi w oczach innych ludzi. Poza tym pojawili się znikąd ze sprzętem, który zdecydowanie pamiętał lepsze czasy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dzisiaj jednak było inaczej. Sama sylwetka Condora unosząca się na niebie wywoływała nie lada sensację i wiwaty rozradowanego tłumu, kilka osób odpaliło fajerwerki (zdaniem Storka usiłowali zestrzelić statek), inni zadowolili się zbiciem w tłum i robieniem powszechnego chaosu, o hałasie nie wspominając.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Finn zachichotał nerwowo, wyglądając przez okno.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- No cóż, chyba właśnie o tym marzyliśmy, co? – Piper również nie czuła się zbyt pewnie, a wizja przepychania się przez gawiedź nieszczególnie ją uszczęśliwiała. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Ja nigdzie nie wychodzę – stwierdził Stork kategorycznie, ledwo rzuciwszy okiem na sytuację. – Absolutnie i kategorycznie nie. Nie mam zamiaru zostać zadeptany, stratowany, uduszony…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Dobrze, dobrze – Aerrow uspokajająco poklepał go po ramieniu, co sprawiło, że Merb podskoczył. – Nikt nie każe ci nigdzie iść.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Ja myślę – burknął, nadal łypiąc podejrzliwie na resztę drużyny. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Galena nawet nie pofatygowała się do kokpitu. Zresztą nie miała po co,&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;jej osoba na statku Storm Hawks wzbudziła by nie tyle sensację, co poważne kłopoty z Radą Starszych, a tego wszyscy chcieli uniknąć. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Aerrow odetchnął głęboko, po czym dał drużynie znak dłonią. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wrzawa, skłębiony tłum, entuzjastyczne krzyki, wszystko to pochłonęło ich w momencie, gdy tylko postawili stopę poza pokład Condora. Z trudem i tylko dzięki Junko przebijali się powoli w stronę gmachu zajmowanego przez radę starszych, coraz bardziej skonsternowani i coraz niej zadowoleni. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W końcu jednak dotarli do zbawiennych drzwi i zatrzasnęli je za sobą, po czym oparli o ścianę i odetchnęli głęboko. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- To jednak lekkie przegięcie… - wysapał Finn.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Myślałem, że lubisz być w centrum uwagi – uszczypliwie wtrącił Aerrow.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Nie aż tak zmasowanej uwagi! – burknął blondyn, po czym zaczerwienił się lekko. – W dodatku ktoś mnie poklepał…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Domyślam się, że nie po ramieniu – Piper przewróciła oczyma. – Proszę, oszczędź nam szczegółów. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dalszą dyskusję przerwało im nadejście Starszego Rady, który nie tak dawno temu wywalił ich za drzwi, uznając za zbyt młodych aby mogli zostać legalnym szwadronem. Mężczyzna wydawał się starszy i bardziej przygarbiony niż poprzednio, a cienie pod oczyma pogłębiły się, nadając mu niezdrowy, starczy wygląd. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Cieszę się, że zdecydowaliście się nas powiadomić o tym podstępie Cyklonii, zanim zaczęliście działaś na własną rękę – Starszy Rady splótł palce i spojrzał uważnie na szwadron. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Podstępnie? – Piper zamrugała. – Dlaczego pan od razu zakłada, że to jest podstęp?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Psst! – Finn szturchnął ją pod żebro. – To Cyklonia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Wiem – odwarknęła, oddając mu szturchańca, po czym zamrugała zakłopotana, przypominając sobie, gdzie się znajduje. – Ale… skąd ta pewność? &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kanclerz westchnął ciężko przymykając oczy, po czym odetchnął głęboko i wbił wzrok w Aerrow. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Wygląda na to, że będziecie się musieli dowiedzieć – zaczął poważnym tonem. – Wiedza ta była skrywana od wielu lat, żeby nie wszczynać niepotrzebnej paniki, ale skoro nie dość, że wróg zaczął mordować na dalece wyższą skalę niż do tej pory i stosuje coraz to większe podstępy… nadszedł czas, aby pewne informacje znowu wyszły na światło dzienne. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Pewne informacje? To znaczy? – Aerrow z trudem powstrzymał się przed zadawaniem dalszych pytań. Dlaczego Atmosia ukrywała przed swoimi mieszkańcami jakieś informacje dotyczące Cyklonistów? Dlaczego rycerze ani szwadrony też nie mieli jakiegokolwiek pojęcia o istnieniu takich informacji?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Szare oczy Starszego rady po raz kolejny wbiły się w szwadron Storm Hawks i powoli wędrowały po twarzach zebranych. Cisza panująca w pomieszczeniu wydawała się nie naturalna i pełna jakiejś niewysłowionej grozy. Jedyną pewną rzeczą w tym momencie było to, że jakaś tajemnica wypełznie na wierzch po latach przebywania w kurzu i zapomnieniu, a to nagłe pojawienie się sprawi, że świat zadrży w posadach. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Tutaj nie powinniśmy rozmawiać – powiedział w końcu, wstając. – To długa historia, a nie ma sensu trzymać was przez cały ten czas na nogach. Pójdziemy do archiwum. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Piper ze świstem wciągnęła powietrze. Biblioteka w Kastuul z całą pewnością zawierała największą ilość ksiąg, jakie kiedykolwiek zostały napisane. Ale to w archiwach przetrzymywane były najcenniejsze tomy, pod ścisłą opieką konserwatorów. Nigdy nawet nie wyobrażała sobie, że dane jej będzie znaleźć się w&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;p o b l i ż u , a co dopiero we&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;w n ę t r z u ! &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdy Starszy prowadził ich na miejsce szła na końcu grupy, na lekko drżących nogach, mając wrażenie, że kolana zaraz się pod nią ugną, a serce wyskoczy z piersi. A gdy ciężkie, stalowe drzwi uchyliły się&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;ukazując wnętrze z lubością odetchnęła głębiej… i odczuła lekkie uczucie zawodu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Miejsca takie jak archiwa powinny mieć pewną swoistą atmosferę. Nieco przerdzewiałe i skrzypiące zawiasy w drzwiach, rzędy drewnianych regałów, zapach kurzu i starości, wytarty niemal do granic możliwości dywanik.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tutaj jednak zawiasy były idealnie naoliwione, a powietrze tak suche, że zmuszona była odkaszlnąć. Wszystko niemalże lśniło czystością, a zamiast drewnianych regałów stały brzydkie, żelazne szafy o licznych szufladach zamykanych na klucz i podpisanych na małych tabliczkach rzędami cyfr. Wszystko uporządkowane i wręcz sterylne do granic możliwości. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na środku pomieszczenia, co zauważyła dopiero teraz, zbyt zajęta konfrontowaniem własnej wizji z rzeczywistością, znajdował się stół, również wykonany z blachy i kilka krzeseł, dla odmiany wyścielonych miękką materią, odrobinę przetartą tu i ówdzie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Uniosła nieco niepewnie wzrok na Starszego Rady, ten uśmiechnął się zachęcająco i wskazał szwadronowi krzesła. Przycupnęła z brzegu, jak najbliżej regałów, żeby mieć chociaż świadomość, że najcenniejsze manuskrypty w całym Atmos znajdowały się w zasięgu jej ręki. Kątem oka wyłowiła kilka oznaczeń z tabliczek i odruchowo próbowała rozgryźć, co mogły oznaczać. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Może zaczniemy od lekcji historii. W końcu nie przeszliście nigdy oficjalnego szkolenia jak starsze szwadrony – tutaj Starszy westchnął ciężko. – Chociaż to i tak farsa w porównaniu z tym, jak kiedyś to wszystko wyglądało…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Y… mogę o coś zapytać? – Junko nieśmiało uniósł rękę. Siedział przygarbiony i sztywny, zupełnie jakby się spodziewał, że krzesło może się w każdej chwili zawalić pod jego ciężarem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Odpowiedziało mu skinienie głową.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Czy inni… znaczy inne szwadrony też nie powinny tego usłyszeć…? Bo tak mi się wydaje… może źle, oczywiście!&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;- dodał szybko. – Ale chyba dobrze by było, gdyby wszyscy byli zorientowani, prawda? &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Roześlemy gońców we właściwym czasie, nie musicie się o to martwić – uśmiechnął się ciepło. Sztuczne oświetlenie jarzeniówek sprawiało, że wyglądał na jeszcze starszego niż w rzeczywistości, podkreślając każdą zmarszczkę na jego twarzy. – A teraz możemy przejść do rzeczy?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Skinęli głowami, poważni i skupieni. Nawet Finn. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;*** &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W każdej historii jest takie miejsce, w którym dochodzi do wypowiedzenia słów „dawno, dawno temu”, tak jest i tym razem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wtedy, kiedy nie istniały jeszcze ani Atmosia, ani Cyklonia ludzie również toczyli wojny. Nieograniczone kodeksem honorowym, jak to jest teraz, dalece bardziej krwawe i brutalne. Chociaż obawiam się, że nasz wróg wraca do starych praktyk. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Stosowano broń, która z łatwością niszczyła całe Terry, pozostawiając po nich jedynie wspomnienie i ostre występy skalne, nieco tylko ponad poziomem Pustkowi.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Masakra, którą uwcześni kronikarze ochrzcili mianem Obrony Ostatniego Fortu miała miejsce na terenach przynależnych do obecnej Cyklonii.&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;Otoczeni ze wszystkich stron zdesperowana załoga Basteji uruchomiła broń, która nigdy nie miała prawa powstać, zmiatając wszystko w promieniu setek mil z powierzchni ziemi. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Oszołomieni ogromem zniszczenia rozmontowali i ukryli części maszyny, która doprowadziła do zniszczenia, a sami opuścili strażnicę i zniknęli z kart historii. Jedynie ostra iglica Basteji,&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;jako jedyna w promieniu wielu mil, wznosiła się ku niebu na wysokości, na których zwykle znajdują się zamieszkane ziemie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ponura okolica i jeszcze bardziej ponura sława tego miejsca sprawiała, że przez długi czas twierdza stała opuszczona. Nastąpiły jednak złe czasy, gdy pozostali po wielkiej masakrze ludzie, zamiast ze sobą współpracować zaczęli walczyć. Zdrada i morderstwa w imię władzy stały się chlebem powszednim. Znalazło się jednak kilku sprawiedliwych, którzy zdołali przywrócić porządek i prawość, a ukarać złoczyńców. Basteja stała się więzieniem dla ludzi o sercach tak złych, że nie istniała szansa na poprawę, a nazwa lądu, z którego pochodzili pierwsi noszący miano Podniebnych Rycerzy – Atmosii. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;*** &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Z początku słuchała, zaintrygowana opowieścią. Jednak cały czas starała się zapamiętać jak najwięcej szczegółów otoczenia, świadoma że najprawdopodobniej już Nidy nie dane jej będzie przestąpić progu archiwum. Być może właśnie dlatego, że śledziła wzrokiem kanciaste kontury szafek, zauważyła, że drzwiczki jednej szuflady są ledwo dostrzegalnie uchylone. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przygryzła wargę. Po chwili zerknęła na Finna, który zastygł z nieco nieprzytomnym wyrazem twarzy, całkowicie pochłonięty przez opowiadaną historię. Szturchnęła go lekko, niby przypadkiem w bok. Gdy obejrzał się, żeby łypnąć na nią z pretensją posłała mu znaczące spojrzenie. Najpierw chciał unieść brwi, ale w porę się zreflektował.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Chwila – zaczął, niewiele myśląc. Pytanie i tak go nurtowało, a wypowiadając je na głos i wstając, żeby na pewno zostać zauważonym, dawał szansę Piper na podprowadzenie tego, cokolwiek chciała buchnąć. – Ale w Cyklonii jest tylko jedno miejsce, które no… wystaje znad Pustkowi!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Owszem – starszy skinął głową. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Ale przecież przed chwilą mówił pan, że to więzienie było! – Finn poczuł jak nadmiar informacji kotłuje mu się w głowie i chyba planuje ewakuować się przez uszy. – To co tam teraz robi główna placówka Cyklonii?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Jeżeli pozwolisz mi dokończyć opowieść, to się dowiesz – zmarszczył lekko brwi. Blondyn rozejrzał się zakłopotany, dyskretnie sprawdzając, czy Piper siedzi na swoim miejscu, po czym zachichotał i wrócił na krzesło.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Podniebni Rycerze, jako ludzie prawego serca wzdragali się przez zabijaniem kogokolwiek, nawet kryminalistów, których zbrodnie mogły przyćmić nawet sławę Dark Ace`a. Izolowali więc pojmanych złoczyńców od niewinnych ludzi, którym mogła zostać wyrządzona krzywda z ich ręki – kontynuował Starszy Rady, siedząc praktycznie w bezruchu. – Jednakże utrzymanie pokoju i obrona sprawiedliwości wymaga niekiedy kroków drastycznych i definiowanych jako złe. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- To znaczy? – wtrącił Aerrow, doskonale zdając sobie sprawę z tego, co mężczyzna miał na myśli, nie chcąc jednak uwierzyć. Obrońcy sprawiedliwości przecież nie mogą być okrutni, przecież nie mogą…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Wszystkie kraty można wyłamać, każde mury kiedyś upadną, Aerrow – powiedział Starszy Rady zmęczonym głosem. – Tak było i w przypadku Basteji. Więźniowie podstępem wydostali się z cel i wymordowali strażników, a wszystko to pod przewodem Wiedźmy, pierwszej spośród nich i najstraszniejszej. Twierdza, służąca niegdyś prawym celom zamieniła się w siedliszcze zła, stolicę krainy, która na cześć przywódczyni została nazwana Cyklonią. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- W mordę… - skomentował krótko Finn. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Imię Cyclonis przekazywane było z pokolenia na pokolenie, razem z krwią, która przenosi szczególne zdolności.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- To znaczy? – zapytała Piper.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Być może zdołaliście zauważyć, że obecna Cyclonis włada kryształami daleko bardziej, niż dane jest jakiemukolwiek innemu człowiekowi…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Skinęli głowami. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Jak więc widzicie walczymy z błędami naszych przodków. Okazali się być zbyt litościwi dla zbrodniarzy i pociągnęło to za sobą niekończącą się falę ofiar – westchnął ciężko. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Przecież nikt nie decyduje, kim się urodził, prawda? – wtrącił nieśmiało Junko. – No bo że czyjś ojciec był zły, nie znaczy, że także trzeba być…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Obawiam się, że w tym przypadku tak to nie działa, historia nam to już udowodniła. – Powiedział stanowczo Starszy Rady. – W ich żyłach płynie krew przekazywana z pokolenia na pokolenie, zła krew, która niesie ze sobą tylko zniszczenie i pożogę. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- Ale…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;- To na waszych barkach spoczywa odpowiedzialność za losy świata – przerwał, zanim zdążyli coś wtrącić. – Przykro mi, ale nie ma już miejsca na następne ofiary. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Chwilę później wyszli, w nienaturalnej wręcz ciszy, wstrząśnięci tym, co nie zostało wypowiedziane na głos.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Starszy Rady odprowadził wzrokiem drużynę Storm Hawks, zupełnie nieświadomy tego, że jedna z szuflad w archiwum pozbawiona została swojej zawartości. Za to nieomal boleśnie świadom, że gdzieś w Cyklonii znajduje się, zatopiony w krysztale cienki tomik o kruszących się ze starości, pożółkłych kartkach, zszytych zniszczoną konopną nicią, który dla dobra Atmosii powinien zostać rozniesiony w proch i pył. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;***&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt; &lt;/span&gt;- Czy ci do reszty odbiło, czy tylko dobrze udajesz? – wybuchnął Finn, gdy znaleźli się na bezpiecznym pokładzie Condora.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- O co znowu chodzi? – burknął Aerrow, masując skroń. Od tego wszystkiego, co dzisiaj usłyszeli rozbolała go głowa.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- Mnie o nic nie chodzi, to ona zwariowała! – blondyn oskarżycielsko wskazał palcem na Piper. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- Nadal nie rozumiem…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- Zakosiła coś z archiwum! &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;Zamrugał i spojrzał oszołomiony najpierw na Finna, potem na dziewczynę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- Przestań sobie żartować…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- On nie żartuje – powiedziała cicho Piper, spuszczając oczy. Spod bluzki wyciągnęła cieniutki wolimin, prawie że zeszycik. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- Ale… dlaczego? – jęknął. – Czy ty zdajesz sobie sprawę co się stanie, kiedy odkryją, że czegoś im brakuje?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- Bo… no wiesz. Archiwum… ta cała wiedza, ukryta w jednym miejscu, zupełnie jakby zachowywali ją tylko dla siebie… - tłumaczyła się, ciągle nie podnosząc wzroku. – Ciekawość jest zbyt silna.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- Ciekawość zabiła kota – wtrącił Stork, przysłuchujący się dyskusji. – Ja rozumiem głód wiedzy, ale z przejedzenia też można umrzeć. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- To… nie tylko o to chodzi – powiedziała z pewnym wahaniem. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- A o co? – spytał zniecierpliwionym tonem Aerrow. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;- Uważam, że Starszy Rady kłamał. A przynajmniej nie powiedział nam całej prawdy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="tab-stops:351.0pt"&gt;Po tych słowach na Condorze zapadła cisza absolutna, mimo że świat zdawał się wirować dookoła nich w szaleńczym tempie, zupełnie jak gdyby znaleźli się w oku cyklonu. &lt;span style="mso-tab-count:1"&gt;                                              &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-7308054638957086682?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/7308054638957086682/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=7308054638957086682' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/7308054638957086682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/7308054638957086682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2009/07/czesc-ii-rozdzia-iii.html' title='Część II: Rozdział III'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-9003785859149196842</id><published>2009-06-24T12:13:00.000-07:00</published><updated>2009-06-24T12:21:16.321-07:00</updated><title type='text'>Część II: Rozdział II</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSysOp%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;link rel="themeData" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSysOp%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_themedata.thmx"&gt;&lt;link rel="colorSchemeMapping" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSysOp%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_colorschememapping.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:trackmoves/&gt;   &lt;w:trackformatting/&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:donotpromoteqf/&gt;   &lt;w:lidthemeother&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:lidthemeasian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:lidthemecomplexscript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;    &lt;w:splitpgbreakandparamark/&gt;    &lt;w:dontvertaligncellwithsp/&gt;    &lt;w:dontbreakconstrainedforcedtables/&gt;    &lt;w:dontvertalignintxbx/&gt;    &lt;w:word11kerningpairs/&gt;    &lt;w:cachedcolbalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;m:mathpr&gt;    &lt;m:mathfont val="Cambria Math"&gt;    &lt;m:brkbin val="before"&gt;    &lt;m:brkbinsub val="--"&gt;    &lt;m:smallfrac val="off"&gt;    &lt;m:dispdef/&gt;    &lt;m:lmargin val="0"&gt;    &lt;m:rmargin val="0"&gt;    &lt;m:defjc val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent val="1440"&gt;    &lt;m:intlim val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim val="undOvr"&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" defunhidewhenused="true" defsemihidden="true" defqformat="false" defpriority="99" latentstylecount="267"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="0" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Normal"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="heading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="35" qformat="true" name="caption"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="10" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" name="Default Paragraph Font"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="11" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtitle"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="22" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Strong"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="20" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="59" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Table Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Placeholder Text"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="No Spacing"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Revision"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="34" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="List Paragraph"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="29" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="30" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="19" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="21" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="31" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="32" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="33" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Book Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="37" name="Bibliography"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" qformat="true" name="TOC Heading"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:"Cambria Math"; 	panose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; 	mso-font-charset:1; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face 	{font-family:Calibri; 	panose-1:2 15 5 2 2 2 4 3 2 4; 	mso-font-charset:238; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1610611985 1073750139 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-unhide:no; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	margin-top:0cm; 	margin-right:0cm; 	margin-bottom:10.0pt; 	margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} .MsoChpDefault 	{mso-style-type:export-only; 	mso-default-props:yes; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} .MsoPapDefault 	{mso-style-type:export-only; 	margin-bottom:10.0pt; 	line-height:115%;} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin-top:0cm; 	mso-para-margin-right:0cm; 	mso-para-margin-bottom:10.0pt; 	mso-para-margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Uh, do diabła. I znowu zastój, nieplanowany. Życie widocznie lubi robić mi na złość. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Z informacji dodatkowych - Beznadziejny niedługo zostanie przeniesiony na onet, jak tylko skończę podstronę. Nowy adres: http://blighter.onet.pl&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Kolejna informacja: Zła Krew jest silnie alternatywna w stosunku do najnowszych odcinków serialu. Ot, taka druga wersja, dużo bardziej pogmatwana.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Ciekawostka: fragment z tą przydługą rozmową o Cyklonii i czarnych rycerzach został napisany daawno temu, gdy dopiero zaczynałam bloga.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Rozdział II&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;    Syrena rozwyła się nagle i niespodziewanie, a wypełniony rozbłyskami świateł awaryjnych Kondor zachybotał się niebezpiecznie, gdy w z głośnym łomotem coś uderzyło w kadłub. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;- Co znowu? – burknął Stork, stabilizując ustawienie statku i z niechęcią łypiąc za okno. A ostatnio życie było takie spokojne…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Atakują nas! – wykrzyknął Aerrow, a potem zaczął wydawać pospieszne komendy reszcie Storm Hawks. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- No co ty nie powiesz – Stork przewrócił oczyma. – Trudno tego nie zauważyć…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- A kto? – zapytał nieco sennym jeszcze głosem Junko, którego atak zastał wpół ziewnięcia.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Cykloniści! &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Finn wciągnął z sykiem powietrze i zaklął, Piper nakrzyczała na Finna, Aerrow pobiegł do hangaru, a Junko znowu wpadał w panikę, nie mogąc znaleźć swojej broni. Radarr wydał z siebie głuche jęknięcie i zwiesił uszy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Wiem, wiem – Stork uśmiechnął się krzywo, przesuwając nieco stery. – Jak za starych czasów, co? Rozgardiasz, kompletny brak organizacji i profesjonalizmu oraz zagłada czająca się za burtą. Aż się cieplej na sercu robi…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Uniósł jedno ucho, łypiąc na Merba podejrzliwie i zadając nieme pytanie o to, kim jest, i co zrobił z ich pilotem. Lub przez którą burtę go zrzucił ze statku.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Wiesz może, gdzie zostawiłem kopię testamentu? – mruknął ugodowo do Radarra. Co się ma biedak stresować… zawsze może być gorzej, więc Carpe diem i takie tam. – Leć już, pewnie na ciebie czekają.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Odpowiedział mu salut i krótki skrzek, po czym „jednostka do zadań specjalnych” Storm Hawks odbiegła pospiesznie w stronę hangaru. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;***&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;    - Co tak długo? – Aerrow uśmiechnął się krzywo, po czym kciukiem wskazał Radarrowi jego miejsce na ścigaczu – wskakuj i pokażemy im, kto rządzi tym niebem! &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Ktoś tu nauczył się gadać jak człowiek! – gwizdnął Finn z podziwem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Przestałbyś! – odwarknął, odpalając silnik.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Przestałeś się w końcu jąkać przy motywującej gadce! – odparł ze śmiechem blondyn, po czym wyjechał z hangaru, nie czekając na resztę grupy. – Kto zestrzeli najmniej, ten zmywa naczynia! &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Piper tylko przewróciła oczyma. Zastanawiając się mimowolnie, ile z tego wszystkiego było tylko grą, pozoranctwem mającym udowodnić, że nic naprawdę się nie zmieniło. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Miała nadzieję, że niewiele. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Silnik skimmera zawarczał miarowo, kojąco, kierownica pewnie leżała w dłoni, a w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach smaru, oleju i rozgrzanego metalu. Mimowolnie uśmiechnęła się lekko. Maszyna dawała coś w rodzaju poczucia mocy. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Wymieniła spojrzenia z Aerrow, po czym wystartowali, prosto w mrowie kotłujących się na niebie skimmerów. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Przywódca Storm Hawks rozejrzał się pospiesznie, badając sytuację. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Czternaście wrogich skimmerów w barwach Cyklonii wirowało wśród chmur, lawirując pod ostrzałem z działek obsługiwanych przez Junko z pokładu Condora. Wśród nich – jeden o cięższej, toporniejszej budowie, o ostrych, srogich krawędziach, a na nim…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Dark Ace – wymamrotał Aerrow i zmrużył oczy, przyspieszając. Jego myśli koncentrowały się na tym, jak dopaść przeciwnika, oczy wbijały się w sylwetkę mężczyzny dzierżącego dwuręczny mieć żarzący się czerwonawą łuną.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Kątem oka dostrzegł jak część ścigaczy Cyklonistów zatacza miękki łuk i opada w dół, prześlizgując się pod korpusem Condora i kryjąc się za statkiem. Zacisnął zęby i włączył nadajnik. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Stork, Junko?- nieomal wykrzyknął w mikrofon. – Poradzicie sobie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Oczywiście, czeka nas tylko zagła… - znajomy głos, zakończony stęknięciem.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Poradzimy – dobiegł go głos Galeny, która prawdopodobnie wyrwała Mebowi komunikator z ręki. – Ty się tak o nas nie martw, tylko rób swoje, ktoś tam dawno w tyłek nie zgarnął!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Chłopak mimowolnie parsknął cicho.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Piper, Finn?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Ta, stary? – rozbrzmiał lekko zawadiacki ton snajpera. Tuż po nim zgłosiła się również dziewczyna. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Zajmiecie się tamtą bandą sami?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Się robi, szefie! – entuzjastycznie odparł Finn. I niezwłocznie umieścił palec na spuście. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;    Niebo migotało od barwnych pocisków emitowanych przez kryształy obu stron, tworzące niebiesko-czerwoną feerię rozbłysków, niczym fajerwerki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Aerrow uśmiechnął się, odwracając wzrok od przyjaciół zręcznie lawirujących pod ostrzałem wrogich skimmerów i skoncentrował się na swoim przeciwniku. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Dark Ace czekał, stojąc dumnie wyprostowany na skrzydłach ścigacza przestawionego na autopilota. Miecz mienił się delikatnie czerwienią, równie niecierpliwie jak właściciel oczekując zwarcia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Podniebny Rycerz zmrużył oczy, jego przeciwnik miał korzystniejszą pozycję – stał plecami do słońca. Światło raziło w oczy i sprawiało, że wejście w zwarcie będzie trudniejsze.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Nie miał czasu do namysłu. Tuż obok ucha śmignął czerwony pocisk, niemal w tej samej chwili szkarłatne ostrze śmignęło z drugiej. Targnął maszyną, żeby zejść z linii ciosu, ostrze prześlizgnęło się po krawędzi skrzydła, krzesząc iskry. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Obrócił się, wyciągając noże, w samą porę, aby zablokować kolejny atak. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Radarr szarpnął za kontrolki, skimmer opadł ostro w dół, oddalając się od przeciwnika. Tylko na chwilę – Ace już był tuż za nim, po raz kolejny wznosząc miecz do ciosu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Aerrow odbił klingę, wykorzystując siłę uderzenia odbił się i przeskoczył przeciwnika. Ten obrócił się i zaatakował brutalnie. Podniebny Rycerz poczuł, jak od siły uderzenia drętwieją mu ramiona, stopy niebezpiecznie przesuwają się ku krawędzi…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;W tej właśnie chwili obaj zdali sobie sprawę, że na polu walki panuje cisza. Przerwana zwycięskim sygnałem Condora, dumnie wiszącego wśród chmur. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Dookoła zaczęli gromadzić się pozostali Storm Hawks, zamykając Cyklonistę w ciasnym kręgu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Poddaj się – powiedział z nieukrywaną satysfakcją w głosie Aerrow. – Jesteś otoczony.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Dark Ace, wyprostował się, mierząc pełnym dumy spojrzeniem przeciwnika. Poza tym nie zareagował wcale. Za to wszyscy Storm Hawks byli niemal pewni, że za maską spokoju, gdzieś w głębi karmazynowej barwy oczu kryła się kpina. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Twoi ludzie uciekli – dodała pospiesznie Piper, widząc jak Aerrow zaciska palce na rękojeści noża. Uczucie niepokoju nadciągało wraz z nadchodzącą burzą i nie była pewna, czy zapach ozonu był zapowiedzią nadchodzącej ulewy, czy tylko czymś towarzyszącym złym przeczuciom. – Sam nie masz szans, wiesz o tym dobrze. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;- Och? – zdziwił się uprzejmie Ace, po czym dezaktywował miecz. – I co teraz, dzielny Podniebny Rycerzyku?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;Gdyby nie grzmot, cisza panowałaby jeszcze długo.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;*** &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;    Nerwowym, pospiesznym krokiem przemierzył pomieszczenie raz, potem drugi. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Nigdy nie był człowiekiem, który miał szczególnie wiele czasu, a w obecnej sytuacji każda minuta wydawała się absolutnie bezcenna. Tymczasem, zwykle wygadany, smarkacz nie ma najmniejszego zamiaru pojawić się w celu wymiany zdań. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Ręce związane na plecach pogłębiały frustrację, skutecznie uniemożliwiając wyładowanie się na bogu ducha winnej ścianie, czy rzucenie czymś w cholerę. To zawsze poprawiało samopoczucie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Rozpoczął trzecie okrążenie, koncentrując się na samej czynności przestawiania nóg, żeby chociaż na chwilę oderwać się od ponurych rozmyślań, na temat teraźniejszości i przeszłości, która bezczelnie szczerzyła mu się prosto w twarz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Storm Hawks, nie zdając sobie sprawy z tego, co właściwie robią, uwięzili jeńca w pokoju, który kiedyś zajmował na Condorze. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;    Jedna z desek skrzypnęła cicho pod jego stopą. Przystanął i nacisnął nieco mocniej, po czym, wyraźnie usatysfakcjonowany uśmiechnął się krzywo. Skoro nie zauważyli luźnej deski idealnie naprzeciwko drzwi wejściowych, to mogli nie zauważyć innego zakamarka. Który znacznie ułatwiłby mu życie. A samo sprawdzenie, czy na Condorze pozostał jakiś ślad po jego obecności zdecydowanie pozwoli pozbyć się chociaż części frustracji. Podszedł powoli do łóżka, marszcząc brwi liczył panele i usiłował sobie przypomnieć, o który dokładnie chodziło. Minęło parę lat, a skrytki nie używał dosyć często. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;W końcu się zdecydował i z rozmachem kopnął w ścianę, nie przejmując się absolutnie rumorem. Długie nogi były błogosławieństwem, inaczej musiałby tłuc głową o ścianę. Ku jego zadowoleniu deska opadła smętnie, zgięta w połowie na niewidocznych do tej pory zawiasach a w szparze tkwiła jego mała, prywatna kolekcja noży, której jakoś nie miał okazji zabrać, zanim zdecydował się zmienić front.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Zacisnął zęby na rękojeści najbliższego i wypluł go na łóżko. Przyklęknął, wykręcając się nieco komicznie zdołał namierzyć ostrze i ująć je w dłonie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Po chwili krępujące go więzy opadły na podłogę i posłanie w smętnych strzępkach. Podniósł się i rozmasował nadgarstki, raczej z odruchu niż rzeczywistej potrzeby. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Gdy wyciągał pozostałe noże, małe i proste, o lśniących ostrzach, których jedyny urok polegał na doskonałym wywarzeniu, drzwi otworzyły się z hukiem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Co ty... - odwrócił się, słysząc dobrze znany głos Aerrow. Chłopak widocznie zachłysnął się słowami, widząc jeńca, obecnie uzbrojonego i uśmiechniętego złośliwie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Wielkie babsko wpadło do pokoju tuż za nim, siebie i wyciągnęło swoją paskudną broń, stając ramię w ramię z liderem Storm Hawks. Koniec lufy straszył mrocznym wnętrzem, szczególnie że Ace wiedział, co pocisk z tej broni może zrobić z człowiekiem. Mężczyzna uniósł brwi, gdy jego umysł połączył osobę z imieniem i kilkoma faktami wiadomymi na jej temat.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ciekawych ludzi sobie znajdujesz, Aerrow - uśmiechnął się złośliwie, zmieniając ułożenie palców na nożach i przenosząc wzrok na twarz kobiety. Oczy mogły wiele powiedzieć o przeciwniku. - A czy ciebie, Galeno, nie wykluczyli przypadkiem z oddziałów rycerzy dożywotnio?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Chłopak ma wobec mnie dług - odpowiedziała takim tonem jakby toczyli przyjacielską pogawędkę, a nie celowali w siebie z broni. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Stali naprzeciwko siebie mierząc się wzrokiem, gotowi w każdej chwili do ataku. Atmosfera w pomieszczeniu zrobiła się na tyle ciężka, że zawieszenie w powietrzu siekiery wydawało się nie tylko frazeologizmem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- I będziemy tak stali w nieskończoność? - zapytała w końcu, przerywając ciszę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Tyle czasu, to ja nie mam - odpowiedział przesadnie grzecznym tonem. - Ale to twoja broń jest cięższa. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jednym słowem liczysz na to, że zamiast zastrzelić cię w tej chwili poczekam, aż ręka mi zdrętwieje, a wtedy ty zrobisz ze mnie szaszłyk? - uniosła brwi. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jakieś inne pomysły?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Zawsze możesz odłożyć zabawki i wyjaśnić, o co ci do cholery chodzi - prychnęła z ironią. - Jesteś za dobrym graczem, żeby tak po prostu dać się złapać…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Aerrow zaprotestował, ale szturchnęła go łokciem pod żebra. Ace skrzywił się lekko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;-... żeby cię na wspominki wzięło, to też nie uwierzę - ciągnęła wypowiedź, jakby nic się nie stało. Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale przeciwnik ją zaskoczył.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Odłożył spokojnie broń, założył ręce na piersi i zastygł w oczekiwaniu.&lt;br /&gt;- Dobra. Punkt dla ciebie, teraz mnie zatkało - opuściła broń. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie powinnaś, on jest niebezpieczny! - wyparował od razu Aerrow, łypiąc wrogo na Ace`a. I przygotowując się do dobycia broni w każdej chwili. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ja też – odparła wzruszając ramionami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Mężczyzna tylko przewrócił oczyma i z trudem powstrzymał ciężkie westchnienie. Też mu się przeciwnik i rozmówca trafił, narwany dzieciak. Ku jego zdumieniu ( a także wszystkich pozostałych, wnioskując z wyrazów twarzy) do rozmowy wtrącił się Stork, dotychczas stojący w cieniu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Daj spokój - powiedział, kładąc dłoń na ramieniu Aerrow. - Gdyby chciał nam wszystkim popodrzynać gardła, to dawno byś się wykrwawił. A skoro wcielenie zła, cyklonista i takie tam inne nikogo jeszcze nie zabił, to znaczy, że zabijać nie ma ochoty. Oczywiście to może być zasadzka, ale jaki dowódca siebie by wyznaczał na przynętę...? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Storm Hawks zgodnie i drużynowo wytrzeszczyli oczy na swojego pilota, wpatrując się weń, jakby chcieli zapytać kim jest. I gdzie zakopał swojego sobowtóra. Galena leniwym gestem odpaliła papierosa i zaproponowała cykloniście, ale ten skrzywił się z niesmakiem, usiłując zmienić pozycję tak, żeby dym nie leciał w jego stronę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- A tobie - Stork kontynuował spokojnym, nieco kpiącym tonem, spoglądając teraz prosto w oczy Ace`a - muszę oddać płaszcz. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Słowa zawisły w powietrzu, gorzkie i bolesne, będące zarówno podziękowaniem, jak i wyrzutem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Mężczyzna nie przygryzł wargi ani nie odwrócił wzroku, nie pozwolił swoim mięśniom na zadrżenie, a jego twarz była trudną do rozszyfrowania maską. Życie nauczyło go nie okazywać emocji, którymi nie chciał się z nikim dzielić. To, co teraz czuł należało właśnie do tej grupy. Nie miał ani ochoty na demonstracje i rozwlekanie natury rzeczy, ani czasu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Skoro już doszliście do pewnych wniosków - rzucił w powietrze beznamiętnym tonem. - To może przeniesiemy się gdzieś, gdzie jest więcej miejsca? No chyba, że lubicie deptać sobie nawzajem po stopach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nawet z wyprutymi flakami będziesz złośliwy, nie? - Galena uśmiechnęła się krzywo, w nieco inny sposób niż dotychczas.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;    Niechętnie mu przytaknęli i przenieśli się do głównego pomieszczenia. Przez cały czas czuł wzrok Aerrow wbity między łopatki. Irytujące wrażenie, ale postanowił przecierpieć. Zabicie chłopaka mogło być problematyczne, szczególnie że Storm Hawks byli bandą dzieciaków, ciągle żyjących w świecie pełnych idealizmu bajek. Gdyby zdecydował się trafić w czyjekolwiek inne ręce skończyłoby się na trupie. Albo trupach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;    Marsz korytarzami Condora był prawie jak cofnięcie się w czasie. Najprawdopodobniej dlatego, że niewiele dało się zrobić ze statkiem, który już za jego czasów wydawał się przestarzały, zmontowany przez pierwszych Storm Hawks z tego, czym akurat mogli dysponować. A młodzi jakoś nieszczególnie przejmowali się wystrojem, czy nadaniem wnętrzu statku ( a przynajmniej jego korytarzom) bardziej osobistego wyglądu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Przez to wszystko miał idiotyczne wrażenie, że zaraz zza rogu wyskoczą starzy i martwi znajomi. Z wyrzutami do niego w postaci obnażonej broni. Zdawał sobie w pełni sprawę, że to było najnormalniej w świecie głupie, ale nijak nie mógł pozbyć się nadmiernego napięcia mięśni. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Jak tak dalej pójdzie, to będzie musiał przerzucić się na herbatki ziołowe. Wzdrygnął się z niesmakiem. I zdał sobie sprawę z tego, że Aerrow musiał to dostrzec. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Podłość życia nie znała granic. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;    Znowu wszystko było tak, jak zapamiętał. No... może poza wielkim znakiem szwadronu na podłodze. Widząc lekki uśmieszek na twarzy Merba stwierdził, że lepiej tam nie stawać. Westchnienie żalu, jakie Stork z siebie wydał, gdy wyminął ozdobę uznał, że przeczucie go nie myliło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Założył ręce na piersi i stał, czekając aż Storm Hawks rozsiądą się przy stole, na którym leżała mapa. Na którą ktoś chyba wylał herbatę i to nie raz, sądząc z bogatego kolorytu plam. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Pozycja stojąca, z pozoru mniej uprzywilejowana dawała mu jednak znaczną przewagę nad rozmówcą. Mógł na niego patrzeć z góry. Chociaż w przypadku Storm Hawks na wszystkich bez wyjątku patrzył z góry i bez tego zabiegu. Stork, który jako jedyny dorównywał mu wzrostem, garbił się upiornie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Aerrow jednak w jakimś przebłysku geniuszu zrozumiał, o co chodziło, więc rozsiadł się po królewsku. Wrażenie psuło odrapane krzesło, ale przewagę trafił szlag. I tak wprawiał otoczenie w zakłopotanie, zachowując stoicki spokój kamiennego posągu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Zacznijmy od tego, że to nie Cyklonia aktualnie odpowiada za ataki... - zaczął, ale nie dane mu było dość do kropki. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Co?! - wykrztusił zszokowany Aerrow. Reszta zgodnie spojrzała na Ace`a jakby był niespełna rozumu. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;- Ale przecież...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Wydaje mi się, że to ja tu wiem lepiej, kogo atakujemy - przewrócił oczyma, demonstracyjnie pukając w napierśnik.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Skoro nie Cykloniści odpowiadają za ataki, to kto? - Piper uniosła brew. - Przecież nikomu nie przyniosłoby korzyści udawanie Cyklonistów...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Wy tak mało o świecie wiecie, że aż bym się rozczulił, gdyby mi na to resztki reputacji pozwalały - westchnął ciężko. Wyglądało na to, że na wyjaśnianiu rzeczy oczywistych spędzi znacznie więcej czasu niż planował. nie uśmiechało mu się to, ale nie miał wyjścia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Co do reputacji, to ostatnio miałeś spadek formy - Aerrow uśmiechnął się kpiąco.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Ty nawet nie wiesz, ile się nie nakombinowałem, żeby ten spadek formy miał jakiś sens - prychnął ze zniecierpliwieniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- To znaczy, że przegrywałeś specjalnie? - blondyn uniósł brwi, a cała jego postać wyrażała autentyczne zdumienie i brak zrozumienia. - Ale po co? Laski nie lecą na przegrańców...!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Ace powstrzymał nagłą chęć, aby podejść do ściany i przyrżnąć w nią głową (swoją albo czyjąś, zależnie od tego, co postanowi po drodze). Zamiast tego westchnął głęboko i zaczął jeszcze raz, tonem jakim tłumaczy się coś dziecku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nie interesuje mnie to, na co kto leci. Miałem za zadanie dostanie się na pokład statku któregoś z rycerzy nie wyrzynając załogi, a pojmanie mnie ni z tego ni z owego wzbudziłoby podejrzenia - miał nadzieję, że tym razem zrozumieli. - Jeżeli chodzi o ataki... strategia jest prosta. Podszywasz się pod wojska kogoś, kto już napsuł krwi reszcie świata, podbijasz resztę świata, a następnie wyzwalasz uciśnionych, ścinając całkowicie marionetkowego władcę tych, których udajesz, wnosząc pokój i zacieśniając władzę jeszcze bardziej pod pretekstem wyniszczenia pozostałości po agresorze...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Przestań - wpadła mu nagle w słowo Galena.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Nie rozumiejąc za bardzo o co kobiecie znowu chodzi spojrzał na nią pytająco.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Łazić przestań, jak na ciebie patrzę, to czuję się zmęczona. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Uśmiechnął się kpiąco i kontynuował przemierzanie pomieszczenia od ściany do ściany. Ruch sprawiał, że wrażenie tracenia czasu na idiotyzmy przynajmniej trochę ustępowało. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Czyli chcesz powiedzieć, że jest jakaś trzecia strona konfliktu - zaczęła powoli Piper - która planuje wykorzystać Cyklonię do podboju świata?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Ace skinął głową. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- A co z Cyklonis? - Aerrow zmarszczył brwi, tym samym szalenie upodabniając się do własnego ojca. - Ona mi raczej nie wyglądała na... marionetkę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;-Owszem, ona nie jest typem marionetki - uśmiechnął się ponuro - ale czarni jeźdźcy to nie jest ktoś, kogo można lekceważyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Było patrzeć, z kim się zawiera sojusze - Galena przewróciła oczyma. Nowiny jej się nie podobały. Bardzo nie podobały. Jeżeli ktoś zdołał związać ręce cyklonistom... nie ważne, że ich władczyni była młodziutką dziewczyną. Miała moc. Jako marionetka w rękach potężnego umysłu może stać się daleko bardziej niebezpieczna, niż była władając sama. A potem i tak położy głowę pod topór. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Mimowolnie zgarnęła poły fartucha, otulając się szczelniej. Wraz ze zrozumieniem przyszedł chłód, jakby atmosfera przybrała adekwatną do sytuacji temperaturę. Dzieciaki też wierciły się nerwowo. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Pozostaje jedno pytanie - Stork uniósł twarz, opierając podbródek na ręku. - Co my mamy do tego? Owszem, przyda nam się wiedza, że zgubę i zagładę dla odmiany ściąga ktoś inny niż Cyklonia, tłumaczy to też zmianę metod - skrzywił się wyraźnie - ale nie daje nam jakichkolwiek wskazówek jak uniknąć nieuniknionego. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Też nie mam pojęcia - Ace wzruszył ramionami. - To nie jest wewnętrzna walka o władzę w Cyklonii jeżeli tak to zrozumieliście. Teraz to szarpanina...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- O honor. I imię - Piper po raz kolejny wpadła mu w słowo. Potwierdził skinieniem głowy. Dziewczyna była inteligentna i szybko chwytała, o co chodziło w grach słów zarezerwowanych dla starych i cynicznych. A Snipe twierdził, że potrafiła też przywalić. Akurat w tych sprawach był ekspertem i Ace mógł polegać na jego osądzie. Siniak też mówił sam za siebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Nadal nie czaję, dlaczego specjalnie dałeś się złapać tylko po to, żeby nam powiedzieć, że to nie wy teraz atakujecie…&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;- mruknął skonsternowany Finn. – Co za różnica?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Duża – Ace zmarszczył brwi, a jego oczy zalśniły niebezpiecznie. Blondyn mimowolnie się cofnął. – Atakujemy, walczymy, stosujemy metody, które wielu prawym rycerzykom mogą się wydać niemoralne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Zabijacie – rzucił tonem oskarżenia Junko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Owszem, ale robimy to szybko – czerwone źrenice Ace`a powoli przesunęły się w stronę Storka, który zbladł nieznacznie. – A to jest spora różnica, nieprawdaż?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Co planujesz teraz zrobić? – zapytała Piper.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Przeżyć – odpowiedział po prostu, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- A co dalej z Czarnymi Jeźdźcami? – zapytała, oblizując nerwowo wargi. – Czy…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- To zależy od tego, jakie rozkazy otrzymam – odpowiedział, dostrzegając, że ma problem z zadaniem pytania. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Złote oczy napotkały czerwone, przekazując znacznie więcej, niż zrobiło to kilka wypowiedzianych słów. Gdzieś w kontekście czaiło się przypuszczenie, a nawet obietnica. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- A co teraz? – Galena objęła wzrokiem Storm Hawks i Ace`a. – Sytuacja jest odrobinę… skomplikowana. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Teraz ja wychodzę, a wy lecicie w cholerę, czy gdzie tam się kierowaliście – stwierdził cyklonista niemalże radosnym tonem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Niecałą godzinę temu cię pojmaliśmy – burknął Aerrow. – Myślisz, że tak po prostu pozwolimy ci odejść?!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Bycie pojmanym mi się znudziło, więc owszem, pozwolicie mi odejść – odparł stanowczo mężczyzna. – No chyba, że masz zamiar próbować mnie powstrzymać…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Jak do tej pory wychodziło mi to nieźle – uśmiechnął się dowódca Storm Hawks, sięgając po broń.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Aerrow! – krzyknęła Piper, odruchowo chcąc podejść do chłopaka, ale powstrzymał ją stanowczy ruch ręki cyklonisty. Zamrugała zaskoczona. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;- Owszem, ale zastanów się dobrze, młody rycerzyku, ile z tego było tylko twoją zasługą? – na twarzy Ace`a rozlał się paskudny uśmiech, a on mógł tylko zacisnąć zęby i ustąpić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;W duchu jednak obiecywał sobie, że jeszcze pokaże na co go stać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Krew miała w końcu swoje prawa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;span style=""&gt;Można ją zmyć tylko inną krwią. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: normal;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-9003785859149196842?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/9003785859149196842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=9003785859149196842' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/9003785859149196842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/9003785859149196842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2009/06/czesc-ii-rozdzia-ii.html' title='Część II: Rozdział II'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-2232797642888275677</id><published>2009-04-10T10:38:00.000-07:00</published><updated>2009-04-10T10:45:57.834-07:00</updated><title type='text'>Część II: Rozdział I</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSysOp%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:officedocumentsettings&gt;   &lt;o:relyonvml/&gt;   &lt;o:allowpng/&gt;  &lt;/o:OfficeDocumentSettings&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;link rel="themeData" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSysOp%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_themedata.thmx"&gt;&lt;link rel="colorSchemeMapping" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CSysOp%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_colorschememapping.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:trackmoves/&gt;   &lt;w:trackformatting/&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:donotpromoteqf/&gt;   &lt;w:lidthemeother&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:lidthemeasian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:lidthemecomplexscript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;    &lt;w:splitpgbreakandparamark/&gt;    &lt;w:dontvertaligncellwithsp/&gt;    &lt;w:dontbreakconstrainedforcedtables/&gt;    &lt;w:dontvertalignintxbx/&gt;    &lt;w:word11kerningpairs/&gt;    &lt;w:cachedcolbalance/&gt;    &lt;w:usefelayout/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;m:mathpr&gt;    &lt;m:mathfont val="Cambria Math"&gt;    &lt;m:brkbin val="before"&gt;    &lt;m:brkbinsub val="--"&gt;    &lt;m:smallfrac val="off"&gt;    &lt;m:dispdef/&gt;    &lt;m:lmargin val="0"&gt;    &lt;m:rmargin val="0"&gt;    &lt;m:defjc val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent val="1440"&gt;    &lt;m:intlim val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim val="undOvr"&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" defunhidewhenused="true" defsemihidden="true" defqformat="false" defpriority="99" latentstylecount="267"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="0" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Normal"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="heading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="35" qformat="true" name="caption"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="10" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" name="Default Paragraph Font"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="11" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtitle"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="22" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Strong"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="20" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="59" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Table Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Placeholder Text"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="No Spacing"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Revision"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="34" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="List Paragraph"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="29" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="30" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="19" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="21" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="31" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="32" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="33" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Book Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="37" name="Bibliography"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" qformat="true" name="TOC Heading"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:"Cambria Math"; 	panose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; 	mso-font-charset:1; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face 	{font-family:Calibri; 	panose-1:2 15 5 2 2 2 4 3 2 4; 	mso-font-charset:238; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1610611985 1073750139 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-unhide:no; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	margin-top:0cm; 	margin-right:0cm; 	margin-bottom:10.0pt; 	margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi;} .MsoChpDefault 	{mso-style-type:export-only; 	mso-default-props:yes; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi;} .MsoPapDefault 	{mso-style-type:export-only; 	margin-bottom:10.0pt; 	line-height:115%;} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin-top:0cm; 	mso-para-margin-right:0cm; 	mso-para-margin-bottom:10.0pt; 	mso-para-margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Up, w końcu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Wiele rzeczy było przeciwko mnie, zaczynając na braku czasu gwarantowanym przez uczelnię, poprzez dezercję wena, a kończąc na tym, że mój dzielny laptop zdołał zgubić windowsa. Nieszczęsny plik oczywiście był zapisany na dysku C, bo jakżeby inaczej. Przepadł w diabły, tak jak i trochę innego dobra, a odtwarzanie wcale nie było takie fajne.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Długość też nieszczególnie adekwatna do czasu, przez jaki trzeba było na notkę oczekiwać, ale mogę obiecać, że postaram się rozkręcić akcję na nowo, bo historia jest warta opowiedzenia.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Wenotwórczo też wpływają nowe odcinki SH, których jeszcze nie znam na pamięć XD&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Zapraszam do lektury.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Część II&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;„Jaśniejsi od tysiąca słońc”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;We are not the sons of God&lt;br /&gt;We are not his chosen people now&lt;br /&gt;We have crossed the path he trod&lt;br /&gt;We will feel the pain of his beginning&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Shadow fingers rise above&lt;br /&gt;Iron fingers stab the desert sky&lt;br /&gt;Oh behold the power of man&lt;br /&gt;On its tower, ready for the fall&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Knocking heads together well&lt;br /&gt;Raze a city, build a living hell&lt;br /&gt;Join the race to suicide&lt;br /&gt;Listen for the tolling of the bell&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Out of the universe, a strange love is born&lt;br /&gt;Unholy union, trinity reformed&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;Brighter than a Thousand Suns; Iron Maiden&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;&lt;!--[if !supportLineBreakNewLine]--&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;Rozdział I&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;“Owad w sieci”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;!--[if !supportLineBreakNewLine]--&gt;&lt;br /&gt; &lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Stork zamrugał niepewnie I usiadł, próbując dojść do tego, gdzie się znajduje i dlaczego. Pościel była świeża i pachnąca, nieco sprana i szorstka w dotyku, ale ciepła. Uniósł brzeg kołdry. Termos, a raczej kilka, dwa w nogach, dwa kolejne po bokach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Puścił okrycie i spojrzał na swoje dłonie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Ciągle był lekko otumaniony, a jego umysł zdawał się odizolowany od świata warstwą waty. Albo czegoś w tym stylu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Zamrugał z lekkim zaskoczeniem. Poruszył palcami, obserwując je z zafascynowaniem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Powinny przecież… wstrząsnął nim dreszcz i szybko odegnał niechciane myśli koncentrując się na zsuwaniu stóp z łóżka. Ktoś nawet przebrał go w piżamę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Wstał, ostrożnie i powoli, przytrzymując się nocnego stolika. Nie był pewien, czy nie zakręci mu się w głowie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Przeszedł powoli kilka kroków, po czym nieco raźniej ruszył w stronę łazienki. Potrzebował się umyć. Tym też z całą pewnością ktoś się zajął, co przyznał czerwieniąc się lekko, ale wcale nie umniejszało to potrzeby zanurzenia się w ciepłej wodzie. Przycupnięcia w rogu wielkiej wanny, wśród pachnących, lśniących tęczowo bąbelków, podkulenia nóg pod brodę i trwania tak, co jakiś czas tylko sięgając do kranu, żeby dolać nieco gorącej wody.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Wanna była zdecydowanie najbardziej komfortowym miejscem na całym statku. A co najważniejsze – najbardziej prywatnym. Kąpiel pozwalała odwlec nieuniknioną chwilę spotkania się z przyjaciółmi, wysłuchania przeprosin, pytań o samopoczucie i bezsensownej, nerwowej paplaniny. Wzdrygnął się.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nie chodziło o to, że poczucie wdzięczności wzbudziło w nim niechęć wobec reszty Storm Hawks. Po prostu czegokolwiek by nie powiedzieli, to i tak sprawi, że w jego umyśle znów pojawią się wszystkie wspomnienia, które tak bardzo starał się zepchnąć gdzieś daleko, wymazać wszelkie dowody na to, że cokolwiek się stało…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Prychnął w bańki mydlane, mając szczerą ochotę wyśmiać samego siebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nawet, jeżeli jego dłonie były teraz zdrowe i w pełni sprawne, to ślady minionych wydarzeń i tak pozostaną wyryte na rzeczywistości, niezmienne i trwałe niczym pomnik ze spiżu. Dowodem na to był chociażby łopocący na wietrze płaszcz w odcieniu tak ciemnej czerwieni, że wydawał się czarny, z misternie wyszytym symbolem karcianym na plecach, wiszący na sznurze do prania. Mgliście zastanawiał się, dlaczego w ogóle go wyprali. Spodziewali się mieć okazję oddać…? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Pokręcił głową. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Raczej dlatego, że po prostu nie mieli bladego pojęcia, co zrobić. A czas suszenia pozwalał odwlec chwilę decyzji. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Parsknął po raz kolejny, tęczowe bańki mydlane uniosły się w górę i prysły niczym złudzenia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Wszyscy byli tchórzami.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Z ciężkim westchnieniem wynurzył się z letniej już wody i zaczął powoli wycierać puchatym ręcznikiem, próbując nie zastanawiać się, co będzie dalej. Ubrał się, równie niespiesznie, krzywiąc się nieco na widok własnego odbicia. Nawet w zaparowanym lustrze można było dostrzec, że przez tych kilka dni stracił na wadze, dotychczas dopasowany uniform wisiał na nim na poły śmiesznie, na poły żałośnie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Odwrócił wzrok i wyszedł, mając szczerą nadzieję, że uda mu się przemknąć niepostrzeżenie z powrotem do swojego pokoju i zabarykadować tam na resztę dnia, mniejsza o posiłki i inne takie. Zawsze mógł się przekraść w nocy do kuchni, chociaż wątpił, czy miałby na to ochotę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Długo każesz na siebie czekać – drgnął i przystanął, gdy usłyszał nieznany głos, witający go w jego własnym pokoju. Zdumiewając siebie samego własną obojętnością spokojnie przyjrzał się nowej osobie na statku. Po chwili oderwał wzrok.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Dziękuję – wymamrotał, starając się na nią nie patrzeć.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Nie masz za co, jaszczurko. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Ryzykowałaś życie razem z nimi, dla mnie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- A co za różnica, dla kogo? – wzruszyła ramionami. – Słuchaj, nie pomogłam ani tobie, ani twojej drużynie dlatego, że miałam ku temu jakiś szczytny cel czy coś. Zrobiłam to, bo mogłam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Dlaczego? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;- Co dlaczego? – burknęła, wyraźnie zirytowana. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Co jest takiego niesamowitego w robieniu czegokolwiek tylko dlatego, że się ma taką możliwość?&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;- pokręcił głową. – To przecież musiało wyglądać jak zaproszenie do popełnienia zbiorowego samobójstwa. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Możliwość – uśmiechnęła się złośliwie, widząc, że nadal nie rozumiał. – Wolność polega na możliwościach dokonywania własnego wyboru. A to daje moc, jaszczurko. Nawet jeżeli decyzje prowadzą tylko i wyłącznie do zguby.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- To nadal wygląda po prostu głupio – przygryzł nerwowo wargę, gdy zrozumiał, to co przed chwilą powiedział. Powinien być miły, w końcu pomogła ratować mu życie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Jednak kobieta zamiast się obrazić parsknęła śmiechem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Słuchaj, jaszczurko – powiedziała, gdy już uspokoił jej się oddech. Nonszalanckim gestem odpaliła papierosa, ignorując zupełnie fakt, że zmarszczył nos, czując gryzący zapach tytoniowego dymu. – Przestań się zamartwiać, bo to do niczego nie doprowadzi. Jesteś żywy i zdrowy. Tyle. Przyjmij fakt do wiadomości i zdecyduj, co teraz zrobić z tym fantem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Mogę zapytać… - wtrącił trochę nieśmiało – jak? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Zrozumiała w mig, nie musiał nazywać rzeczy po imieniu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Po prostu. – wzruszyła ramionami po raz kolejny. – Tak się złożyło, że miałam przy sobie kryształ leczący, to i się naprawiło twoje ręce. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Piper nigdy nie mówiła o czymś takim – zmarszczył brwi, w końcu patrząc jej w twarz, mając nadzieję, że znajdzie tam odpowiedź. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Bo i nie wiedziała, miała prawo, jest samoukiem. – Odetchnęła, matowa smuga dymu rozlazła się leniwie w powietrzu między nimi. – Te kryształy to rzadka rzecz, bo jednorazówki. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Musiał być cenny. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Cenny, nie cenny… nie twój dług, jaszczurko, więc przestań się w końcu przejmować. A. – Mruknęła, uderzając się lekko dłonią w czoło, jakby dopiero sobie o czymś przypomniała. – Reszcie powiedziałam, żeby na razie dali ci chwilę wytchnienia. Musisz odpocząć, nie? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Dziękuję. – uśmiechnął się lekko. Istotnie, odpoczynek był przyjemną wizją. Dawał czas na to, żeby poukładać sobie po raz kolejny rozrzuconą mozaikę puzzli, którą nagle stało się jego życie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;***&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Dni mijały leniwym tempem, minuta po minucie, sącząc się powolnie niczym zbyt gęsty kisiel z przewróconego kubka. Nuda wcale nie była najgorsza, co to to nie. Storm Hawks powitali ją niemalże z radością, bo ciekawe życie nagle okazało się przerażające i niebezpieczne. Letalne, jak to ujął Stork, kiedy odezwał się po raz pierwszy od dłuższego czasu w grupie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Cisza była jedną ze zmian, które nadeszły powoli i z pozoru niezauważenie,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;by w najmniej oczekiwanym momencie uderzyć z siłą cyklonu prosto w najczulszy punkt. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nowa strategia wojsk Cyklonii, nowi wrogowie. Nowi Storm Hawks. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;A przynajmniej tak to wyglądało z punktu widzenia Piper, która starała się obiektywnie ocenić przyjaciół. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Junko ciągle był nieśmiały i wpadał w zakłopotanie, gdy znajdował się w centrum uwagi, ale gdzieś zniknęła jego urocza gapowatość, która czyniła Wallopa pociesznym. Teraz… chyba nie chciałaby go zobaczyć w walce. Coś pękło, widać to było w jego spojrzeniu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Aerrow wydawał się ciągle gryźć porażką, a najmniejszy popełniony błąd, chociażby tak idiotyczny jak upuszczenie kubka wprawiał go w stan bliski frustracji. Od wszystkich dookoła wymagał perfekcji, a jeżeli coś nie wychodziło wpadał we wściekłość – na siebie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;A ona nic nie mogła na to poradzić, bo po prostu nie chciał rozmawiać. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Finn ciągle chrzanił same bzdury, ale jakoś tak bez przekonania, za to z tym szczególnym błyskiem oczach, który mówił o tym, jak bardzo bał się przerwać potok słów. To w końcu jedna z nielicznych rzeczy, które nie zmieniły się na Kondorze. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Paplanina i Radarr, pomyślała, gładząc kudłate nie-zwierzę po łebku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;*** &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Ty wiesz, że ja nadal nie wiem, po co latamy z jednego końca Atmosji na drugi? – mruknął zrzędliwie Leery. – W dodatku zimno mi. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Przestaniesz w końcu zrzędzić jak stara baba? – burknął Dark Ace, starając skoncentrować się na locie, a nie na komentarzach podwładnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Wiesz, po ostatnim to tobie i może się podobać robienie za kostkę lodu, ale ja jestem ciepłolubny… - odpowiedział, po czym pobladł i wytrzeszczył oczy, gdy doszło do niego, co właściwie powiedział. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Bo Ace bardzo nie lubił, gdy przypominało mu się to, co zdarzyło się jakiś miesiąc temu w Greymount. Głównie dlatego, że przez następny tydzień siąpił nosem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Przelecisz się zaraz bez ścigacza… spadochron też odetnę – wysyczał wściekle. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Jak rozumiem teraz udajemy płoteczki przed Absolute Zero? – zapytał beznamiętnym tonem Goshawk, odwracając uwagę przywódcy od zamiaru zamordowania podwładnego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Odpowiedziało mu skinienie głową.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- To może być problem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Boisz się bandy kundli? – uśmiechnął się złośliwie Leery.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Nie. Przegranie do nich może przerastać nasze możliwości improwizacji…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Niedocenianie podniebnych rycerzy może się źle dla ciebie skończyć – odpowiedział mu tonem mędrca.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- A przecenianie skończy się wrzodami – burknął Goshawk.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Czy możecie łaskawie przestać urządzać tu sobie kółko plotkarskie? – wysyczał Ace, mając powyżej uszu przekomarzania się podwładnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- A co innego mamy do roboty? Przylatujemy, wszczynamy walkę, odlatujemy. I tak w kółko… - znudzonym gestem oparł się o kierownicę ścigacza, ignorując cały paragraf przepisów tyczących się właściwego użytkowania pojazdu i wbił spojrzenie dwukolorowych oczu gdzieś w panele sterujące, jakby spodziewał się tam znaleźć coś godnego zainteresowania. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- To już będzie ostatni raz, reputacji napsuliśmy sobie dość.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Oh? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Po wykonaniu zadania wracacie bezpośrednio do Cyklonii i meldujecie się u pani Cyklonis, wyznaczy wam odpowiednie zadania – kontynuował Ace, ignorując całkowicie cokolwiek, co Leery chciał powiedzieć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- A ty? – Goshawk pytająco uniósł brwi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Ja mam jeszcze coś do załatwienia – uśmiechnął się w mało przyjemny sposób tym rodzajem uśmiechu, na widok którego budynki zaczynały się trząść w posadach, a ludzie zamieniali się w dosyć bezmyślną galaretę ze strachu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Rozsądnie postanowili nie pytać więcej, ani nawet nie odzywać się, pozwalając przełożonemu zatopić się we własnych myślach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Po prostu nie było sensu ryzykować życiem, gdy Ace był w tym nastroju. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;***&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Cyklonis beznamiętnym wzrokiem po raz kolejny prześlizgnęła się po ostrych skalistych klifach wynurzających się z otchłani, pośrodku które znajdowała się stolica jej imperium i zmarszczyła nos. Nie przyzwyczaiła się do duszącego zapachu rozgrzanego powietrza, palonego krzemu i bursztynu, mimo że na balkonie spędzała coraz więcej czasu, opierając wyprostowane ręce na barierce. Wszystko, byle tylko nie siedzieć na przeklętym tronie dłużej, niż było to konieczne. Szczególnie, że coraz częściej w okolicy kręcił się Tiferet, przy którym zmienianie pozycji w poszukiwaniu najbardziej komfortowej nie było wskazane. Żadnych oznak słabości, żadnego wahania. Inaczej sieć intryg, jakimi starała się opleść „sojusznika” stanie się widoczna i wszystkie starania pójdą na marne. Nie mogła zaryzykować, potrzebowała jego wsparcia, a raczej wsparcia potęgi, która za nim stała. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Bo ani ona, ani cała Cyklonia nie cofną się przed niczym, co mogłoby im pomóc w ujęciu Atmos w śmiertelny uścisk. I zaciśnięcia pięści.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Czy twój czarny as jest rzeczywiście godny swego miana? – powstrzymała drgnięcie, gdy usłyszała chłodny głos za sobą. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Co masz na myśli? – zapytała, nie odwracając się. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Jak ja asa, Ace podejrzanie często odnosi porażki – gdyby teraz się obejrzała z całą pewnością zobaczyłaby ironiczny uśmieszek na jego wąskich wargach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Nic, co się do tej pory stało nie miało jakiegokolwiek znaczenia – odwróciła się, gorące powietrze rozwiewało jej włosy i poły płaszcza, nadając niesamowity, bardziej pełen mocy wygląd. Dobrze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Ależ miało, Cyklonia traci w oczach świata – zmarszczył lekko brwi, a z jego idealnej twarzy nie zniknął pogardliwy uśmieszek. – Niedługo nikt nie będzie się nią przejmował. Czy tego chcesz, pani?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Odwrócą wzrok, a wtedy uderzymy – odpowiedziała bez wahania, wbijając w niego chłodne spojrzenie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- A do tego czasu? – podszedł blisko, za blisko, naruszając wyraźnie jej przestrzeń osobistą. – Do tego czasu Cyklonia stanie się pośmiewiskiem a nie zmorą! Wszystko, co budowali twoi przodkowie runie w gruzach, zostawiając cię samą w państewku na skalnym urwisku, moja pani. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Wszystko jest pod… - zaczęła, ale nie dał jej skończyć. Barierka wbijała jej się w plecy, a rozwiane włosy wpadały do oczu. Szale wagi przechyliły się. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Pod kontrolą twojego drogiego podwładnego, który całą swoją energię poświęca do zwalczania grupy dzieciaków. – uśmiech poszerzył się. – A co i tak mu nie wychodzi. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Storm Hawks są bez znaczenia, nie warto się nimi przejmować.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Czyżby? Wszystko, co w jakiś sposób przeszkadza jest warte uwagi. Pchły w końcu przenoszą różne choroby, prawda?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Kiedy przyjdzie pora zostaną zniszczeni jak cała reszta – powiedziała stanowczym głosem. Przynajmniej miała nadzieję, że tak zabrzmiał. Niemal słyszała, jak sieć intryg pęka po nici z suchym trzaskiem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;- Mam więc nadzieję, że ten czas nastąpi szybko, pani – skłonił się lekko. – Tymczasem pozwól mi, że to ja zajmę się główną częścią ofensywy, dając twemu asowi wolną rękę, jeżeli chodzi o polowanie na jego ulubioną zwierzynę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nie mogła odmówić, odmowa znaczyłaby, że odtrąca jego oddziały, których potrzebowała. Ale nie tylko ona miała swoje własne cele. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Z trudem powstrzymała się przed przygryzieniem wargi. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Właśnie zauważyła sieć pajęczą, pośrodku której się znajdowała.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt; I to nie ona była pająkiem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-2232797642888275677?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/2232797642888275677/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=2232797642888275677' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/2232797642888275677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/2232797642888275677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2009/04/czesc-ii-rozdzia-i.html' title='Część II: Rozdział I'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-902978554795432033</id><published>2009-01-23T08:39:00.000-08:00</published><updated>2009-01-23T08:51:14.353-08:00</updated><title type='text'>Część I: Rozdział VI</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 12"&gt;&lt;link style="font-family: trebuchet ms;" rel="File-List" href="file:///E:%5CTmp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;link style="font-family: trebuchet ms;" rel="themeData" href="file:///E:%5CTmp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_themedata.thmx"&gt;&lt;link style="font-family: trebuchet ms;" rel="colorSchemeMapping" href="file:///E:%5CTmp%5Cmsohtmlclip1%5C01%5Cclip_colorschememapping.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:trackmoves/&gt;   &lt;w:trackformatting/&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:donotpromoteqf/&gt;   &lt;w:lidthemeother&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:lidthemeasian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:lidthemecomplexscript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;    &lt;w:splitpgbreakandparamark/&gt;    &lt;w:dontvertaligncellwithsp/&gt;    &lt;w:dontbreakconstrainedforcedtables/&gt;    &lt;w:dontvertalignintxbx/&gt;    &lt;w:word11kerningpairs/&gt;    &lt;w:cachedcolbalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;m:mathpr&gt;    &lt;m:mathfont val="Cambria Math"&gt;    &lt;m:brkbin val="before"&gt;    &lt;m:brkbinsub val="--"&gt;    &lt;m:smallfrac val="off"&gt;    &lt;m:dispdef/&gt;    &lt;m:lmargin val="0"&gt;    &lt;m:rmargin val="0"&gt;    &lt;m:defjc val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent val="1440"&gt;    &lt;m:intlim val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim val="undOvr"&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" defunhidewhenused="true" defsemihidden="true" defqformat="false" defpriority="99" latentstylecount="267"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="0" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Normal"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="heading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="35" qformat="true" name="caption"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="10" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" name="Default Paragraph Font"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="11" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtitle"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="22" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Strong"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="20" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="59" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Table Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Placeholder Text"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="No Spacing"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Revision"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="34" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="List Paragraph"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="29" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="30" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="19" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="21" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="31" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="32" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="33" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Book Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="37" name="Bibliography"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" qformat="true" name="TOC Heading"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face 	{font-family:"Cambria Math"; 	panose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; 	mso-font-charset:1; 	mso-generic-font-family:roman; 	mso-font-format:other; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face 	{font-family:Calibri; 	panose-1:2 15 5 2 2 2 4 3 2 4; 	mso-font-charset:238; 	mso-generic-font-family:swiss; 	mso-font-pitch:variable; 	mso-font-signature:-1610611985 1073750139 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-unhide:no; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	margin-top:0cm; 	margin-right:0cm; 	margin-bottom:10.0pt; 	margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} .MsoChpDefault 	{mso-style-type:export-only; 	mso-default-props:yes; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:Calibri; 	mso-fareast-theme-font:minor-latin; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin; 	mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; 	mso-bidi-theme-font:minor-bidi; 	mso-fareast-language:EN-US;} .MsoPapDefault 	{mso-style-type:export-only; 	margin-bottom:10.0pt; 	line-height:115%;} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-priority:99; 	mso-style-qformat:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin-top:0cm; 	mso-para-margin-right:0cm; 	mso-para-margin-bottom:10.0pt; 	mso-para-margin-left:0cm; 	line-height:115%; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:11.0pt; 	font-family:"Calibri","sans-serif"; 	mso-ascii-font-family:Calibri; 	mso-ascii-theme-font:minor-latin; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-theme-font:minor-fareast; 	mso-hansi-font-family:Calibri; 	mso-hansi-theme-font:minor-latin;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Że tak to ujmę... ups. Przerwa nie była planowana, a przynajmniej nie tak długa, ale wyszło jak wyszło. Życie mi zdominowała nauka i nie miałam nawet kiedy czegoś napisać, nie wspominając o korekcie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Przed Wami zamknięcie części pierwszej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Rozdział VI&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;„Krew. Dług.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Tym razem wszystko przebiegało zgodnie z planem. Nawet nieoczekiwane pojawianie się Dark Ace`a im nie przeszkodziło, Aerrow jakimś cudem zdołał go unieszkodliwić, przynajmniej tymczasowo.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Piper uśmiechnęła się krzywo, widząc zamieszanie na murach, które rozpoczęło się od niczego innego jak zrzucenia na ludzi niestabilnych kryształów kuchennych. Gorąc, para, dym i krzyki skutecznie uniemożliwiały dowódcom okiełznanie ludzi, a ci bardziej charyzmatyczni szybko tracili rezon, trafieni paraliżującymi pociskami Finna. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Blondwłosy strzelec krążył nad placem, osłaniany przez dziewczynę, jako kluczowy element planu. Ktoś musiał zwracać na siebie uwagę, żeby Aerrow i Junko mogli wkraść się do budowli, a Finn zawsze radził sobie z tym znakomicie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Stare, dobrze zachowane kamienne mury fortu porastał bluszcz, gęstą i splątaną masą, aktualnie silnie kopcącą i odpadającą miejscami na kostkę, którą wybrukowany był główny plac przed najbardziej okazałym budynkiem wydającym się być wrośniętym w szarą skałę i pyszniący się pięcioma strzelistymi wieżami o wąskich okiennicach.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Odwróciła gwałtownie głowę, dostrzegając jakiś ruch za sobą. Dwa ścigacze Szponów, bez wątpienia jednostki elitarnej. Agresywnego kształtu machiny i ostrzy, które stabilizowały górną parę skrzydeł nie można było pomylić z jakimkolwiek innym pojazdem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Finn, będziesz musiał pilnować się sam! – ostrzegła go.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Zacisnęła&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;prawej palce na kosturze, lewą ściskając kierownicę. Tuż obok niej z wizgiem przemknęła jedna z maszyn i okrążyła ją ostrym łukiem, zbliżając się tam bardzo, że bez trudu mogła spojrzeć prosto w oczy Szpona. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Chłodny wzrok ciemnych źrenic wbił się w nią i zdawał oceniać krytycznie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Zacisnęła zęby, szykując się na odparcie ataku i jednocześnie usiłując nie zgubić drugiego ścigacza, krążącego gdzieś nad nimi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Niezły macie tupet, tak wpadać wszędzie, gdzie uzbrojonych ludzi pełno – odezwał się Cyklonista, uśmiechając zawadiacko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Nic ci do tego! – wysyczała przez zęby.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Podoba mi się twoje nastawienie, wyskoczymy gdzieś, zamiast bez sensu okładać się patykami po głowach? – zaproponował nieoczekiwanie, całkowicie zbijając ją z tropu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Umawianie się w godzinach służby jest zabronione – powiedział chrapliwym głosem drugi ze Szponów, obniżając lot, tak żeby znaleźć się za Piper.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Ale ja mówię o umówieniu się po godzinach pracy. To jest różnica – pełna powaga w głosie Cyklonisty wydawała się wręcz przerysowana.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- To też jest zabronione, ona jest wrogiem – odpowiedział ponuro.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- No i widzisz, dziewczyno? – wzruszył ramionami z pozorną rezygnacja, dobywając broni. – Służba mi odbiera całą radość z życia…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Powoli uniósł rękę, a kryształ wieńczący zakrzywiony miecz zalśnił złowieszczo. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Wzmocniła chwyt na kosturze, a wtedy coś trafiło z wizgiem pojazd śniadego Szpona, sprawiając, że runął w dół niczym kamień. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Jego towarzysz ruszył za nim, chwytając spadającego za rękę i wciągając na własny pojazd.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Finn, który nagle znalazł się tuż obok niej właśnie celował, uaktywniwszy lunety, po czym spojrzał na nią z wyjątkowo dziwną miną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Co ty wyprawiasz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Ja bym chciał wiedzieć, co oni wyprawiają – powiedział obco brzmiącym głosem. – ten którego zestrzeliłem pomachał mi i uniósł kciuk w górę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Chyba masz rację. To było… dziwne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Spojrzał na nią pytająco.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Mnie chyba podrywał… - wymamrotała zażenowana.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Finn zerknął raz jeszcze przez lunety.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- I właśnie posłał ci buziaka – uśmiechnął się krzywo i parsknął, widząc zdecydowaną zmianę kolorystyki na jej twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- To było tego warte – uśmiechnął się głupio Leery, gdy w końcu znalazł się na ścigaczu towarzysza.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Danie się zestrzelić? – burknął Goshawk.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Nie no, przecież sam musisz przyznać, ładna była…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Za młoda jak dla ciebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Zdąży dorosnąć – wzruszył filozoficznie ramionami, jakby nie było jakiegokolwiek problemu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Goshawk postanowił nie skomentować i zgodnie z rozkazami udać się do Cyklonii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Ty, patrz, mrożonka! – Leery kwiknął z uciechy, pokazując palcem na oszronionego Ace`a w progu, widocznie poddanego działaniu kryształu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- To że on się nie rusza, nie znaczy, że cię nie słyszy – niebieskooki uśmiechnął się złośliwie, widząc jak jego towarzysz blednie wyraźnie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;*** &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Aerrow wpadł do wnętrza budynku i rozejrzał się. Tu i ówdzie biegali spanikowani cyklopscy rekruci, najprawdopodobniej świeżego sortu, bo na widok porażki lidera zupełnie stracili głowę do czegokolwiek. Postanowił ich zignorować. Jeżeli byli dla kogoś zagrożeniem, to dla samych siebie. Skrzywił się bezwiednie, widząc jak dwóch niezbyt rozgarniętych szeregowców wpada na siebie w pełnym pędzie, po czym z gracją worków kartofli wali się na ziemię. Obrazu dopełniały głupawe uśmieszki, nijak nie pasujące do sytuacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Zamiast tego szukał wzrokiem schodów prowadzących na wyższe kondygnacje. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Odgłos ciężkich kroków za nim. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Odwrócił się gwałtownie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Junko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Odetchnął z ulgą, nie chciał tracić cennego czasu na kolejną walkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Chodź, musimy zabrać stąd Storka, zanim Cykloniści się ogarną na tyle, żeby nie strzelać do siebie nawzajem – rzucił i ruszył w prawo, kamiennym korytarzem w stronę schodów ostro zakręcających w górę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Wiesz, dokąd? – wymamrotał Junko, rozglądając się. – To prawie jak labirynt, możemy tu błądzić długo…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Wiem dokąd – uspokoił go i zaczął mozolną wspinaczkę po stromych, kamiennych stopniach. Droga wydawała się ciągnąć w nieskończoność, mimo że musieli dojść tylko do czwartego piętra, jeżeli ufać Dark Ace`owi. Ufać mu! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Aerrow potrząsnął głową, odpędzając niechciane myśli. Nie miał teraz czasu na rozważanie tego, jak bardzo ironiczna wydawała się sytuacja, która zmuszała go do zaufania najgorszemu wrogowi i słuchaniu jego wskazówek.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Pierwsze piętro. Słabo oświetlony, wąski korytarz, strome schody pnące się w górę zimną powierzchnią z szarego kamienia. Zacisnął zęby i przyspieszył.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Drugie piętro. Lekka zadyszka, okna zbyt małe, żeby wpuścić odpowiednią ilość światła do środka. Mroczny i duszny korytarz, cienie tańczące w kątach, niepokojące i nieznane.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Trzecie piętro. I w końcu czwarte. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Poczucie zagrożenia, wszechogarniający, nieodparty niepokój, gdy stanął przed czarnymi, ciężkimi drzwiami o potężnych zasuwach na zewnątrz. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Z nieznanej sobie przyczyny Aerrow poczuł, że zaczyna się bać. Przerażało go to, co może zobaczyć za wrotami do celi. Widział to, co zrobiono Storkowi. I panika oganiała go na samą myśl o tym, w jakim teraz może być stanie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Junko… - zaczął zachrypniętym, obco brzmiącym głosem. Odchrząknął, zacisnął pięści – pozbądź się tych drzwi! Tylko ostrożnie! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Wallop w milczeniu skinął głową i niemalże bez wysiłku wyłamał i odrzucił masywną zasuwę. Objął drzwi przysuwając się jak najbliżej ściany i zacisnął palce, stopniowo unosząc je w górę. Wyłamywane zawiasy jęknęły głucho i rozdzierająco. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Wnętrze pomieszczenia było pogrążone w ciemności, jedynym źródłem światła było wąskie okienko. Z początku nie mogli dostrzec sylwetki otulonej ciemnym materiałem leżącej na kamiennej posadzce. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Stork…? – powiedział Aerrow niepewnym głosem przestępując próg. Zbliżając się do leżącej postaci odetchnął głębiej i zakrztusił się. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Dopiero teraz poczuł wstrętny zapach stęchlizny i wilgoci, odór krwi, choroby, potu i ekskrementów. Duchota panująca w środku wręcz odrzucała. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Junko wyminął go nieco sztywnym, ale stanowczym krokiem, z wyrazem śmiertelnej powagi na twarzy, który nijak nie pasował do pogodnego usposobienia młodzieńca. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Przyklęknął przy skulonej postaci i delikatnie wziął na ręce po czym wyszedł, zaciskając szczęki tak mocno, że uwidoczniły się ścięgna na jego szyi, rzucając głębokie cienie. I w oczach też coś było, coś innego i nieznanego. Przerażającego. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Gdyby postawić mu na drodze przeciwnika nie bawiłby się w ogłuszanie. Po prostu by zabił. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;A Aerrow doskonale rozumiał dlaczego.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Powieki Storka uchyliły się na chwilę. Zatoczył wkoło nieprzytomnym wzrokiem rozszerzonych źrenic, po czym z powrotem je opuścił. Ciemne kręgi pod jego oczami były wyraźnie widoczne na pobladłej niezdrowo cerze, posklejane potem włosy opadały na twarz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Chodźmy stąd – polecił krótko Aerrow, czując suchość w gardle. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Obaj starali się nie patrzeć na dłonie przyjaciela. Ale nawet krótka chwila wystarczyła, by wyryć obraz pod powiekami, nie pozwalając o nim zapomnieć. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Zaschnięta krew i ropa pokrywające twardą skorupą opuchnięte dłonie, zsiniałe palce pozbawione paznokci i odłamki kości, które przebiły się przez skórę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Wydawało im się, że szli niewiarygodnie powoli, najpierw stromymi schodami w dół, a potem kamiennym korytarzem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Cykloniści nie panikowali już, ale też nie atakowali ich. Niemalże demonstracyjnie odwracali wzrok od przechodzących Storm Hawks, ktoś z pozbawioną wyrazu twarzą strzelił kilka razy w ścianę i w sufit, ktoś inny krzyknął mało przekonująco. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Po prostu zostali przepuszczeni. Tak jak poprzednio, zorientował się Aerrow. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Uniósł rękę do czoła w z pozoru niedbałym salucie, który równie dobrze można było wziąć za odgarnięcie włosów. Odpowiedział mu huk pękającej z jękiem szklanej tafli, bo znudzony strzelec chyba trafił w okno. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Piper, Junko – włączył na chwilę komunikator, gdy wyszli na zewnątrz. – Zbieramy się. Galena, podleć po nas! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Odpowiedział mu potężny, tryumfalny ryk syreny Condora i sylwetka statku malująca się między chmurami otaczającymi twierdzę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Aerrow odwrócił się na chwilę, kątem oka zauważywszy poruszenie i przystanął, obserwując w idiotycznej fascynacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Dark Ace sztywno i nienaturalnie opuścił miecz, wbijając ostrze między kamienie i ciężko opierając się na rękojeści. Szron wyrysował na całej postaci fantazyjne wzory, przez co wydawało się, że mężczyznę oplatają blado-błękitne płomienie, nadając mu wygląd demonicznej personifikacji żywiołu, niczym z opowieści o pradawnych czasach, które kiedyś opowiadała mu matka. Czerwone źrenice rzucały się w oczy, niczym ostatnie iskry w dogasających węglach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Uciekaj, póki jeszcze możesz, głupcze…! – wysyczał, patrząc prosto na Aerrow.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Nie mówił głośno, ale pomimo panującego wokoło zamieszania, krzyków i odgłosów wystrzałów jego głos był doskonale słyszalny, jakby przenikał wprost do umysłu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Odwrócił się bez słowa i dogonił przyjaciela.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Jeszcze długo czuł, że czerwone oczy mężczyzny wbijają mu się w plecy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;*** &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Świetnie nam poszło – Piper odetchnęła z ulgą, gdy Condor oddalał się na pełnej mocy z placówki Cyklonistów. – To jak załatwiłeś Dark Ace`a…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;-… było niesamowite! – wpadł jej w słowo Finn. – Gościu, wymiatasz! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Aerrow wymamrotał coś pod nosem, mając wielce sceptyczny wyraz twarzy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- No co z tobą? Powinieneś być dumny, że Ace…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Dark Ace mi to podsunął – burknął, nie patrząc na przyjaciół. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Zapanowała chwila konsternacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Że co zrobił? – zapytał w końcu Finn, zupełnie zagubiony w mechanizmach, którymi nagle zaczął kierować się świat, całkowicie sprzecznymi z tym, co znał do tej pory. Zupełnie jakby wszystko przewróciło się na lewą stronę, a potem jeszcze fiknęło salto dla lepszego efektu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;- Powiedział, jakiego kryształu mam użyć a potem się specjalnie nadstawił, łatwo mógł uskoczyć…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Jak rany… masochista – wymamrotał Finn.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Junko wszedł do pokoju, nienaturalnie blady i opadł na jedną z kanap niemal bezwładnie, wbijając wzrok w stół, kurczowo ściskając w rękach gruby, ciemnopurpurowy materiał, lśniący tu i ówdzie czarnymi nićmi, układającymi się w skomplikowany, ale niezrozumiały z powodu licznych fałd i zagięć wzór. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Junko? – zapytała lekko drżącym głosem Piper. – I jak? Co z nim?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Galena kazała mi… iść, zanim zdążyłem się przyjrzeć – jego głos brzmiał nienaturalnie i obco. – Nawet nie chciałem patrzeć. To musi cholernie boleć, nie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Zacisnęła wargi, podeszła i mocno objęła go od tyłu, chcąc dodać otuchy. Pytanie tylko brzmiało: sobie, czy jemu? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Nie chciał mówić dalej. Nie należał do dzielnych wojowników, przerażała go zwykła wizyta u dentysty, o krwi nie wspominając. Na rękach Storka było dużo krwi. Zaschnięta rdzawa skorupa obejmująca okaleczone, opuchnięte palce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Nie rozumiem – powiedział w końcu. – Dlaczego. I jak ktoś może coś takiego robić, ot tak.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- I żyć z tym – dodała Piper.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Junko rozprostował materiał, skomplikowany wzór nagle stał się absolutnie oczywisty. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Widocznie nie tylko my tego nie rozumiemy – westchnął ponuro Aerrow, spoglądając na karciany wzór odpowiadający Asowi Pik. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Nie wydaje mi się – mruknęła Galena wychodząc z pokoju sternika, wycierając ręce w biały ręcznik. Zostały na nim różowawe smugi. – On to doskonale rozumie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- I dlatego… - Piper niepewnie uniosła głowę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- I dlatego nam pomógł – dokończyła za dziewczynę. – Ty, rudy, za mną, mam sprawę. Pospiesznym krokiem wyszła z pomieszczenia, dając tym samym do zrozumienia, że wymagała rozmowy na osobności. Jakoś do tej pory nie zapamiętała imion Storm Hawks i specjalnie się tym nie przejmowała. Rudy, duży, mały, futrzak i mała czarna. Reagowali. Nie mieli wyboru, bo Galena była uparta zdecydowanie bardziej od jakiegokolwiek osła. Aerrow westchnął i ruszył za nią.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Nie przeszkadzało mu szczególnie to, że zaczynała wydawać rozkazy gdy tylko czegoś chciała. Po prostu bał się usłyszeć to, co miała do powiedzenia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Opuścił pogrążoną w ponurym milczeniu załogę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;*** &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Jej poważny wyraz twarzy mówił wszystko. Nie musiał pytać, pomimo tego, że nie wypowiedziała nawet słowa doskonale wiedział, co miała mu do przekazania. Gorąco pragnął, żeby się okazało, iż źle zinterpretował grymas kobiety, że to wszystko to nieprawda. Że porażka Storm Hawks nigdy nie miała miejsca, że Stork jest cały i zdrowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Jednak samo zaprzeczanie nie zda się na nic. Nie potrafił cofnąć czasu, ani wymazać wszystkiego tego, czego w świecie nienawidził. Zamiast tego musiał stawić temu czoło. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- On… będzie żył, prawda? – zapytał, a głos drżał mu zdecydowanie bardziej, niż by tego pragnął. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Tak. Będzie żył. – skrzywiła się. – Tylko nie wiem, czy mu się to spodoba.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Co masz na myśli?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Jego ręce – chłodne, pełne rezerwy oczy kobiety napotkały jego wzrok i uwięziły spojrzeniem. – Rany da się zaleczyć, ale dłonie nie będą już sprawne. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Czyli nic się nie da zrobić? – jęknął, czując jak ziemia rozstępuje mu się pod nogami. Przecież to było… niemożliwe. Absolutnie niesprawiedliwe. Niewyobrażalne. Aerrow miał wrażenie, że świat stał się ponurym i przerażającym miejscem, gdzie pod łóżkiem rzeczywiście czają się potwory. Gdyby tak nie było, to przecież takie rzeczy nie miałyby miejsca.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Normalnymi metodami? – prychnęła. – Nie. Nawet jeżeli jakimś cudem uda się ułożyć te cholerne puzzle z jego kości, to i tak ma na tyle uszkodzone nerwy i stawy, że wiele to nie da. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Normalnymi? – podjął ostrożnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Są metody, dawno zapomniane, zagubione w otchłani czasu lub wyczerpane. – uśmiechnęła się krzywo. – Nasi przodkowie lekce sobie ważyli los potomnych, używając cennych kryształów do leczenia bzdurnych obrażeń i chorób, które można było zwalczyć w inny sposób. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Kryształy leczenia? Piper nigdy nie mówiła…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Od dawna łatwiej znaleźć kamyk o podobnej potędze do tego w Atmosji, niż coś, co ma moc leczenia. Przeważnie kryształy da się w jakiś sposób naładować o ile nie zostały zniszczone, ale akurat te żeby uleczyć coś poważniejszego od kataru muszą zostać wchłonięte przez organizm…- wzruszyła ramionami. -&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Sam widzisz, jednorazówki. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Musimy to zrobić! Nie zostawimy go tak, jest członkiem naszego szwadronu! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Uśmiechnęła się, słysząc żar w jego głosie i pewność siebie w oczach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Oddanie i wierność zawsze ceniła. Szczególnie, jeśli było się to komuś winnym. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Masz szczęście, że wiem, gdzie ostatnio widziano taki kryształ – wsunęła ręce do kieszeni i mierząc zaskoczonego chłopaka wzrokiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Gdzie…? – zdołał wykrztusić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- W mojej kieszeni – wyszczerzyła się złośliwie, prezentując na otwartej dłoni drobny, opalizujący kamień o łagodnych, obłych krawędziach. – Zdajesz sobie sprawę, że zaciągasz potężny dług, prawda? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Skinął głową, z poważnym wyrazem twarzy i desperacją, doskonale widoczną w oczach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;- Czego chcesz w zamian? – zapytał przełykając ślinę i starając się, aby jego głos nie zadrżał. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Powiedziała. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Zamrugał oszołomiony wpatrując się przez chwilę w kobietę, doszukując się kpiny lub drugiego dna układu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;W końcu uśmiechnął się radośnie i uścisnął jej rękę, powstrzymując głupi i stanowczo nieodpowiedni odruch rzucenia się jej na szyję. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;*** &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Drzwi, za którymi dłuższą chwilę temu zniknęła Galena wraz z Aerrow uchyliły się i wyszła zza nich kobieta.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Storm Hawks jak jeden mąż wbili w nią pełen wyczekiwania wzrok.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Wyszczerzyła zęby i uniosła oba kciuki w górę, co sprawiło, że pomieszczenie rozbrzmiało entuzjastycznym aplauzem. Piper uścisnęła Junko, który ocierał ukradkiem łzę wzruszenia, Rararr z radosnym okrzykiem rzucił się na Finna niemalże obalając go na ziemię. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Obserwowała ich uważnie, szukając cieni w ogólnie panującej radości. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Znalazła je. Doskonale wiedziała gdzie szukać i czego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Mimo wszystko, każdy ze Storm Hawks zdawał sobie sprawę, że pamięć pozostanie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;A ran zadanych umysłowi nie da się wyleczyć za pomocą kryształu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt; text-align: justify; line-height: normal; font-family: trebuchet ms;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Zmiany nadeszły, grzmiącym krokiem, otoczone ponurymi chmurami, zwiastując burzę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-902978554795432033?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/902978554795432033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=902978554795432033' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/902978554795432033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/902978554795432033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2009/01/cz-i-rozdzia-vi.html' title='Część I: Rozdział VI'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-1018509128061833852</id><published>2008-11-15T03:42:00.000-08:00</published><updated>2008-11-15T05:09:02.372-08:00</updated><title type='text'>Część I:Rozdział V</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Witam po dłuższej przerwie. Wen mi się trochę zbuntował na SH i aktualnie wiszę nad Beznadziejnym. Też się chłopakowi coś od życia należy.&lt;br /&gt;Coś się zaczyna dziać i to coś konkretnego... zapraszam do komentowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział V&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Miecze skrzyżowane”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Harrier rozglądał się uważnie, usiłując dostrzec jakiekolwiek nieprawidłowości. Kilku ludzi wpadło z rana do kwater rycerzy informując, że dostrzeżono w okolicy śmigacze z całą pewnością należące do szponów. Pewien starzec upierał się nawet, że oddano salwę do jego kurnika, ale żaden z pozostałych Rex Guardians nie był w stanie powiedzieć, dlaczego Cykloniści mogli żywić personalną urazę do drobiu.&lt;br /&gt;Postanowili więc to zignorować i zając się samymi natrętami. Trzeba wyrównać rachunki. Nie dość, że ich oszukali, to jeszcze cholerny Dark Ace podbił mu oko. Ciemnofioletowe limo zdecydowanie nie wpływało na poprawę wyglądu Harriera, a on lubił wyglądać dobrze.&lt;br /&gt;Nawet ucieszył się, gdy dostrzegł w oddali ostre, ordynarne kształty cyklopskich pojazdów. Nie miały w sobie absolutnie nic z gracji i subtelności tradycyjnych modeli. Pełne ostrych krawędzi, ciężkie i monstrualne, nastawione na walkę w każdym calu swojej konstrukcji. Także taką polegającą na staranowaniu i zmiażdżeniu przeciwnika.&lt;br /&gt;Harrier skrzywił się, wspominając sromotną porażkę, po czym dał znak drużynie. Rozdzielili się, okrążając przeciwnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nadal nie rozumiem, dlaczego my latamy, do ciężkiej cholery, w kółko! – Goshawk łypnął spode łba na dowódcę, po czym znów wbił wzrok przed siebie. I zrzędził dalej. – To jest absolutnie, kompletnie bez sensu…&lt;br /&gt;Dark Ace puszczał wszystkie uwagi mimo uszu. Zdążył się przyzwyczaić do gderania mężczyzny, przy którym chmura gradowa wyglądała niczym szczyt optymizmu. Był niezłym wojownikiem, pomimo tego, że do absolutnie wszystkiego odnosił się z charakterystycznym tylko sobie fatalizmem, graniczącym z rezygnacją. Od czasu do czasu łapał się na wypatrywaniu u Goshawka cech fizycznych właściwych Merbom, ale niczego nie mógł się dopatrzeć.&lt;br /&gt;Rozejrzał się z pozoru obojętnie i zaklął w duchu. Obrońcy Terry, psia ich mać, oni tu inwazję w miniaturze odstawiają, a zgrai idiotów udających bohaterów i latających na zabytkowym sprzęcie jak nie było, tak nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie był do końca pewien, ile razy okrążyli ten wystający ponad chmury kawałek gruntu, ale zaczął się poważnie zastanawiać nad wywieszeniem jakiegoś transparentu, lub wypisaniem w powietrzu pary wulgaryzmów za pomocą barwnego dymu. W zasadzie szczeniackie zagranie, ale powoli dochodził do wniosku, że inaczej nie da rady.&lt;br /&gt;Zaczynał się już powoli godzić z utratą jakiejkolwiek reputacji i nawet układał w myślach możliwie krótki i treściwy przekaz na temat tego, kim były matki Rex Guardians, ale wtedy na niebie zalśnił pierwszy z idiotycznych, dwuskrzydłych i złocistych wraków, z których tutejsi rycerze byli tacy dumni.&lt;br /&gt;Jakoś zdołał powstrzymać westchnienie ulgi.&lt;br /&gt;Gdy spomiędzy puchatych obłoków wyłonił się zabytkowy niszczyciel, mimowolnie się wyszczerzył.&lt;br /&gt;- Pilnować mi maszyny – polecił krótko ludziom.&lt;br /&gt;- Jesteś pewien? – Leery, niski i szczupły młodzieniec o ogorzałej cerze uniósł pytająco brew.&lt;br /&gt;- Masz odwagę negować moje rozkazy?- burknął Ace.&lt;br /&gt;- Nie, no skąd! – pośpiesznie zaprzeczył. – Nie to, żebym się bał, czy coś, ale… no wiesz… tak jakby… mają przewagę ilościową.&lt;br /&gt;- Wszystko zostało zaplanowane. A ty musisz się z tym pogodzić. Albo użyć spadochronu i zafundować sobie miły spacer po Pustkowiach.&lt;br /&gt;Goshawk wzruszył tylko ramionami. Przewaga, nie przewaga, rozkaz jest rozkaz.&lt;br /&gt;Leery wymamrotał tylko coś pod nosem i wlepił swoje cudaczne dwukolorowe oczy w horyzont. Brązowo-zielone spojrzenie przeważnie wprawiało rozmówcę w konsternację.&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do większości Szponów nie wpadali w panikę na sam widok Ace`a. Owszem, wzbudzał w nich respekt i owszem, doskonale zdawali sobie sprawę, że był niebezpieczny.&lt;br /&gt;Znali go jednak lepiej od innych i wiedzieli, na co sobie mogą pozwolić. Lepiej… zdaniem Goshawka to słowo nie oddawało sytuacji. Nikt nie wiedział, co tak naprawdę dzieje się w głowie dowódcy, nie znał jego motywów ani pragnień. I nikogo to specjalnie nie obchodziło. Byli żołnierzami. Żołnierze mają wypełniać rozkazy. Taka była ich rola i ich miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Harrier wychylił się przez barierkę i zmrużył oczy, w końcu uśmiechnął się z kpiną.&lt;br /&gt;- Trzech – rzekł i założył ręce na piersi. – Tylko trzech… Dark Ace za nisko nas ceni.&lt;br /&gt;Gdzieś wśród chmur znajdowały się ścigacze jego ludzi. Cykloniści mieli odciętą drogę ucieczki.&lt;br /&gt;Wbrew jego oczekiwaniom nie wpadli w panikę, nie przyspieszyli też. Tempem niemalże leniwym zbliżali się do statku Rex Guardians.&lt;br /&gt;- I znowu się spotykamy, Dark Ace! – wykrzyknął Harrier. – Tym razem nie ujdziesz z życiem i zapłacisz za to, że nas oszukałeś!&lt;br /&gt;Chciał coś jeszcze dodać, ale zauważył, że złowrogi Cyklonista przewrócił oczyma i aż go zatkało z wściekłości.&lt;br /&gt;- Stań do walki, jeżeli masz odwagę! – wycharczał tylko.&lt;br /&gt;Dark Ace skłonił się z przesadną grzecznością, uśmiechając złośliwie.&lt;br /&gt;Powolnym, wyćwiczonym i wydającym się nieco nienaturalnym, wręcz mechanicznym ruchem dobył miecza i aktywował kryształ. Czekał, ciągle z uśmiechem przyklejonym do twarzy, wpatrując się w przeciwnika.&lt;br /&gt;Harrier zgrzytnął zębami. Prosty kindżał*, jakiego od wielu pokoleń używali wszyscy Rex Guardians, rozbłysł złocistym światłem, które uwydatniło staranne zdobienia pokrywające ostrze.  W porównaniu z nim monstrualnej wielkości broń Ace`a wyglądała topornie i wulgarnie, niczym zapaśnik postawiony obok tancerki.&lt;br /&gt;Nie znaczyło to jednak, że był mniej skuteczny.&lt;br /&gt;Harrier zamachnął się mieczem, tnąc na odlew. Czerwonooki błyskawicznie uniósł rękę, z dziecięcą łatwością blokując cios, jakby jego miecz był zabawką, a nie monstrualnym narzędziem mordu. Rycerz cofnął się o krok, wyprowadził kolejny cios, markując pchnięcie. Ace po prostu się odsunął, schodząc z drogi, a szkarłatne ostrze śmignęło w górę, zbijając miecz przeciwnika z toru. A potem sam zaatakował, z gwałtownością i furią nawałnicy. Harrier odskoczył, miecz zagłębił się w żelaznym pancerzu statku, jak gdyby solidny kawał blachy nie stanowił dla niego jakiejkolwiek bariery.&lt;br /&gt;Wykorzystał moment i wyprowadził kolejne pchnięcie, zmuszając przeciwnika do odsunięcia się od broni. Cyklonista przez moment całkowicie bezbronny uśmiechnął się w zatrważający sposób, po czym rzucił w stronę zaskoczonego rycerza, całkowicie ignorują wzniesiony do ciosu kindżał. Gwałtownym ruchem wyszarpnął miecz z trzewi statku i w ostatniej chwili obrócił się, zbijając cios. Stał teraz opierając się plecami o barierkę, mając naprzeciwko siebie wroga w znacznie korzystniejszej sytuacji. Szach.&lt;br /&gt;- Ty i twoi ludzie jesteście okrążeni – wydyszał wściekle Harrier. – Możecie tylko poddać się albo skoczyć licząc na szybką śmierć na Pustkowiach.&lt;br /&gt;- Ty wiesz co? – Ace uśmiechnął się ironicznie unosząc jedną brew. Uczucie deja vú było wszechogarniające. – To ja chyba skoczę.&lt;br /&gt;Harrier Wytrzeszczył oczy, widząc jak jego przeciwnik zwinnie przesadza barierkę i znika za nią. Podbiegł i wychylił się, wypatrując spadającego ku własnej zgubie ciemnego kształtu, lub jaskrawych kolorów spadochronu. Zamiast tego zobaczył podeszwy. A potem wszystkie gwiazdy na niebie, a w nich swoją przyszłość.&lt;br /&gt;- Wychylanie się przez barierkę jest niedozwolone, wiesz? – mruknął Ace, rozcierając rękę. Wcześniej zdołał zauważyć, że w niewidocznym z góry miejscu statek miał wygodną ramę, za którą można było chwycić, co też wykorzystał. Tak samo jak nieodpartą chęć obserwowania czyjegoś lotu bez śmigacza.&lt;br /&gt;Chociaż nie był to aż tak dobry pomysł. Prawie sobie wyłamał rękę w łokciu, gdy błyskawicznie wybijał się do skoku z powrotem na górę.&lt;br /&gt;Krytycznie ocenił stan nieprzytomnego rycerza. Siniak na twarzy zostanie mu szalenie wręcz interesujący. Ale poza tym chyba nic szczególnego.&lt;br /&gt;I dobrze.&lt;br /&gt;Potrzebował żywego i przechwalającego się przegonieniem Cyklonistów Harriera, a nie bardzo martwego Harriera. Z martwych nigdy nie było pożytku, za to zdumiewająco wiele kłopotów. Trzeba było coś zrobić z ciałem, bo z czasem zaczynało śmierdzieć, odpowiadać na serie głupich pytań, wysłuchiwać bzdurnych domysłów, odpierać równie głupie vendetty tych, którzy poczuli się urażeni wysłaniem kogoś na tamten świat…&lt;br /&gt;Poza tym trupy nie gadały. A długi język i przechwałki, które Rex Guardians uwielbiali idealnie się nadawały do tego, co Ace miał zamiar osiągnąć.&lt;br /&gt;Obszedł mężczyznę powoli, zdecydowanie zbyt powoli jak na swój gust, dając mu czas na odzyskanie przytomności i przynajmniej w przybliżeniu na skoncentrowaniu wzroku na tyle, żeby mógł go poznać.&lt;br /&gt;Następnie dał swoim ludziom znak ręką, skłonił się dwornie przed usiłującym podnieść się Harrierem i wyskoczył poza barierkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pełne glorii i chwały zwycięstwo – sarknął Leery.&lt;br /&gt;- Zamknij się – fuknął Ace.&lt;br /&gt;I nie wyrzucił przy tym podwładnego z siodła. Zgodnie spojrzeli na niego jak na nie z pełna rozumu. Przeważnie jeżeli cokolwiek nie wychodziło wpadał w prawdziwie morderczy humor i biada temu, kto nieopatrznie znalazł się na jego drodze, lub wypowiedział nieodpowiednie słowo. Tymczasem nie wydawał się być w specjalnie złym nastroju, mimo że Terrę Rex opuszczali dosyć pospiesznie, oddając od czasu do czasu strzały w stronę staroświeckich ścigaczy, których właściciele puszyli się jak dorodne kwoki domniemanym zwycięstwem.&lt;br /&gt;- Przecież moglibyśmy… - zaczął Leery.&lt;br /&gt;- A właśnie, że nie – uciął Dark Ace, odwracając głowę w jego stronę. – Mamy inne instrukcje.&lt;br /&gt;- Chcesz przez to powiedzieć, że rozkazano nam dobić ostatni gwóźdź do trumny reputacji Szponów? – Goshawk uniósł chłodne, błękitne oczy i spojrzał w twarz dowódcy. Uniósł brwi, widocznie zauważywszy coś niewidocznego dla innych. – Ale jaja…&lt;br /&gt;- Tak, mamy dobić reputację. Mnie też się to niezbyt podoba, ale słabego przeciwnika wszyscy lekceważą. Możemy to wykorzystać.&lt;br /&gt;- Uznają, że szkoda na nas marnować czas – mruknął Leery. – A my wtedy ukręcimy im łeb.&lt;br /&gt;- Ukręcimy – potwierdził Dark Ace, wpatrując się z nieodgadnionym wyrazem twarzy w horyzont.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piper przetarła oczy i przewróciła kolejną stronę atlasu. Finn ze zdumiewającą i niespotykaną u niego cierpliwością wertował przewodniki turystyczne, raz po raz unosząc głowę i porównując zdjęcia z tym, co udało się wychwycić na stop-klatce dającej najostrzejszy obraz okna.&lt;br /&gt;- Mógłby wysłać nam kartkę pocztową z pozdrowieniami gdziekolwiek są, to by ułatwiło sprawę – wymamrotał, rzucając tomik na rosnący nieuporządkowany stosik innych, już przejrzanych, a teraz mnących się w kącie, razem z kilkoma mapami i przewodnikiem po restauracjach, który należał do Junko. Na szczycie umościł się Radarr, przeglądając stary atlas historyczny.&lt;br /&gt;- Finn… - jęknęła, spoglądając na niego karcąco.&lt;br /&gt;- Wiem, wiem… - wymamrotał, odwracając wzrok. – Po prostu mam wrażenie, że tracimy czas, tyle nad tym siedzimy i ciągle nic.&lt;br /&gt;- Nikt nie spodziewał się, żeby bazy wypadowe Cyklonistów były specjalnie popularne – oparła głowę na dłoni i przewróciła kolejną stronę z barwnymi fotografiami. No i potrzeba czasu, żeby doprowadzić Condora do stanu używalności…&lt;br /&gt;- O statek bym się akurat nie martwił, zarwała nockę – wymamrotał. – Wstałem w nocy pójść się napić i zapytałem, co ona robi o tej porze…&lt;br /&gt;- A co ona na to?&lt;br /&gt;- Mogę nie powtarzać? – spojrzał na nią żałośnie, mimowolnie pąsowiejąc. Słownictwo Galeny obejmowało bardzo szeroki zakres pojęć z gatunku tych, których raczej nie powinno się poruszać w mieszanym towarzystwie.&lt;br /&gt;- Możesz – uśmiechnęła się lekko. – Ale jak tak dalej pójdzie, to popadamy ze zmęczenia, wszyscy, jak jeden mąż. Nikt nawet nie myśli o spaniu, więc Junko tłucze coś całodobowo, a Aerrow lata po statku w te i we wte, nadzorując wszystko i pomagając wszędzie, gdzie się da…&lt;br /&gt;- No to trudno, Cykloniści ulegną potędze oddziału zombie – zażartował.&lt;br /&gt;Spojrzała na niego groźnie.&lt;br /&gt;- No co, no co… - wymamrotał i zagrzebał się z powrotem w przewodniku.&lt;br /&gt;Miała wielką ochotę skomentować jego głupie żarciki, ale wtedy Radarr wydał z siebie zwycięski okrzyk, stając na chwiejnym stosie książek i broszurek, zwycięsko dzierżąc stare tomiszcze. Konstrukcja pod nim zadrżała i osunęła się, w tumanie kurzu.&lt;br /&gt;- Radarr? Znalazłeś? – zapytała drżącym głosem.&lt;br /&gt;Odpowiedział jej radosny skrzek, zakończony kichnięciem.&lt;br /&gt;Z okrzykiem szczęścia rzuciła się do kąta, uściskała zakurzonego bohatera chwili, zabrała mu przewodnik, uściskała zaskoczonego Finna, po czym praktycznie rzuciła stare tomiszcze na stolik i zagłębiła się w lekturze.&lt;br /&gt;Blondyn zamrugał oszołomiony, po czym spojrzał na Radarra, który tylko wzruszył ramionami i kichnął po raz kolejny.&lt;br /&gt;- W roku… nie, historyczna treść nas nie obchodzi… potem założono fort – uniosła oczy znad książki. – Jeżeli to jeszcze stoi, to z całą pewnością tam!&lt;br /&gt;- Czytaj dalej – mimowolnie zerknął jej przez ramię. W innych okolicznościach skomentowałaby jego nagłe zainteresowanie słowem pisanym, ale teraz nie miała na to ani czasu, ani ochoty.&lt;br /&gt;- …założono fort, co sprawiło, że przez następne sześćdziesiąt lat Terra Greymount stała się przyczółkiem Podniebnych Rycerzy…&lt;br /&gt;- To dlaczego teraz tam są Cykloniści? – zamrugał zdezorientowany.&lt;br /&gt;- Bo to podbili – pokazała mu palcem ustęp w książce. – Czterysta lat temu. Musimy powiedzieć reszcie!&lt;br /&gt;Finn przytaknął, ale nie miał już za bardzo komu. Piper wybiegła z pokoju, popisując się podziwu godną żywotnością jak na czwartą nad ranem.&lt;br /&gt;- Dziewczyny – mruknął, spoglądając na ziewającego Radarra, po czym mimowolnie zerknął ponownie na książkę.&lt;br /&gt;Czterysta lat. Zdawał sobie sprawę, że zarówno rycerze jak i Cyklonia istnieli od dosyć długiego czasu, ale żeby aż tyle… w dodatku przez cały ten czas walczono. Przerzucił następne kartki. Potem tym złym udało się opanować świat, ale w końcu ich władza została ukrócona, a Cyklonis chciała przywrócić dawny stan rzeczy.&lt;br /&gt;- To jest jakieś takie trochę wtórne – skomentował, krzywiąc się nieznacznie.&lt;br /&gt;A potem stwierdził, że równie dobrze może iść spać. Ziewając nie będzie za dobrze celować.&lt;br /&gt;Galena widocznie była tego samego zdania, wnioskując z krzyków, które przez chwilę zdominowały wczesnoporanną ciszę, a które Finn praktycznie zignorował, zapadając w sen, w którym wszystko zdawało się krążyć obłędnie szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odetchnął głęboko rześkim, jeszcze pachnącym nocą powietrzem i uśmiechnął się mimowolnie czując zimny wiatr chłoszczący skórę i targający włosami.&lt;br /&gt;Prawdę mówiąc nie przepadał za Cyklonią samą w sobie, za gorącem tchnących z rzek lawy znajdujących się na Pustkowiach, zapachem palonego bursztynu i wszechobecnym, gryzącym w oczy dymem. Tutaj, wyżej było znacznie przyjemniej.&lt;br /&gt;- Dokąd teraz lecimy? – z kontemplacji wyrwał go głos Goshawka. Niski, chrapliwy, jakby ktoś uparcie tarł jednym kawałkiem skały o drugi.&lt;br /&gt;- Wracamy – odpowiedział.&lt;br /&gt;- Cyklonia? – wymamrotał Leery, patrząc na Ace`a z niejakim zawodem.&lt;br /&gt;- Nie. I moglibyście z łaski swojej zwracać się do mnie z jakimiś tytułami – dodał zrzędliwie.&lt;br /&gt;- Po co? I tak nie ma tutaj nikogo, co by wygadał – Goshawk wzruszył ramionami.&lt;br /&gt;- A polatać bez ścigacza to byś nie chciał? – dowódca uśmiechnął się krzywo.&lt;br /&gt;Nie byli przyjaciółmi. Przyjaciele zawsze sprawiali tylko nadmiar kłopotów, zmuszali do angażowania się w bezsensowne potyczki i ratowania kogoś z jego własnych opresji. A czasami też zdradzali. Lub trzeba było ich zdradzić.&lt;br /&gt;Przyjaźń nie należała do opłacalnych rzeczy.&lt;br /&gt;Szczególnie wtedy, kiedy człowieka oplatały inne więzy, daleko silniejsze od czegokolwiek innego na świecie.&lt;br /&gt;- Czyli lecimy no… tam? – śniady Cyklonista skrzywił się z wyraźnym obrzydzeniem. – I co dalej? Przecież tam nie ma nikogo, z kim mielibyśmy walczyć, ani do kogo przegrywać…&lt;br /&gt;- Ale za to jest czego pilnować – uśmiechnął się złośliwie. – A mam przeczucie, że będzie i przed kim…&lt;br /&gt;Oby, dodał w myślach.&lt;br /&gt;- Znaczy, że…&lt;br /&gt;- Znaczy, że trzymamy się strategii, a wy zamykacie gęby – warknął.&lt;br /&gt;Cykloniści spojrzeli po sobie, po czym zgodnie jak jeden mąż wyszczerzyli zęby.&lt;br /&gt;- Tak jest, panie kapitanie!&lt;br /&gt;Ace z trudem powściągnął chęć, aby obu zestrzelić. Potem musiałby ich szukać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z nastaniem ranka przyszedł czas na rozpoczęcie planowania. Jednocześnie zbliżali się do fortu. Nikt nie chciał tracić czasu.&lt;br /&gt;- A jeśli się nie uda? – wymamrotała niepewnie Piper, po raz kolejny sprawdzając wszystko.&lt;br /&gt;- Uda się – prychnął Finn. – Jak się trzymamy twoich planów to się udaje. A jak się nie trzymamy, to improwizujemy.&lt;br /&gt;Zamrugała, patrząc na niego, jakby widziała blondyna pierwszy raz w życiu.&lt;br /&gt;- No co no? – odwrócił się. – Chciałem być miły, czy coś. Nie to nie…&lt;br /&gt;- Finn ma rację – Aerrow nieśmiało położył dłoń na jej ramieniu – tym razem się uda.&lt;br /&gt;- Ma się udać! – wykrzyknęła Galena, nie odwracając się nawet, zbyt zajęta trzymaniem statku w ryzach. Umiała pilotować, ale nie było nawet po co ją porównywać z Merbem. – A jak się nie uda, to powystrzelam!&lt;br /&gt;- No to chyba nie mamy wyboru, nie? – wyszczerzył się blondyn. – No i przez radio złapałem to i owo, myślałem, że ktoś się wygłupia…&lt;br /&gt;- Co? – spytała załoga jednym głosem, wbijając w niego spojrzenia. Zaczerwienił się lekko, zażenowany gwałtownym skoncentrowaniem uwagi na swojej osobie.&lt;br /&gt;- No… - zaczął niepewnie. – Cykloniści tak jakby coś knują, znikli gdzieś razem z Ravess, Snipe znowu szkoli młodzików w Akademii. Dark Ace według tych z Terra Rex dał ciała do Harriera…&lt;br /&gt;- Tego nadętego bufona? – prychnął Aerrow. - Przecież to zupełnie nie ta liga!&lt;br /&gt;- Też mi się tak wydaje – wzruszył ramionami. – Ale Rex Guardians się nachwalić nie mogą, jak to zmusili go do ucieczki. Moim zdaniem po prostu znudziła go ta ich gadka zanim w ogóle do walki doszło…&lt;br /&gt;- Ale co nam to właściwie daje? – spytał niepewnym głosem Junko.&lt;br /&gt;- To, że być może nie będzie zbyt wielu obrońców w forcie. Nie możemy ryzykować… - tłumaczyła Piper. I w pewnym momencie zamilkła.&lt;br /&gt;Zawsze ryzykowali, wykonywali rzeczy niebywałe w iście karkołomny sposób, wybierali najmniej spodziewane i najniebezpieczniejsze metody.&lt;br /&gt;Storm Hawks, którzy nie chcą ryzykować.&lt;br /&gt;Coś się kończy, uświadomiła sobie. Pewien etap z ich życia zniknął daleko za nimi, zostawiając ich na zakręcie.&lt;br /&gt;I coś się zaczyna. Miała tylko nadzieję, że to będzie dobre coś.&lt;br /&gt;Przed nimi powoli wyrastała spowita pierzastymi chmurami Terra o szarych, porośniętych świerkowym lasem wzgórzach i fortem obronnym o starych, wykutych ze skały murach i strzelistych wieżach.&lt;br /&gt;Prawie jak zamek z bajki.&lt;br /&gt;Mieli wielką nadzieję, że zwyczajem opowieści dla dzieci i ta skończy się dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegł kamiennym dziedzińcem, rozglądając się dziko. Gdzieś w tym miejscu musiał być Stork, tylko gdzie?! Zacisnął zęby. Muszą go znaleźć, nie pozwolą go więcej krzywdzić…&lt;br /&gt;Zatrzymał się nagle, gdy w drzwiach do jednego z budynków zauważył znajomą sylwetkę.&lt;br /&gt;- Witaj, Aerrow – uśmiechnął się podle. Jego oczy lśniły w ciemności niczym oczy demona.&lt;br /&gt;- Zejdź mi z drogi! – wykrzyknął, aktywując oba sztylety.&lt;br /&gt;- Najpierw musisz mnie pokonać – potężny, dwuręczny miecz rozbłysł szkarłatnym blaskiem.&lt;br /&gt;Aerrow rzucił się na niego w furii, ale mężczyzna sparował atak, po czym zmusił go, żeby się cofnął.&lt;br /&gt;- Dlaczego to robisz?! – Aerrow odskoczył i przyjął pozycję wyjściową. – Przecież ty…&lt;br /&gt;- Jesteśmy wrogami, czyż nie? – natarł po raz kolejny, chłopak sparował uderzenie. – Przedstawienie musi trwać!&lt;br /&gt;Oczy ponoć są zwierciadłem duszy. Nie mogą kłamać, zawsze odbija się w nich prawda. Mówiły więcej niż słowa. Uzupełniały mowę o wszystko to, co nie mogło zostać powiedziane na głos. Patrząc przeciwnikowi można było łatwo odgadnąć jego następny cios, zamiary.&lt;br /&gt;Trudno było dostrzec to, co się kryło za dziwnymi, szkarłatnymi źrenicami mężczyzny. Teraz jednak, w połączeniu ze słowami…&lt;br /&gt;Aerrow rozumiał, co przeciwnik ma na myśli. Rozumiał i szanował.&lt;br /&gt;Kolejny sparowany cios, lśniący karminowym ogniem miecz uderza w kamień, powoli go topiąc, Ace stoi niebezpiecznie blisko, praktycznie ramię w ramię.&lt;br /&gt;- Wschodnia wieża, czwarte piętro, czarne drzwi – wysyczał mu do ucha, po czym kopnął kompletnie zaskoczonego chłopaka w splot słoneczny.&lt;br /&gt;Aerrow zwalił się na ziemię.&lt;br /&gt;Mężczyzna powolnym krokiem, z kpiącym uśmieszkiem na twarzy zbliżał się, gdy rycerz próbował wstać.&lt;br /&gt;- I to wszystko, na co cię stać? – zakpił i zaśmiał się złowrogo, mierząc w niego ostrzem.&lt;br /&gt;- Jeszcze cię zaskoczę – zdołał wykrztusić. Skoro już są przy udawaniu, to Cyklonista mógłby udawać trochę mniej realistycznie.&lt;br /&gt;Roześmiał się w odpowiedzi, dając mu tym samym czas na to, żeby na powrót stanąć na nogi.&lt;br /&gt;Aerrow starał się odzyskać oddech i nie stracić przeciwnika z oczu. Przestąpił krok, potem następny. Rzucił się do ataku. Ace uchylił się zręcznie i chwycił go za rękę. Chłopak miał wrażenie, że jego nadgarstek znalazł się w imadle. Nóż sam wysunął mu się z ręki. Mężczyzna pociągnął silnie, obrócił miecz w ręku.&lt;br /&gt;- Kryształ lodowy, idioto! – był tak blisko, że czuł jego oddech na swojej skórze, a mimo to ledwo słyszał jego głos. Uderzył nożem w wolnej ręce, zmuszając przeciwnika do przerwania uścisku. Ace sparował i odbił cios silnie, umożliwiając mu odskoczenie na pewną odległość.&lt;br /&gt;Wsunął rękę do kieszeni, wymacał chłodny kształt kryształu i uniósł wzrok, napotykając spojrzenie mężczyzny. Stanowcze, przepełnione pewnością siebie, szkarłatne oczy.&lt;br /&gt;Prawą rękę uniósł gotową do obrony, za pomocą lewej zdołał jakoś zamienić kryształy. Zmiana barwy aury była praktycznie niezauważalna.&lt;br /&gt;- I co? – kpił dalej Ace. – Nie potrafisz nic więcej?&lt;br /&gt;- Jeszcze się przekonasz! – warknął Aerrow i błyskawicznie zaatakował. Lśniąca fala energii pomknęła w stronę mężczyzny, który uniósł miecz by sparować.&lt;br /&gt;Nawet by mu się to udało, gdyby nie pokrywający wszystko żarłoczną falą lód i szron.&lt;br /&gt;Przywódca Storm Hawks nie czekając, aby podziwiać swoje dzieło, przebiegł obok znieruchomiałego przeciwnika, mgliście zastanawiając się, czy Dark Ace przypadkiem nie złapie kataru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*kindżał – prosty miecz obosieczny o szerokim ostrzu i rękojeści zredukowanej do minimum, przeważnie stosunkowo krótkie (wyj. kama kaukaska, na której się oparłam). Chociaż równie dobrze mogli używać hiszpańskich claymore…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-1018509128061833852?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/1018509128061833852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=1018509128061833852' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/1018509128061833852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/1018509128061833852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2008/11/cz-irozdzia-v.html' title='Część I:Rozdział V'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-8831012228611257865</id><published>2008-10-11T13:08:00.000-07:00</published><updated>2008-10-11T13:21:13.165-07:00</updated><title type='text'>Część I: Rozdział IV</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Witam po raz kolejny, tym razem przerwa dłuższa. Być może będą jeszcze dłuższe, wszystko zależy od tego, czy uda mi się wyskrobać trochę czasu na pisanie wtedy, kiedy nie będę zdechła zupełnie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Uprzejmie apeluję o zostawianie komentarza ze swoim podpisem ( w odpowiednim okienku bądź w treści komentarza) albo adresu bloga, bo lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia. Jasnowidzem nie jestem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Zaczyna się coś dziać, w dodatku wyciągnęłam pewne elementy z pierwszego rozdziału. Pierdołki zdumiewająco ważne fabularnie, więc zwracanie uwagi na detale w moich tekstach ma dużo sensu...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Rozdział IV&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;„Piątka mieczy”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Przesyłka, którą odebrali w Kastuul okazała się być taśmą zawierającą zapis wideo z kamery obejmującej pomieszczenie przerobione pospiesznie na salę tortur. W dodatku bezcelowych, oprawca nie zadał ani jednego pytania, a krzyk zdawał się sprawiać mu przyjemność. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Aerrow stał przy oknie i nerwowo obracał kasetę z makabrycznym nagraniem w dłoniach, targając koniuszki taśmy bez udziału woli. To było oczywiste, że muszą go ratować, szczególnie teraz, kiedy… przygryzł wargę. Rumieniec zażenowania pojawiał się na jego twarzy na wspomnienie słabości, jaka go dopadła. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Jako przywódca powinien dawać wszystkim wzór swoją nieugiętą postawą… tymczasem nawet Piper trzymała się lepiej od niego. A przynajmniej tak wyglądała. Blada jak sama śmierć i nadzwyczaj poważna, ale ciągle myśląca zdumiewająco logicznie. Powinien się z tego cieszyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Finn też jakoś się trzymał, chociaż chodził jak struty, nie mogąc usiedzieć w miejscu choćby przez pięć minut. Junko, przeważnie nieodłączny towarzysz przebojowego blondyna zaszył się w warsztacie, tłukąc gorączkowo młotkiem w coś, czego nie chciał nikomu pokazać, od rana do późnej nocy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Nikt nie zwrócił mu uwagi na hałas. Nikt nie mógł zasnąć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Trochę ciężko było sprawdzić, jak się ma Galena. Wszystkie jego próby spełzały na niczym przez gęsty dym papierosowy, który otaczał kobietę niczym chmura burzowa. Paskudny zapach po prostu nie pozwalał mu podejść, a z oddali i poprzez szarawe smugi trudno było dostrzec wyraz twarzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;W grę wchodziło jeszcze to, że nie lubiła dzielić się z nikim swoimi przemyśleniami. Wydawała rozkazy, informowała ich o czymś, lub złośliwie komentowała. Nic poza tym. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Uśmiechnął się gorzko, wpatrując we własne odbicie w szybie. Spora część taśmy, którą przyklejona była karta już odeszła. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Nigdy nie przypuszczał, że ot tak odda stery statku ledwo napotkanej osobie. W dodatku o takiej reputacji. I chyba popełniając przy tym przestępstwo. Przynajmniej przy tym obstawał Tritonn. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Nie mieli jednak jakiegokolwiek wyjścia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Szczególnie teraz. Nie spodziewał się, że ktokolwiek w Cyklonii posunąłby się tak daleko i upadł tak nisko, żeby łamiąc wszystkie, dawno ustanowione przez Konsulat konwencje i prawa torturować jeńców. A jednak. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Nagranie było przerażającym i niezaprzeczalnym dowodem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Taśma puściła nagle, z nieprzyjemnym trzaskiem. Barwny kartonik łagodnym, łukowatym ruchem powoli opadał na ziemię, lądując w końcu u jego stóp. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Skrzywił się i opuścił wzrok, by przykleić na nowo taśmę lub ją oderwać całkowicie, ale zatrzymał się wpół gestu. As Pik ciągle tkwił przymocowany do taśmy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Przyklęknął i uniósł drugi kartonik. Zmarszczył brwi. Karta wyglądała co najmniej niezwykle. Zamiast kilku prostych symboli i cyfr w rogach karta przedstawiała pięć mieczy, których ostrza przebijały bladą, odciętą dłoń niemal w tym samym miejscu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- O co z tym, do cholery, chodzi? – powiedział na głos, uważnie studiując kartonik pod światło, spodziewając się znaleźć jakąś informację, odcisk pisma, cokolwiek. Rewers był nienaruszony. Tak samo jak druga karta. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Z całą pewnością otrzymali jakąś ukrytą wiadomość. Problem polegał na odszyfrowaniu przekazu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Może ktoś inny będzie wiedział. Pierwszą osobą do której poszedł była Piper. Wiedziała w końcu bardzo dużo, więc jeżeli pismo było ukryte w jakiś sposób, to ona potrafiła je znaleźć. Najpierw próbowała okadzić kartę nad płomieniem świecy, ale gdy to nie pomogło zabrała się za bardziej finezyjne sposoby. Wszystkie próby spełzły na niczym. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Z jękiem opuściła głowę i położyła czoło na chłodnym blacie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Przeleżała tak dłuższą chwilę, po czym wstała. Karta z całą pewnością zawierała w sobie jakąś wiadomość. Nie miała pomysłów, jak można wydrzeć ten sekret, ale przecież nie była tutaj sama. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Założyła ręce na piersi w głębokim namyśle. Junko z całą pewnością nie miał zielonego pojęcia na ten temat. Pytanie Radarra o cokolwiek mijało się z celem – w kalamburach najlepszy był Stork. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Zostawał jeszcze Finn. Zdecydowanie nie, mógł najwyżej znać masę gier i kilka trików karcianych. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Zrezygnowana poszła poinformować Aerrow o porażce. A potem razem poszli do kabiny pilota. Źle się czuła sam na sam przy cynicznej, pewnej siebie kobiecie, która uparcie traktowała ją jak dziecko. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;A Aerrow tak czy siak był potrzebny na miejscu, żeby podjąć jakąś decyzję. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;*** &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- O, karta Tarota – Galena uniosła brwi, trzymając kartonik dwoma palcami za jeden z rogów. – Skąd macie? Wróżby nigdy nie były szczególnie popularne w Atmosii. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Wróżby? – zapytał, nie do końca rozumiejąc. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Niektórzy wierzyli, że można odczytać przyszłość i w związku z tym zmienić własne przeznaczenie – wzruszyła ramionami, odkładając kartę na stół. – Różnych rzeczy do tego używali. Kamieni z wyrysowanymi literami tak starymi, że sposób ich wymawiania był niejasny, ułożenia gwiazd, kart, czasami w celach wróżebnych wypruwali komuś albo czemuś flaki. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Po co? – Piper wzdrygnęła się. – Przecież w czyich… wnętrznościach nie może być zapisane nic takiego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Mnie się pytasz? Zawsze traktowałam to raczej jako ciekawostkę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Znalazłem ją, gdy odkleiłem kartę z kasety – przygryzł wargę. – Więc to powinna być jakaś wiadomość.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Sprawdziłam wszystko, co mi przyszło do głowy – Piper skrzywiła się lekko. – Nie było tam nic napisane sokiem ani niewidzialnym atramentem. Innymi odczynnikami też nie. Sprawdziłam nawet reakcję z kilkoma kryształami, w razie gdyby ktoś użył opiłków w farbie, ale to też nic nie wykazało.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Bo wy lubicie sobie utrudniać życie – prychnęła. – Karty Tarota wykonuje się wedle pewnego wzorca. Nawet brak znajomości symboliki nie przeszkadza w interpretacji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Mamy domyślać się po obrazku – mruknęła skonsternowana Piper – co ktoś chciał nam powiedzieć?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Galena skinęła głową. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Aerrow przyjrzał się jeszcze raz karcie. Zmarszczył brwi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Dark Ace chce mi obciąć rękę? – rzucił z namysłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;W pomieszczeniu zapanowało pełne konsternacji milczenie. Galena zamrugała i potrząsnęła głową. Tok rozumowania młodego rycerza zdecydowanie przerastał jej możliwości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Dlaczego ty go w ogóle łączysz z tą wiadomością?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Podpisał się kartą – wzruszył ramionami – pod którą była inna karta. Nie widzę powodu, dla którego to nie miał być on.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- A ja nie wiem dlaczego – burknęła pod nosem Piper – miałby wysyłać zaszyfrowane pogróżki. Przecież to, że z radością obciąłby ci to i owo wiedzą absolutnie wszyscy! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Punkt dla ciebie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Niekoniecznie – Galena zmarszczyła brwi, po czym wyjęła z kieszeni paczkę papierosów. Wyciągając jednego, wsuwając końcówkę z filtrem do ust i odpalając kontynuowała wywód – być może Aerrow ma rację. Ace to złe, złośliwe bydlę, ale ma też inne cechy oprócz bycia zmorą dla całego świata. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Trudno w to uwierzyć – dowódca przewrócił oczyma. – On żyje walką i jest wszędzie tam, gdzie najwięcej się dzieje. Albo gdzie zaraz zacznie się coś dziać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Akurat na nagraniu nie wyglądał na zbyt zadowolonego… - nawigatorka nie była szczególnie przekonana. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Aerrow milczał przez chwilę w namyśle, po czym westchnął i powoli, jakby mówienie sprawiało mu trudność, zaczął tłumaczyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Słuchaj, on jest wojownikiem – spojrzał na Piper i przyspieszył nieco, żeby nie dać jej szansy czegoś wtrącić. – Owszem, atakuje od tyłu, z zasadzki, oszukuje jak się tylko da i robi wszystko, żeby wygrać. Ale nie sądzę… nie wydaje mi się, żeby bawiło go branie jeńców i… inne rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- I twierdzisz, że przez to byłby gotowy nam pomóc? – dziewczyna spojrzała na niego z niedowierzaniem. – Przecież jesteśmy jego wrogami…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- I co z tego? – wymamrotała kobieta, ubiegając Aerrow. – To choleryk, z ognistym temperamentem. Jeżeli coś mu nie pasuje, to zrobi wszystko, żeby stan rzeczy zmienić, nie ważne jak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Twierdzisz, że zrobił to bezmyślnie? – Piper z niedowierzaniem spojrzała na kartę. – Ale to przecież wymaga wiedzy i no… inteligencji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- To, że ktoś działa bez namysłu nie znaczy, że jest idiotą – Galena przeczesała palcami włosy. – A nawet jeśli, to akurat nam jest to na rękę, nie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Ta… tylko jak to wytłumaczyć reszcie? – Aerrow zakłopotany spojrzał za siebie. – Trochę trudno będzie to wytłumaczyć Finnowi i Junko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Ja się tym zajmę – zaofiarowała się Piper.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Podsumujmy – mruknęła Galena gasząc papierosa w plastikowym kubeczku, który służył jej za popielniczkę. – Dark Ace nie podobają się aktualne metody Cyklonii, więc postanowił przesłać nam zaszyfrowaną dla własnego bezpieczeństwa wiadomość o tym, że wpadniemy prosto w pułapkę, jeżeli będziemy trzymać się instrukcji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Brzmi… idiotycznie – podsumowała Piper. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- A czego ty się od życia spodziewałaś? Logiki? – prychnęła Galena. – Brzmi nieprawdopodobnie, ale to jak na razie jedyna rzecz, której możemy się trzymać. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Tak przy okazji… - Aerrow zatrzymał się stojąc już przy drzwiach. – Skąd ty znasz Ace`a?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Ja? – uniosła brwi w przesadnym zdumieniu. – Z nikąd. Niby jakim cudem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Mówiłaś tak, jakbyś sporo o nim wiedziała – mruknął z cieniem podejrzliwości w głosie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Po prostu słyszałam to i owo a reszty się domyśliłam – odparła wymijająco. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Był święcie przekonany, że nie mówiła prawdy, a przynajmniej całej prawdy. Nieszczególnie mu się to podobało. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;*** &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Spróbował się złośliwie uśmiechnąć, ale najprawdopodobniej marnie mu to wyszło. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Przynajmniej potrafił trzymać język za zębami i nie powiedział, gdzie obecnie powinna znajdować się reszta drużyny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Miał szczerą nadzieję, że nie wpadną na żaden głupi pomysł. Ani że nie znajdą zbyt szybko nowego pilota. Niewielu poświęcało się nauce skomplikowanego i praktycznie nieużywanego języka, więc trochę się namęczą. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;On znał go tylko dlatego, że dawało mu to dostęp do starych inskrypcji opisujących wszelakie pułapki. Ironiczne, że musiał zastosować tę wiedzę przeciwko własnej drużynie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Skulił się i przygryzł. Loch był tak samo zimny jak poprzednio.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Z lekką konsternacją spojrzał na ciemny materiał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Będzie miał zagadkę na resztę życia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Do celi odprowadził go Ace. Praktycznie rzecz biorąc – przeniósł. Stork nie był w stanie ustać na nogach, co dopiero wspominać o chodzeniu. A potem narzucił mu na ramiona płaszcz. I odszedł, wszystko bez jednego słowa. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Zabawne, zawsze uważał go za symbol zła wszelkiego. A teraz… oblicze zła zmieniło się zdecydowanie i na samą myśl włosy stawały mu dęba i z chęcią obgryzałby paznokcie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Gdyby je jeszcze miał. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Dark Ace z pogardą spojrzał przez okno na żołnierzy ćwiczących musztrę. Pod wodzą Snipe`a, co samo w sobie zakrawało na jakąś parodię. I tak też wyglądało.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Nowi rekruci obsesyjnie gubili rytm marszu, potykali się podczas ćwiczeń z bronią. Jednemu prawie udało się trafić w jego okno, gdy stracił kontrolę nad kryształem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Absolutnie żałosne, danie takim imbecylom broni do ręki zakrawało na szaleństwo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Chociaż sam nie był lepszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Wykrzywił wargi w ironicznym uśmiechu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Już fakt, że w ogóle miał czelność robić cokolwiek na własną rękę zakrawało na pomieszanie zmysłów. Plany Cyklonis powinny być jego planami, jej życzenia – sensem życia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Wiele się zmieniło, a wszystko co zostało zaczęło się niebezpiecznie chwiać w posadach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Dlatego musiał wziąć sprawy w swoje ręce, zanim cały świat z hukiem zwali mu się na głowę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Regularny stukot obcasów. Odwrócił się gwałtownie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Nerwowy dzisiaj coś jesteś – Ravess uśmiechnęła się kpiąco odchylając głowę, żeby zademonstrować długą szyję. Nie to, żeby cokolwiek ją ku niemu ciągnęło. Po prostu lubiła się podobać, a prezentowanie własnych atutów przy każdej nadarzającej się okazji sprawiało jej wyraźną przyjemność.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Mam swoje powody – założył ręce na piersi, opierając się plecami o ścianę. Podeszła, wyjrzała przez okno i zmarszczyła nos.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Jeżeli obserwowanie tej szopki za oknem wpłynęło na twoje samopoczucie, to się nie dziwię. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;-Twój brat wydaje się bawić wcale nieźle…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Mój brat jest idiotą – przewróciła oczyma. – Nie mów, że nie zauważyłeś. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- O dziwo jak już uda mu się kogoś wyszkolić… - zaczął powoli. Zaplanował tę rozmowę, potrafił przewidzieć reakcje kobiety.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- …to otrzymuje wiernego, ale ślepego na wszystko pieska – prychnęła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Wydaje mi się, że teraz będziemy takich potrzebować – uśmiechnął się krzywo. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Patrzyła przez dłuższy czas za okno, obserwując nieudolne starania rekrutów i bębniła palcami o parapet. W końcu, wzdychając głęboko odsunęła się od okna i stanęła naprzeciwko Ace`a opierając ręce na biodrach i starając się wyglądać na pewną siebie. Starała się… dobrze powiedziane. Reputacja ciągnęła się w ślad za nim, a także zataczała ponure kręgi tam, gdzie nawet nie planował się pojawić. Nawet jego właśni ludzie czuli przed nim respekt. O ile tak można nazwać to, że cały czas spodziewali się ostrza miecza w trzewiach. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Czego chcesz? – zmarszczyła brwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Wiesz, gdzie jest Głębia? – zapytał po prostu obojętnym tonem. Szkarłatne oczy bacznie obserwowały każdą reakcję rozmówczyni. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Ta dziura w ziemi? – prychnęła. – To prawie że ruina! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- To zrób coś z tym – wzruszył ramionami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Po co?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- To idealna twierdza. Nie da rady jej zaatakować z powietrza ani drogą lądową, bo nawet te dzieciaki nie byłyby na tyle szalone, żeby jechać przez Putkowia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Szykujesz się na wojnę? – spojrzała na niego z niedowierzaniem. – Niby z kim? I dlaczego twoim zdaniem ktokolwiek miałby wpaść na pomysł, żeby oblegać wojska Cyklonii?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- To nie powinno cię interesować. Weźmiesz część moich ludzi, własnych weteranów i może kilka wytresowanych piesków Snipe`a i doprowadzisz Głębię do takiego stanu, o jakim się konstruktorom nie śniło – wydał gładko polecenie. Głosem zwiastującym rychłą zgubę, jeżeli odważy się odmówić. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Dlaczego akurat ja? – zapytała patrząc na niego z wyrzutem, którym usiłowała zamaskować inne uczucie, tak doskonale widoczne w jej oczach. – I dlaczego mam brać wprawionych ludzi do dłubania w skale? Na zewnątrz zostaną same płotki…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Najwyższy czas, żeby się czegoś nauczyli – przerwał jej. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- A wszystko oczywiście absolutnie tajne? – westchnęła ciężko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Bardziej od twojego upodobania do różowych pończoch. – uśmiechnął się złośliwie, widząc wyraz jej twarzy i płomienne rumieńce wstępujące na miejsce zwyklej bladości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Świnia! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Mimowolnie się roześmiał. Strzelał. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Mierzyła go ciągle pełnym urazy wzrokiem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Pogoń też kogoś od maszyn w samej Głębi, chciałbym tam mieć coś lżejszego od standardowych niszczycieli i tych krówsk, które ma większość Szponów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Co ci nagle przeszkadza w starym dobrym Nożyku? – uniosła brew. Nożyk, Nóż. Nazwa slangowa wzięła się głównie przez skojarzenie z nożem sprężynowym, ścigacz rozkładał się równie gwałtownie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- A zainteresowałaś się kiedyś ile to bydlę spala na dłuższe dystanse? – parsknął. Prawdę mówiąc lubił masywną maszynę, szczególnie wersję elitarną, którą z łatwością można było dosłownie zmiażdżyć inne pojazdy, będącą bronią samą w sobie. Teraz jednak miał zamiar postawić na inne rzeczy niż brutalna siła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- A ty co nagle taki oszczędny?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Nie twoja sprawa – burknął, zamilkł na chwilę i uzupełnił polecenie. – Wzmacniane skrzydła jak w elitarnych, ale lżejszy pancerz, druga para ma być manewrowa, silnik nie standardowa trójka, ale szóstka, olej działa i tarcze, ma być szybkie i zwrotne, to dla najlepiej przeszkolonych.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- A dla reszty?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Wolniejsze, wzmacniany pancerz przedni, podwójne działa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Stabilność szlag trafi – mruknęła niepewnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Automatyczne ładowanie z komory w części ogonowej? – podsunął.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Oszalałeś, to będzie równie ruchliwe jak ta kobyła mojego brata!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- To nie ma latać, tylko strzelać – przewrócił oczyma. – A działa z kobyły swojego brata to pożycz do wnętrza głębi, podchrzań jakoś Reptonowi system automatycznego namierzania z tej parowni, którą jaszczurki nazywają domem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Wkurzy się jak zauważy, on lubi mieć swoje sztuczki na wyłączność – wymamrotała.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Nie zauważy, on by własnej dupy nie znalazł nawet oburącz i z mapą – żachnął się Ace. Nie przepadał za Reptonem i resztą jego gadziej bandy. Byli użytecznymi narzędziami, ale byli też wierni temu, kto więcej zapłaci. Dlatego wolał trzymać ich z dala od własnych planów.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Jeszcze mi powiedz, że mam przeszkolić załogę i uwinąć się z tym wszystkim w mniej niż pięć lat… - burknęła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Chciałbym mieć pięć lat – uśmiechnął się krzywo, zupełnie jakby usłyszał spalony żart. – Najszybciej jak zdołasz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Najszybciej i najtajniej, masz na to moje słowo – uśmiechnęła się niczym kot, który właśnie zagonił tłustą mysz do kąta. – Ale będziesz mi coś winien.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Co tylko zechcesz – westchnął, po czym odszedł by zająć się swoimi sprawami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Ravess siłą woli powstrzymała chęć, aby pokazać mu język. Jeszcze by się odwrócił. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;*** &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Zastała ją przy maszynerii, rozpartą wygodnie na jednej z kanap. Z zapalniczką w jednej dłoni, z pilotem w drugiej, niezapalonym papierosem w zębach i uśmieszkiem na twarzy. Z ekranu, w który wpatrywała się z niemą satysfakcją, wrogo łypał Dark Ace. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Co robisz? – zapytała Piper, wzdrygając się na samo wspomnienie tego, co znajdowało się na taśmie w parę chwil później.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Potwierdzenie – wyszczerzyła się Galena, odwracając w jej stronę. – Że ten wasz rycerzyk przypadkowo ma rację.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- W czym? – uniosła brwi. – Że chcą mu rękę odciąć?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Kobieta parsknęła śmiechem i chyba dopiero teraz przypomniała sobie o papierosie. Wróciła do wygodnej pozycji, odpaliła i zaciągnęła się głęboko. Piper zmarszczyła brwi. Zapach dymu ją drażnił, co łatwo było zauważyć. Jednak nie dało się nic zrobić – Galena była niezbędna, co bezczelnie wykorzystywała. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- W tym – odpowiedziała jej w końcu, wydmuchując smużkę dymu – że Ace nam pomaga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Jak na razie, to mi to wygląda raczej na to, że z chęcią by nas wymordował – mruknęła, wpatrując się mimowolnie w twarz mężczyzny. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- To może po kolei – pochyliła się i na stole przy którym zwykle planowali następne akcje wyłożyła kartę Asa Pik. – Dostajemy informację, że jeżeli chcemy odzyskać waszego Pilota mamy udać się do Cyklonii.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Piper skinęła głową. Galena obok położyła drugą kartę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Dostajemy też informację, że to jest pułapka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Przekazaną za pomocą karty Tarota, która ma wiele innych znaczeń – Piper przewróciła oczyma. – To wszystko?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Nie. Usiądź i obserwuj uważnie, klatkami to puścimy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Przycupnęła ze strony, która była mniej zadymiona. I obserwowała powolne przewijanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Dark Ace wbijający swoje upiorne szkarłatne oczy prosto w obiektyw kamery, zdawałoby się, że patrzący na nie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Obraca się powoli, gwałtownością okiełznaną przez techniczne triki, ciemny płaszcz powiewa majestatycznie. Odgarnia go lewą ręką w tył, zahacza przy tym palcami o ciężką kotarę. Materiał uchyla się, odsłania widok za oknem, po czym opada powoli. Mężczyzna wychodzi, jego płaszcz powiewa, jego krok jest pewny siebie i gniewny…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Pytania? – mruknęła Galena, cofając nieco, by uchwycić moment, gdy można było dojrzeć największy fragment okna. Promienie słońca nieśmiało odbijały się w szybie pokrytej kroplami wody, w oddali majaczyły sielskie, pokryte iglastymi drzewami wzniesienia i szare skaliste szczyty. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- To nie jest Cyklonia – wykrztusiła, wpatrując się w obraz. Łatwo to było przeoczyć, jeden krótki moment, w dodatku byli zbyt przerażeni tym, co się działo przed i po odsłonięciu okna, żeby dostrzec taki detal. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- No i w tym sęk – zgasiła papierosa powolnym, cierpliwym ruchem obracając go na brzegu kubka. – Waszego Pilota nie ma w Cyklonii, tylko gdzieś tam, gdziekolwiek to jest. Tam, gdzie mamy polecieć zgodnie z poleceniem jest  tylko pułapka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Dlaczego on to robi?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Galena milczała chwilę, marszcząc brwi w namyśle. Z przepastnej kieszeni fartucha wyjęła mały, lśniący opalizująco, owalny kamyk o starannie wygładzonych brzegach i zaczęła obracać go w palcach, jakby mogło to pomóc w znalezieniu odpowiedzi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Aerrow już chyba odpowiedział na to pytanie – wzruszyła w końcu ramionami. – A poza tym… co nas to obchodzi? Skoro coś zostało zrobione, to zostało zrobione i tyle. Przyjmij to po prostu do wiadomości i żyj z tym. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Co to za kamień? – zainteresowała się nagle dziewczyna. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;- Pamiątka i coś w rodzaju talizmanu – odparła wymijająco Galena i schowała opalizujący klejnocik z powrotem do kieszeni. – Idź lepiej powiedz reszcie i poszukajcie czegoś, co wygląda podobnie do tego malowniczego pejzażu za oknem. Ja się wystarczająco długo mierzyłam wzrokiem z Ace`m, żeby teraz odpocząć od całego świata.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Piper odprowadziła wzrokiem kobietę, po czym założyła ręce na piersi. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Była im potrzebna, wręcz niezbędna. Ale tajemnice otaczające kobietę… było ich zbyt wiele. Kamyk, morderstwo, znajomość zapomnianej mowy. I Dark Ace`a. Przynajmniej wszyscy oprócz niej tak nazywali posępnego czempiona Cyklonii, podświadomie zlewając dwa słowa w jedno imię. Galena w chwilach nieuwagi zapominała o tym detalu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Kto tu na kogo zastawia pułapkę? I jak wiele jest pająków tkających sieci intryg?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Piper pokręciła głową. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: lucida grande;font-size:100%;" &gt;Decyzja i tak należała do Aerrow. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-8831012228611257865?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/8831012228611257865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=8831012228611257865' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/8831012228611257865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/8831012228611257865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2008/10/cz-i-rozdzia-iv.html' title='Część I: Rozdział IV'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-3810011670590863793</id><published>2008-09-27T04:29:00.000-07:00</published><updated>2008-09-27T04:55:58.811-07:00</updated><title type='text'>Część I: Rozdział III</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;News zdumiewająco szybko się pojawił jak na mnie, ale są też powody - na jakiś czas zmuszona jestem zniknąć z sieci, ze względu na to, że zanim mnie w akademiku do sieci podłączą może trochę potrwać. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A ja bym jednak przed wyjazdem chciała poznać chociaż niektóre opinie (;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Tradycyjnie - może wystąpić pewien problem techniczny. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; R&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;ozdział III&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;„Desperacja”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Nadal nie rozumiem, co tak bardzo spodobało się Storkowi akurat w tym miejscu - wymamrotała Piper, ponuro wpatrując się w blat stołu, przy którym siedzieli. Skończyła już liczyć sęki i rysy, teraz rozważała wyskrobanie własnych inicjałów. W alfabecie Morse`a.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Tak jak poprzednim razem, gdy trafili tu przypadkiem, bo Leviatan zeżarł Condora - knajpa niemożliwie śmierdziała rybami i octem, który tak polubił Junko. Tym razem jednak jakoś nie miał specjalnej ochoty na jedzenie, tępo wpatrywał się w opróżniony do połowy talerz, od czasu do czasu dziabiąc widelcem jego zawartość z ponurym wyrazem twarzy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Pewnie to, że to dziura - Finn osunął się na krześle. - Zero technologii, zero lasek, zero rocka, zero Cyklonistów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- W sumie, to jest to nam na rękę - westchnął Aerrow. - Tu nas nie będą szukać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie szukali by nas też na Vapos...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Ale za to bylibyśmy skazani na wysłuchiwanie bełkotu o wielkim Domo - Piper przewróciła oczyma. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Co w tym takiego złego?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nikt by nie trafił na tę Terrę - Aerrow skrzywił się. - A my potrzebujemy pilota.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Sugerujesz, że mamy zrezygnować ze Storka?! - Junko wstał gwałtownie, krzesło z hukiem upadło na podłogę. Część bywalców odwróciła się jak na komendę w ich stronę i wbiła wzrok, po czym wzruszyła ramionami i zajęła się swoimi sprawami. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie - powiedział stanowczo. - Potrzebujemy pilota, żeby go stamtąd wydostać. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Zrobiłam plakat - dodała Piper. Po czym skrzywiła się, słysząc, jak głupio musiało to zabrzmieć. Jakby była małym dzieckiem chwalącym się jakimś głupim osiągnięciem, które w tej chwili wydawało mu się niesamowicie ważne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Aerrow poklepał ją pocieszająco po ramieniu, widocznie źle interpretując grymas na jej twarzy. Może to i dobrze. Powinna się martwić. Prawda?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Tymczasem gotowała się w środku ze wściekłości. Nie znosiła, gdy coś szło nie tak, jak planowała. A tu idealnie wszystko się zawaliło, niczym pracowicie budowana wieża z kart przy nagłym podmuchu wiatru. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Nie mogła jednak pozwolić sobie na rozpamiętywanie osobistej klęski. Dotyczyła także innych, więc trzeba było zacząć działać. I opracowywać inny plan, który sprawi, że wszystko wróci na znane tory i pozwoli się kontrolować. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Niecałe dwie godziny później w całej okolicy można było obejrzeć porozwieszane plakaty. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; A potem czekali na odzew. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I czekali.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie wierzę – westchnął ciężko Aerrow, po czym zrezygnowany opuścił głowę na stół. – Po prostu nie wierzę…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Minęły dopiero dwa dni – zaczął Finn, usiłując tryskać optymizmem. Kiepsko mu to wyszło. – Musimy jeszcze trochę poczekać, na pewno znajdzie się ktoś…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Minęły  a ż  dwa dni – uderzył pięścią, a drewno jęknęło cicho. – Nie możemy czekać w nieskończoność…! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- A masz inne wyjście? Niczym oprócz Condora nie pokonamy takiej odległości – Piper wstała, obeszła stolik gniewnym krokiem, po czym znów opadła na krzesło. – Nic innego nie możemy zrobić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nienawidzę bezsilności – rzucił Aerrow w powietrze, tępo wpatrując się w ścianę. Radarr mu zawtórował unosząc na chwilę łepek z krzesła, na którym się rozpłaszczył, po czym opuścił go znowu na drewno i zakrył ślepia uszami. Najwidoczniej uznał, że przespanie czasu oczekiwania będzie najrozsądniejszym wyjściem. Albo przynajmniej udawanie, że śpi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Ja też – skinęła  Piper głową opuszczając wzrok. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Czas płynął niewiarygodnie wręcz powoli, a jednocześnie nieubłaganie przeciekał przez palce, budząc coraz większy strach i frustrację. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Radis zerknęła w stronę szwadronu siedzącego przy stoliku, który stał idealnie naprzeciwko wejścia rzucając się w oczy i westchnęła ciężko, wracając do przecierania blatu. Ponure spojrzenia i przytłaczająca atmosfera przybicia nie sprawiają, że klienci chętniej zatrzymują się na dłużej, o ile w ogóle. A mniejsza liczba gości znaczyła mniejszą liczbę napiwków.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Przepłukała i brutalnie wyżęła ścierkę, a potem zaczęła energicznie przecierać kolejny blat. Nie mogła nic na to poradzić, zanim się rozsiadali uczciwie coś zamawiali. Szefostwo nie miało pretensji, a jej o jej osobisty interes nikt specjalnie nie dbał. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ciekawe jak długo będą tu siedzieć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; W przeciwieństwie do nich nie miała złudzeń i z góry wiedziała, jak to się z całą pewnością skończy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wreszcie, wiedziona po trochu chęcią wygonienia kłopotliwych klientów, a w większości zwyczajną litością podeszła do nich.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nadal liczycie, że kogoś znajdziecie? – zapytała. I skrzywiła się w duchu. Paskudnie zabrzmiało.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nadal – odburknął rudzielec, który był przywódcą szwadronu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie chcę pogrzebać waszych nadziei, ale trudno w ogóle znaleźć pilota, który nie jest związany z kimś umową. A wam potrzebny jeszcze taki, który umie coś odszyfrować… to się nie uda, nawet jeżeli spędzicie tu kolejny miesiąc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Nie mamy tyle czasu – zacisnął pięści. – Ale nie mamy też innego wyjścia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wzruszyła ramionami, z pozoru obojętnie i odeszła w stronę kontuaru, o który akurat niecierpliwie bębnił palcami Tritonn i kilku członków jego załogi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Dzieciaki w akcie desperacji dwa czy trzy razy nagabywały go, ale nawet gdyby chciał – nie był w stanie im pomóc. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Rozlała trunki do kufli, podała jedzenie i ruszyła ze ścierką tępić kolejne plamy na starych blatach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Drzwi wejściowe zgrzytnęły a do pomieszczenia pewnym siebie krokiem, odmierzanym uderzeniami ciężkich buciorów o podłogę wkroczyła kobieta, na której twarzy czas zostawił już pewne ślady. Krótko i po męsku obcięte włosy nieokreślonego koloru, zawadiacki uśmieszek na twarzy o szerokiej, kwadratowej szczęce i dosyć obłe kształty spowite w zwisający luźno biały, nieco poplamiony fartuch z wypchanymi głębokimi kieszeniami. Kobieta rzucała się w oczy. I w nosy. Bezczelnie paliła papierosa i strząsnęła popiół na ziemię, rozglądając się uważnie po knajpie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Przepraszam, ale tutaj się nie pali… - burknęła kelnerka wpatrując się wrogo w skrzący się ostatkiem sił pył.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  I dobrze, że nic się nie pali, bo ta dziura poszłaby z dymem – odparła beztrosko, wypuszczając smużki dymu nosem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dziewczyna zamrugała, niezbyt pewna tego, co powinna odpowiedzieć. Obejrzała się za siebie na Tritonna. Pokręcił przecząco głową, obserwując z napięciem kobietę. W końcu wstał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Czego tu szukasz?  - rzucił bez ogródek. Górował nad nią znacznie, a jego potężne mięśnie wzbudzały respekt. A przynajmniej powinny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Sensu życia – oparła pewnym siebie gestem rękę na biodrze. – Ciebie to nie powinno szczególnie obchodzić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Ale mnie obchodzi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Idź polować na te swoje śledzie, stary i nie wtrącaj się w moje sprawy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Grozisz mi?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie muszę – uśmiechnęła się krzywo. – Sam to robisz, jesteś w tym po prostu   i d e a l n y , więc po co miałabym się wtrącać?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Mierzyli się przez chwilę wzrokiem. Tritonn pierwszy zerwał kontakt, unosząc głowę tak, by wpatrywać się prosto w twarz Aerrow i reszty Storm Hawks obserwujących scenę. Jego twarz była szalenie poważna. Niemal niezauważalnie pokręcił głową, jakby czegoś im odradzał. Odwróciła się, by podążyć za jego wzrokiem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Storm Hawks, tak? – zapytała, nie do końca wiadomo kogo. Piper skinęła lekko głową. – W sumie, to powinnam poznać od razu, rudy wygląda jak idealna kopia swojego ojca. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Znała pani mojego ojca…? – wykrztusił zdumiony.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Przestań z tą panią, jestem Galena – prychnęła z irytacją. – I tak, znałam. Latałam za jego czasów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Dopóki ci tego nie zabronili – skrzywił się Tritonn.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Za co mieliby zabraniać komuś latać? – Finn uniósł brwi w zdumieniu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Morderstwo – przewróciła oczyma, jakby nie było specjalnie o czym mówić. – Prawa są jednak od tego, by je łamać, a wy jesteście bardzo zdesperowani, prawda?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Dlaczego… - zaczął Aerrow, usiłując zachować spokojną twarz i nie palnąć czegoś w stylu „ktoś taki jak pani”. – Dlaczego chcesz nam pomóc?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Bo to będzie wyzwanie – uśmiechnęła się krzywo i zgasiła niedopałek na blacie, nie przejmując się zszokowaną kelnerką. – A ja uwielbiam wyzwania. Przyjmujesz? – kobieta wyciągnęła dłoń jego stronę, ciągle z pewnym siebie uśmieszkiem na twarzy, jakby doskonale wiedziała, jaką decyzję podejmie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wybory… każdy gest, grymas, słowa, jakie wypowiadamy. Wszystko to podlega naszej woli, wszystko to, co robimy tworzy nas takimi, jakimi jesteśmy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Aerrow był tego doskonale świadom. Musiał być – Podniebni Rycerze mieli się w końcu kierować właściwym osądem sytuacji, honorem i podejmować słuszne decyzje. Nawet, jeżeli były one trudne. Nawet, jeżeli godziły w ideały, którymi dotychczas żył. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Przyjmuję – wstał i uścisnął jej rękę ponad stołem, z dziwnym wrażeniem, że ściska dłoń nie korpulentnej kobiety, a czarnowłosego mężczyzny o oczach płonących czerwienią. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Byli podobni. Oboje mieli krew na rękach. A on po prostu nie miał innego wyboru. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Będą was ścigać za złamanie prawa – wysyczał Tritonn, widząc zawartą transakcję.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Już raz to robili – skwitowała Piper. – I jakoś sobie z tym poradziliśmy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nikt przecież nie musi się o tym dowiedzieć – Finn uśmiechnął się w swoim mniemaniu niewinnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Tritonn zmierzył go zimnym spojrzeniem, po czym przesunął wzrokiem po reszcie Storm Hawks.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie zgłoszę tego nigdzie, bo mam wobec was dług – powiedział w końcu. – Jeżeli jednak ktokolwiek mnie spyta, to nie licznie na to, że skłamię. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Dziękuję – za całą swoją czternastoletnią powagą skinął głową. Miał nadzieję, że wypadło to mniej śmiesznie niż w jego umyśle. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Stali zbici w gromadę, obserwując, jak nowa osoba wchodzi na pokład, niepewni tego, jak mają się zachować. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Galena czule poklepała jedną ze ścian Condora, jakby witała się z dawno niewidzianym zwierzęciem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Radarr zeskoczył z ramienia Aerrow, przebiegł parę kroków i łypnął na nią, podejrzliwie unosząc jedno ucho.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- No co? – burknęła.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Prychnął i odwrócił łepek, udając absolutną obojętność. Efekt psuło otwarte oko namiętnie zezujące w stronę paneli sterujących, do których się zbliżyła. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Dasz radę złamać ten kod? – zapytała Piper, przystając kilka kroków za Galeną. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Jasne, daj mi tylko trochę czasu – mruknęła, zaczynając pracę. – Tylko nie mówcie do mnie, nie umiem myśleć dwutorowo. To draństwo ma zupełnie inną gramatykę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Gramatyka…? – Finn wytrzeszczył oczy, z niedowierzaniem patrząc na kontrolki, jakby widział je po raz pierwszy w życiu. Dla niego to było kilkadziesiąt przycisków i wajchy. Jakiekolwiek rzeczy związane z językiem… no cóż. Zdecydowanie ich się tam nie spodziewał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Wytłumaczę ci potem – westchnęła Piper.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Zasnę w połowie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Finn! – wykrzyknęła oburzona. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- A niby nieprawda?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Przewróciła tylko oczyma, wzdychając przy tym głęboko. Przynajmniej jedna stała rzecz na świecie, blondyn był niereformowalny. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Szczerze wątpiła, żeby cokolwiek było w stanie go zmienić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I  nawet się z takiego stanu rzeczy cieszyła, chociaż za nic w świecie nie przyznałaby się do tego. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Rozeszli się, każde w swoją stronę, szukając zajęcia w samotności, które pozwoliłoby zabić czas potrzebny do tego, żeby Condor po raz kolejny wzbił się w niebo. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Aerrow kręcił się w okolicy kabiny pilota (do czasu aż Galena w mało delikatny sposób kazała mu znaleźć sobie inne miejsce do wydeptywania ścieżki), potem przeniósł się na dziób, niecierpliwie wpatrując się w horyzont i nie mogąc się doczekać, kiedy powietrze straci paskudny posmak rybiego odoru. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Piper usiadła za biurkiem i pogrążyła się w pracy. Jakiś czas temu udało jej się zdobyć drugi kamień blokujący, a teraz powoli odsłaniała się przed nią tajemnica ich działania. Nie mogła się jednak skupić na pracy i raz za razem łapała się na odpływaniu myślami gdzieś daleko. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A ciężkie westchnienia rozwiewały po całym blacie krystaliczny pył, który musiała potem ostrożnie i metodycznie zmiatać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Junko wrócił do hangaru, naprawiać ich ścigacze. Niezbyt podobała mu się zdecydowanie zbyt powolna prędkość z jaką pracował. Zdawał sobie też sprawę, że nie był w tym najlepszy. Zmontować działo, wyrównać blachę, zrobić drzwi pancerne. Z tym radził sobie doskonale. Skomplikowany mechanizm nie był co prawda nieosiągalny, ale sprawiał znaczną trudność, zmuszał do zastanowienia się, niekiedy do kilkukrotnego przerabiania danego elementu, aż nie doszedł do właściwego rozwiązania.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Stork radził sobie z tym zdecydowanie lepiej, zdumiewająco pewny siebie i tego co robił. Jego zwinne i szczupłe palce z łatwością odnajdowały właściwe części, z prawdziwą wirtuozją tworzyły technologiczne cudeńka z części, które z początku mogły się wydawać śmieciami. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;No ale z drugiej strony… miał więcej czasu, żeby się tego nauczyć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Finn stroił gitarę, siedząc na łóżku i zmieniając co chwila pozycję, nie mogąc znaleźć wygodnej. Instrument też jakoś nie miał zamiaru współpracować, zamiast czystych tonów szarpane struny wydawały z siebie tylko urywane, paskudne skrzeki, przez które przechodziły go dreszcze sięgające aż do zębów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Z ciężkim westchnieniem zostawił w końcu gitarę w spokoju na wymiętej pościeli łóżka i zajął się radiem mając nadzieję złapać coś, co zainteresuje go wystarczająco, by nie myśleć. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zawsze szczycił się swoim optymizmem i nieprzejmowaniem się niczym i nikim. Życie było zbyt piękne i zbyt krótkie, żeby tracić je na rozpamiętywanie bzdur, szczególnie, jeżeli tak jak im – przewidziało rolę bohaterów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Ale Stork nie był bzdurą. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Finn czuł, jak idealna wizja świata, którą przez całe życie budował pęka z suchym szklanym trzaskiem i rozsypuje się w drzazgi, a ostre odłamki złośliwie kaleczą i ranią.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;To nie powinno tak wyglądać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Nie powinien się poświęcać, żeby ich ratować. Mieli przecież wygrać, tak jak zwykle, potem świętować przy grillu i puszczać mimo uszu paplaninę Merba o insektach i niestworzonych monstrach. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Condor był przerażająco cichy bez komentarzy Storka na temat rychłej zagłady.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zawsze bagatelizowali jego obawy. I w końcu to on ucierpiał na ich beztrosce.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Finn wzdrygnął się i spróbował złapać jakąś stację, usiłując się na tym skoncentrować.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Poczucie winy zżerało go od środka, nie pozwalało czerpać z niczego przyjemności.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Jakaś ballada w radiu. Zmienił ustawienia, szukał dalej. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Miał nadzieję, że nic mu się nie stało. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Rock. Zabawne, nie miał ochoty na rocka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Złe przeczucia szczerzyły się złośliwie gdzieś w głębi umysłu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wtedy wychwycił, coś, co przypominało relację z czegoś. Gdyby nie to, że niemal z całkowitą pewnością wymieniona została nazwa ich szwadronu. Zmarszczył brwi i spróbował złapać właściwą częstotliwość.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; A potem pobiegł po resztę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Storm Hawks. Spotkajmy się w Terra Kastuul*, w tamtejszej bibliotece. Mamy informacje o waszym pilocie. Zostanie wam przekazana na miejscu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Krótka i treściwa informacja była powtarzana kilkukrotnie na różnych częstotliwościach. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- To może być pułapka – mruknęła Piper, patrząc niepewnie po reszcie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Może – Aerrow skinął głową. – Ale nie mamy innego wyboru, nie?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Potwierdziła skinieniem głowy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- To jak daleko jest to całe Kastuul? I kto tak idiotycznie nazwał Terrę? – Finn spojrzał pytająco na dziewczynę, rozcierając sobie kark.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- To bardzo stare miejsce i słynie z olbrzymich zbiorów… - zaczęła.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Gdzie? – przerwał jej blondyn, zanim zaczęła jeden z przydługich wykładów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Na południe od nas, w okolicy Terra Rex – wymamrotała patrząc na niego wrogo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wzruszył ramionami szczerząc się i zupełnie nie wiedząc, o co jej znowu chodzi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Zdołamy tam dolecieć na ścigaczach? – Aerrow spojrzał pytająco na Junko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Się da, z powrotem będzie problem, ale powinno być gdzie uzupełnić energię, a jak nie, to na oparach da radę do Rex dotrzeć i tam się zaopatrzyć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Galena na informację o wyprawie wzruszyła tylko ramionami i wróciła do grzebania w programie. Oderwała się od niego na chwilę, oznajmiła, że „ten duży” zostaje, bo ktoś musi włączać i wyłączać zasilanie ręcznie, a ona nie ma zamiaru udawać wycieczki turystycznej, tym bardziej, że Stork w całym statku rozmieścił pułapki, o których nie miała pojęcia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Radarr też został, święcie obrażony na Piper, która w miarę delikatnie usiłowała mu wytłumaczyć, że do bibliotek nie wpuszczają małych, futerkowych… cosiów biorąc je mylnie za zwierzęta. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Biblioteka pachniała kurzem i stęchlizną, a pięknie tkane dywany oraz ciężkie, ozdobne zasłony nadżarły mole. W pomieszczeniu panował półmrok, mimo że na zewnątrz słońce stało w zenicie. Było też niesamowicie więc cicho, więc ich wejście przy wtórze skrzypiących drzwi usłyszał każdy w gigantycznej, wypełnionej regałami sali. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Aerrow przystanął i rozejrzał się. Finn, zagapiony w detaliczne ozdobniki na drzwiach wpadł na niego. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zachichotał nerwowo. Nie czuł się w tym miejscu najlepiej. Otoczenie takiej masy książek wymuszało na człowieku powagę i dojrzałość, tak to przynajmniej odbierał. Czuł się oceniany przez setki, tysiące papierowych oczu, a następnie szufladkowany jako przypadek beznadziejny. To nie należało do najprzyjemniejszych uczuć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Piper przeciwnie, z podziwem wymalowanym na twarzy rozglądała się po kolosalnym pomieszczeniu, wypełnionym wiedzą. Gdyby tylko miała czas…!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Obiecała sobie w duchu, że wróci tu kiedyś.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Jesteśmy Storm Hawks – powiedział głośno Aerrow, wypatrując jakiegoś poruszenia. – Przyszliśmy na umówione spotkanie…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Przerwał, dostrzegając poruszenie. Instynktownie napiął mięśnie, gotowy w każdej chwili dobyć broni. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Z pomiędzy regałów powoli wyszła postać w intensywnej, rażącej w oczy czerwieni, przeplatanej skomplikowanym, wyszywanym złotą nicią wzorem. A właściwie wypłynęła, bo długie pasma materii jej sukni sięgały ziemi i idąc, wyglądała jakby płynęła tuż nad ziemią, w ogóle nie dotykając stopami ziemi. Towarzyszyło jej ciche pobrzękiwanie bransolet zdobiących wąskie nadgarstki i złotych paciorków, które obejmowały pasma jej bardzo długich włosów, ściągając je do tyłu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wszyscy poczuli się bardzo nieswojo, gdy sposobem bardziej pasującym do lalki niż do człowieka obróciła głowę w ich stronę. Pociągła twarz o ustach tak wąskich, że wydających się pojedynczym nacięciem na oliwkowej skórze i duże, migdałowe oczy o nienaturalnie szerokich źrenicach i orzechowych tęczówkach, które niemalże zasłaniały białka. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Witam was – powiedziała niskim, melodyjnym głosem. – wasze imiona znam. Moje to Daat.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Mieliśmy dostać wiadomość – Aerrow przełknął ślinę, nagle tracąc cały animusz. Nie takiego posłańca się spodziewał. Zupełnie nie takiego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Owszem – skinęła głową, złote paciorki zabrzęczały. – Ale nie mogę jej przekazać, jeżeli nie podejdziesz, podniebny rycerzu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Czując na sobie wzrok Finna i Piper powoli ruszył przed siebie wiedząc, że jeżeli to była zasadzka, to z całą pewnością będą go ubezpieczać. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Kobieta uśmiechnęła się lekko, zdawało się, że aprobująco. Ręce o długich, smukłych palcach trzymała złożone na brzuchu, miękkie fałdy materiału opadały wzdłuż jej ciała. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Gdy zatrzymał się dosyć blisko, jak na własny gust z szelestem wydobyła mały pakunek i, trzymając go oburącz wysunęła dłonie do przodu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Musiał przejść jeszcze dwa kroki, by wziąć do ręki przedmiot nie większy od tomiku poezji. Sapnął, gdy zauważył starannie naklejoną na wierzchu kartę. As Pik. Podpis tak pretensjonalny… zacisnął gniewnie zęby.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Musisz się jeszcze wiele nauczyć o życiu, czyż nie? – uniósł głowę, by napotkać spojrzenie orzechowych oczu, z których nie potrafił niczego odczytać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Wiem tyle, ile potrzebuję – odparł, patrząc na nią butnie. Gniew dodał mu pewności siebie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Wierzysz tylko w to, w co chcesz wierzyć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Co masz na myśli?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Świat to nie szachownica. Jest wiele odcieni szarości – odwróciła się i odeszła parę kroków, podchodząc do jednego z regałów. – A teraz mnie zostawcie. Zostało wam doręczone to, co miałam przekazać. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Nie mieli innego wyboru, bo po prostu zignorowała ich obecność i zniknęła ponownie gdzieś między regałami. Wyszli. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- To było… dziwne, nie sądzicie? – po dłuższej chwili milczenia skomentował Finn.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Co masz na myśli?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  No… tę kobietę. Mówiła jakoś dziwnie… i ciarki mnie przechodziły od samego patrzenia na nią. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Ty, Finn? – Piper parsknęła nerwowym śmiechem. – Przecież ty lubisz wszystkie kobiety…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- No to wygląda na to, że istnieją wyjątki – wymamrotał robiąc urażoną minę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Napięcie w powietrzu nieco zelżało. A przynajmniej takie mieli wrażenie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Ruszyli w drogę powrotną, zwalniając nieświadomie w miarę jak zbliżali się do Condora. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Nie podoba mi się to – powiedział Dark Ace bez ogródek, wysłuchawszy tego, co Cyklonis miała do powiedzenia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dziewczyna prychnęła i odgarnęła włosy nerwowym ruchem, po czym spróbowała znaleźć wygodniejszą pozycję na tronie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Kolosalny mebel jednak nie był przewidziany dla drobnej budowy podlotka. Raczej dla budzącego grozę władcy. Te wszystkie zbędne elementy nadające się chyba tylko na marny substytut wieszaka, utrzymane w mrocznych barwach… było tak niewiarygodnie niewygodne jak podle wyglądało. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- I tak nie masz nic do gadania, więc po co w ogóle komentujesz?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie wierć się – burknął pod nosem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Cyklonis poczuła, jak, mówiąc kolokwialnie, krew ją zalewa. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Czy przestaniesz z łaski swojej trajkotać nade mną jak stara ciotka? – warknęła, podrywając się na nogi i rozpoczynając nerwowe krążenie dookoła paskudnego tronu. – Ciągle tylko nie wierć się, nie garb się… to ja tu jestem władczynią, do cholery!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Wasza wysokość – Ace usłużnie uzupełnił swoją poprzednią wypowiedź o odpowiedni tytuł. Nikły uśmiech błądził na jego wargach nadając mu wygląd nieco zmęczonego zawadiaki. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Kiedyś rozkażę ci wyskoczyć przez okno, wiesz? – westchnęła ciężko. – Zrobisz to?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Pani – w mgnieniu oka spoważniał. Skłonił się lekko. Z łatwością nadążał za jej tokiem myślowym, a nagłe zmiany tematu w niczym mu nie przeszkadzały. Zawsze wiedział to, co miała zamiar powiedzieć. A także wiele więcej, znacznie więcej niż jej zdaniem powinien choćby podejrzewać. Dlatego teraz doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że pytanie wcale nie dotyczyło samobójczego skoku w ziejącą w dole otchłań.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Chciał się oddalić, ale zanim przestąpił choćby krok znowu zaczęła mówić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Czasami cię nie rozumiem. Wszem i wobec demonstrujesz to, że żyjesz dla walki samej w sobie – założyła ręce na piersi i spojrzała za okno. W zasadzie nie było czemu się przyglądać. Sterczące w niebo skaliste zęby, pył ograniczający widoczność i skrzące się tu i ówdzie szkarłatne rozbłyski. Wspaniały widok na terytorium niewiele ustępujące Pustkowiom. – Jesteś postrachem dla całych armii, a twoje imię budzi dreszcz przerażenia wśród największych wojowników. A bez wahania robisz to, czego sobie zażyczę, nawet jeżeli oznaczałoby to twoją zgubę, utratę honoru…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Jestem po to, aby ci służyć, pani – uśmiechnął się lekko i przyklęknął na jedno kolano. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  To dobrze – powiedziała, odpływając myślami we wspomnienia – to bardzo dobrze. Idź już. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Śledziła go, dopóki całkiem nie zniknął z zasięgu jej wzroku. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Nigdy nie powiedział, co sprawiło, że był tak szalenie wierny, mimo że dawnych towarzyszy broni bez wahania zdradził. A jeżeli pogłoski były prawdziwe, to na zmianie frontu nie poprzestał…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Nie nalegała. Nie była jej potrzebna ta wiedza, tylko on. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; A jego miała z całą pewnością. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Kastuul – w „Record of Lodoss War” pradawne królestwo magii, które dawno temu zostało zniszczone. Taki mały ukłon w stronę serii, do której mam wielki sentyment. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Imiona:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ze względu na to, że w SH panuje taka a nie inna maniera nazywania postaci wypadałoby podać wyjaśnienia…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Tiferet – piękno&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Radis - od radish - rzodkiewka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Galena – ruda ołowiu&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Daat – oświecenie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Irona tłumaczyć nie muszę (;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-3810011670590863793?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/3810011670590863793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=3810011670590863793' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/3810011670590863793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/3810011670590863793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2008/09/cz-i-rozdzia-iii.html' title='Część I: Rozdział III'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-7206605806691857346</id><published>2008-09-22T09:27:00.000-07:00</published><updated>2008-09-22T09:43:17.111-07:00</updated><title type='text'>Część I: Rozdział II</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Krócej tym razem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Miedziak &amp;amp; Starling, dzięki za wyłapanie buga, jak znajdę chwilę, to poprawię. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Reszcie takoż dzięki za komentarze na blogu i gg. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Martwi mnie troszkę to, że moi bohaterowie wydają się dojrzalsi. Chyba zgubiłam swoją dziecięcą perspektywę... chociaż nie. Ja zawsze miałam wypaczone pojęcie rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Problem techniczny jak był - tak jest. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Rozdział II&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;„Patrząc w oblicze grozy”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Kilka godzin później szeregi ścigających ich Cyklonistów przerzedziły się, by w końcu zniknąć. Mogli obserwować w ponurym nastroju słońce, które powoli przemieszczało się po niebie swoją zwykłą, łukowatą ścieżką. Drzwi wewnątrz ciągle były zamknięte na głucho, a wszystkie komunikatory jednogłośnie twierdziły, że ten należący do Merba znajduje się poza zasięgiem łączności.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Condor leciał w sobie znanym kierunku, a Aerrow bardzo chciał się łudzić, że to Stork pilotuje, a jego komunikator się po prostu popsuł. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Dzisiejszy dzień jednak nauczył go być pesymistą. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Do tej pory był szczerze przekonany o tym, że zdołają zrobić cokolwiek. W końcu walczyli ze złem w dobrej sprawie, byli bohaterami. Nie mieli prawa przegrać, to co stało się dzisiaj w ogóle nie powinno mieć miejsca. To zło powinno spasować, a Cyklonia przecież była zła, prawda? Nawet przez myśl mu nie przeszło, że szale zwycięstwa mogą się kiedykolwiek przechylić w drugą stronę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jednak wystarczy się oddać iluzji, aby odczuć realne konsekwencje.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Odczuwał je, nad wyraz boleśnie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Siniak na łokciu, zniszczone pojazdy, nowe rysy na pancerzu Condora, zamknięte drzwi do hangaru i złowrogo milczący komunikator.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - Nie mogę tak dalej! - podniósł się gwałtownie i przemaszerował przez całe pomieszczenie, szybkim, gwałtownym krokiem, odrywając nogi od podłoża jakby go parzyło. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  A co niby możemy w tej sytuacji zrobić? - Piper z ciężkim westchnieniem uniosła głowę, patrząc na niego ze swojego miejsca pod ścianą. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie wiem! - zacisnął gniewnie pięści. - Cokolwiek! Junko, wyważ te wierzeje!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Mam... zniszczyć drzwi w Condorze?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Rozwal je, już! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zamrugał niepewnie, rozejrzał się, po czym wzruszył ramionami i z rozmachem uderzył w żelazne wrota, wyginając blachę. Potem jeszcze raz. I jeszcze. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Każde uderzenie brzmiało niczym grzmot zwiastujący nadchodzącą burzę. I, jednocześnie, koniec czegoś, jakiegoś etapu w ich życiu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Piper wzdrygnęła się, czując jak wzdłuż kręgosłupa przechodzi jej zimny dreszcz. Szalenie nie podobało jej się to uczucie, zachowanie Aerrow. I uderzająca nieobecność Storka, wrzynająca się w jej świadomość z pretensją i niemym wyrzutem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Przestrzeń za wrotami, jak słusznie przypuszczali była cicha i pusta. Panel kontrolny migotał smętnie diodkami, samotny i pozbawiony najważniejszego elementu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Storm Hawks stali w milczeniu, wpatrując się w bliżej nieokreślony punkt, niepewni tego, co mają zrobić. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Statek powolnie płynął w przestworzach, wynosząc ich coraz dalej i dalej. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Piper, wyłącz autopilota - polecił Aerrow, zaciskając pięści. - musimy tam wrócić. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Stork powiedziałby, że to szaleństwo - wtrącił się Finn.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- I właśnie dlatego zawracamy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- To właśnie lubię, kolego - blondyn uśmiechnął się zawadiacko - akcję i ryzyko, tak się rodzą bohaterowie! No kto nam naskoczy?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Autopilot - mruknęła dziewczyna grobowym tonem. - Nie mogę go wyłączyć. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Ale przecież... - Junko zamrugał zdumiony. - Przecież ty pilotowałaś, kiedy nie robił tego Stork, no nie?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Tak - przewróciła oczyma - ale namieszał w manualach i zmienił język na bełkot, którego w ogóle nie rozumiem! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Dlaczego miałby coś takiego robić?- Finn uniósł brwi w zdumieniu. - Przecież jesteśmy kumple, nie? Kumplom się ufa...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Finn, rozmawiamy o Boćku, on ma paranoję, pewnie znowu wyobraził sobie, że zaatakowały nas robaki wyjadające mózg...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Aerrow szybko przesunął wzrokiem po członkach załogi. Przygryzł wargę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie, Piper. On się po prostu... - zamilkł na chwilę, nie mogąc wykrztusić tego, co musiało zostać powiedziane - spodziewał. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Wydaje mi się, że nie rozumiem - Junko podrapał się w zakłopotaniu po głowie. Radarr zawtórował mu, kręcąc energicznie łebkiem aż uszy zafurkotały.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Stork cały czas upierał się przy tym, że plan nie wypali - wyjaśnił Aerrow z ciężkim westchnieniem. - I przygotował się na taką ewentualność.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- To nie twoja wina - dziewczyna podeszła i położyła mu dłoń na ramieniu, w pokrzepiającym, przyjacielskim geście. - Stork  z a w s z e  spodziewał się, że coś nie wypali...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  ...ale dopiero teraz nie wypaliło i dopiero teraz, za naszymi plecami...! - wpadł jej w słowo i odtrącił gwałtownie rękę, podchodząc do okna. Wbijał w horyzont wściekłe spojrzenie, jakby planował wyładować frustrację zabijając samym wzrokiem cokolwiek, co miałoby nieszczęście pojawić się w polu widzenia. - On był pewien, że tym razem nam się nie uda i dlatego to zrobił. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Radarr podbiegł do przyjaciela i wdrapał się na jego ramię z ni to mrukiem ni jękiem mającym służyć za pocieszenie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  A teraz możemy tylko czekać, aż Condor się gdzieś zatrzyma - zacisnął kurczowo pięści. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Aerrow, to był mój plan... - zaczęła raz jeszcze Piper, nie głośniej od szeptu. I tak wszystko było słychać. Na statku panowała nienaturalna cisza. - To ja powinnam...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie - odwrócił się nagle, nie zwracając szczególnej uwagi na to, że Radarr nie trzymał się mocno i omal nie spadł. Nie zwrócił najmniejszej uwagi na nieartykułowany okrzyk pretensji i, zbyt gniewnie niż zamierzał, kontynuował wypowiedź - To  j a  jestem tu dowódcą, Piper, nie ty. To  j a  zaakceptowałem plan, ja wydałem rozkazy, ja wysłałem go...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Och, po prostu się zamknij! - krzyknęła wściekła, mając szczerą nadzieję, że nie zauważył łez w jej oczach. - Zamknij się, do cholery, zamknij się! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Odwróciła się na pięcie i wybiegła z pokoju kontrolnego. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Chłopak ciągle stał w miejscu, zaciskając raz po raz pięści, niepewny tego, co ma właściwie robić. Pobiec za nią, zostać?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Uu, stary - westchnął Finn - z chęcią bym ci teraz powytykał, że nie wiesz, jak postępować z kobietą, tylko jakoś ochoty nie mam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Condor płynął dalej w przestworzach, a nastroje były coraz gorsze. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Nie wiedział, co Dark Ace miał na myśli. Nie chciał wiedzieć. Odpychał od siebie jak najdalej świadomość tego w jakim położeniu się znalazł, idiotyczny akt bohaterstwa na jaki mu się zebrało, nie przyjmował do wiadomości tego, że otaczali go strażnicy, a posadzka ziębiła w stopy. Ale świat był uparty, nie dał się tak łatwo odepchnąć. Zaznaczał swoją ponurą obecność ciężarem łańcuchów, lodowatym przeciągiem i długimi schodami, na których szczycie... było co?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Tak szalenie nie chciał o tym myśleć, zapomnieć, oddalić się, zniknąć, obudzić z koszmarnego snu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Rzeczywistość ciążyła mu coraz bardziej, sprawiała, że miał ochotę wyć z przerażenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Ale przecież nie miał wyjścia, nie miał jakiegokolwiek innego wyjścia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Przyjaźń okazała się szalenie niebezpieczna, jak przewidział. Zakrzywiała perspektywę, pozbawiała jasności widzenia, zmuszała do podejmowania irracjonalnych kroków... wszystko jedno. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Nie wiedział, gdzie jest. Na początku podejrzewał, że w Cyklonii, ale w całym budynku, a właściwie cytadeli panował ziąb. Zdecydowanie nie pasowało mu to do ponurej krainy położonej najniżej, w pobliżu Pustkowi, gdzie ciągle wrzała lawa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Podniósł na chwilę wzrok, tylko po to by napotkać plecy Ace`a, spowite ciężkim płaszczem w kolorze tak ciemnej purpury, że wydawał się niemal czarny. Stork uznał misterne zdobienia przedstawiające symbol karty będącej jednocześnie imieniem mężczyzny za mocno pretensjonalne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Gdzieś ponad ramieniem Ace`a zamajaczyły mu ciężkie, okute drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Poczuł, jak zimny dreszcz wspina się powoli wzdłuż kręgosłupa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Miał złe przeczucia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Bardzo złe. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Piper siedziała na brzegu łóżka w swoim pokoju i kurczowo ściskała poduszkę. Chciała płakać. Powinna płakać. Ale oprócz tych kilku łez złości, które uroniła w drodze do swojego prywatnego azylu, nie pojawiło się nic więcej, jej oczy były zupełnie suche. Czuła się winna, ale jednocześnie cholernie wręcz wściekła. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;To miało się udać! Zawsze działali w ten sposób, zawsze wychodzili zwycięsko z opresji. Znała już Cyklonistów na tyle dobrze, że była w stanie przewidzieć ich reakcje i kolejne ruchy, metody walki...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Tymczasem wszystko nagle okazało się zupełnie inne. Obce. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Owszem, brała poprawkę na to, że mają nowych, nieznanego pochodzenia sojuszników, ale po prostu nie mogło to wpłynąć aż tak na zmianę strategii! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Niepokoiło ją to.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Przygryzła wargę. Naprawdę powinna teraz płakać i rozpaczać za Storkiem albo chociaż myśleć nad tym, jak go uwolnić, włamać się w system Condora i zmienić język na coś zrozumiałego... Tymczasem potrafiła tylko obracać w myślach raz po raz wszystkie nieznane elementy, na jakie trafiła.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Nie była w stanie uwierzyć, że ktoś zdołał nakłonić Cyklonis, a tym bardziej Ace`a do zmiany strategii. oboje byli uparci jak nie przymierzając para osłów i trzymali się sprawdzonych metod. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Musiało się coś za tym kryć, coś ważnego i niebezpiecznego. W jaki sposób udało się ich przekonać? Przekupstwo? Zaoferowano im w zamian nową broń, żołnierzy, jakiś potężny i praktycznie niespotykany kryształ?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A może...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ciąg myśli przerwał huk drzwi uderzających o ścianę. Skrzywiła się.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- O... ups - Junko uśmiechnął się zażenowany. - Przepraszam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nic się nie stało - westchnęła ciężko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Słuchaj... wiesz że Aerrow nie chciał na ciebie krzyczeć, nie? On był tylko no... zdenerwowany. Wszyscy jesteśmy zdenerwowani. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Wiem, Junko - uśmiechnęła się łagodnie. Potężny i silny, a jednocześnie uderzająco nieśmiały i płochliwy. Nigdy nie potrafiła się na niego gniewać, a wyładowanie złości przy kimś takim jak on nie wchodziło w grę. - Coś się stało?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Skinął z entuzjazmem głową, po czym zachmurzył się wyraźnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Znaleźliśmy no...nagranie. Od Storka... Aerrow powiedział, że wszyscy chyba powinniśmy...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Rozumiem - wstała i odłożyła poduszkę. Wyrównała materiał, przełożyła ją, oceniła krytycznie. I poczuła gwałtowną chęć, aby kopnąć się w tyłek. Opóźniała jak mogła wyjście z pokoju, zupełnie jakby to mogło cofnąć czas albo sprawić, że nieobecność Storka była nieprawdą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Starając się mieć jak najbardziej pewny siebie krok ruszyła za Junko. Korytarz zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Dziękowała losowi za swoją ciemną karnację. Nie można było dostrzec, jak bardzo jest blada. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Nagranie na taśmie było zdumiewająco krótkie i rzeczowe. jak na Storka. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Skoro ktoś odsłuchuje tę taśmę, to znaczy że jednak miałem rację i spotkała mnie zguba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;   Jego głos był trochę niewyraźny, zagłuszany szumem i trzaskami w tle.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Mam nadzieję, że nie trwała zbyt długo, nie ma nic gorszego od zagłady, która ciągnie się w nieskończoność. Bo to z całą pewnością poraża nieopisanym bólem każdą komórkę ciała i sprawia, że umysł...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ale ja nie o tym. jak pewnie zdążyliście zauważyć - uniemożliwiłem wam samobójczy powrót, dokądkolwiek lecieliśmy. Condor skieruje się w bezpieczne miejsce, w którym łatwo znajdziecie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;zamilkł na chwilę, po czym z wyraźnym trudem dokończył &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;nowego pilota.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Cisza na statku wydawała się jeszcze bardziej grobowa niż poprzednio, a jednocześnie pełna wściekłego wrzasku wyrzutów sumienia i świadomości tego, jak bardzo byli bezradni. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Pomieszczenie było jeszcze bardziej ponure od korytarzy, które przemierzali. Mrok panujący wewnątrz rozjaśniał sztuczny, nienaturalny blask kryształów, a cienie czaiły się w kątach zastygłe w fantazyjnych, groźnych kształtach, wijąc się po kamiennych nierównościach ściany. Jedyne okno było szczelnie zakryte sięgającą ziemi, ciężką i czarną zasłoną. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W  jednym z zimnych kątów pomieszczenia dwójka Cyklonistów pospiesznie instalowała kamerę pod komendą wysokiego, szczupłego mężczyzny w egzotycznie wyglądających purpurowo-złocistych szatach. Nie była to jednak elegancka, ciemna i dyskretna barwa jak na płaszczu Ace`a. Kolory wręcz raziły w oczy, lśniąc i mieniąc się przy każdym ruchu nieznajomego, którego starannie zaczesane długie włosy układały się w równe pasma przytrzymywane przez równe rzędy misternie zdobionych złotych korali. Albo obręczy, o ile można było w ten sposób określić wąski kawałek blaszki ściskający pojedynczy loczek. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Odwrócił się i uśmiechnął. Stork poczuł, że lada chwila, a nogi ugną się pod nim. Piękna, smukła twarz była jednocześnie szalenie zimna i absolutnie nieludzka. Ciemnie oczy wydawały się czarnymi dziurami, bezdennymi otchłaniami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Strach i pośpiech Cyklonistów był uzasadniony. Miał wrażenie, że stanął twarzą w twarz z samą śmiercią.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Mimowolnie zerknął w stronę Ace`a.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Mężczyzna z rękoma założonymi na piersi stanął przy oknie, mroczny i posępny, z twarzą bez żadnego wyrazu. Tylko w szkarłatnych oczach skrycie płonęła, żarząc się niczym rozgrzane węgle, nienawiść. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Skończyliście już z tym? - cichy i melodyjny głos mężczyzny przerażał niemal równie bardzo, co jego twarz. Nieludzki, potwornie nieludzki, zbyt idealny, przez co wręcz groteskowy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Stork czuł nadciągającą falę paniki i nie mógł zrobić nic, by się przed nią obronić. Jęknął cichutko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  I to ma być jeden z tych odważnych Storm Hawks? - kąciki ust mężczyzny uniosły się lekko. - To raczej żałosne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Szybki rzut oka na drugą stronę pomieszczenia. Mięśnie na twarzy Ace`a napięły sie, zupełnie jakby zacisnął zęby.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Cykloniści wynieśli się kiedy tylko skończyli z kamerą, żegnani przez kpiący uśmieszek demonicznego mężczyzny. Odsunął się, zgarniając poły szkarłatnego płaszcza. Krzesło. Ciężkie, masywne, na stałe przytwierdzone do podłogi lśniącymi stalowo i złowrogo śrubami. Łańcuchy i...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Gwałtowna fala paniki zalała jego umysł sprawiając, że nie był w stanie zrobić czegokolwiek. Działać, myśleć, krzyczeć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Mógł się tylko wpatrywać w coś, co doskonale umiał nazwać. Miał sporą wiedzę o starożytnych pułapkach, truciznach i maszynach, które służyły do zadawania bólu. Nie chciał tego nazwać. Nie chciał tego wiedzieć. Za to szalenie wręcz chciał stracić przytomność, ale jak na złość, ciągle zachowywał pełną świadomość, całkowicie opanowaną przez panikę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Nadal uważam, że jesteś obrzydliwy, Tiferet - gdzieś za sobą usłyszał chłodny i spokojny głos Ace`a. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  To wyjdź - odparł beztrosko mężczyzna w czerwieni, wzruszając lekko ramionami. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dotychczasowy postrach Atmosii prychnął, po czym obrócił się gwałtownie. Ciężka kotara uchyliła się na chwilę, wpuszczając do pokoju ostatnie promienie światła słonecznego. Zniknęły równie szybko, jak się pojawiły. Ace wyszedł.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; A potem był tylko krzyk. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; I ból.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-7206605806691857346?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/7206605806691857346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=7206605806691857346' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/7206605806691857346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/7206605806691857346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2008/09/cz-i-rozdzia-ii.html' title='Część I: Rozdział II'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-1342863949096313880</id><published>2008-09-15T10:24:00.000-07:00</published><updated>2008-09-28T06:38:59.797-07:00</updated><title type='text'>Część I: Rozdział I</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Nawet szybko uwinęłam się z dokończeniem tego, co zostawiłam w tym kawałku tekstu "na potem", więc w sumie nie ma sensu trzymania draństwa, żeby się kurzem okrywało.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zdecydowanie dłuższe od prologu. I mające miejsce przed prologiem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jeżeli ktoś nie ma możliwości skomentowania na blogu - Marmorianka@gmail.com  Albo przez moje powszechnie znane gadu (;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I jeszcze jedna informacja - na jakiś czas mogę w październiku zniknąć z sieci.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Uwaga - może pojawić się dosyć charakterystyczny błąd - brak pierwszego myślnika w dialogu lub pierwszej litery akapitu. Teoretycznie poprawiałam, co mi chochliki napsuły, ale zawsze mogłam coś przeoczyć. Informacje o babolcu mile widziane.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Część Pierwsza.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; "Długi zaciągnięte” &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;"Breathing each other’s lives&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Holding this in mind&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;That if we fall, we all fall&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;And we fall alone&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;(...)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Truth is the only&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;sword bleeding minds&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Bleeding till the day that&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;We attack"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;"Attack!"; SOAD&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Rozdział I. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;„Witrażyk z iluzji”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;   - Moim zdaniem to się uda - powiedział Aerrow, patrząc na szkic planu, który niedawno skończył opracowywać wraz z Piper. Akcja co prawda była niebezpieczna i zakładała znalezienie się bezpośrednio w Cyklonii, z dala od ziem granicznych i wysadzenie składów kryształów, które napędzały ścigacze. Z całą pewnością były dobrze chronione, ale oni to przecież Storm Hawks i z niejednym już sobie dali radę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- A moim czeka nas totalna i absolutna zagłada - stwierdził Stork, swoim zwyczajem pochylając się nad planem. - Tyle razy najprawdopodobniej zginiemy, że Cykloniści będą musieli ustawiać się w kolejkach, żeby coś nam odrąbać. Nie wiem jak wy, ale ja lubię być w jednym kawałku. To znacznie bardziej sprzyja zdrowiu...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie dramatyzuj, Stork, będzie dobrze - Aerrow przewrócił oczyma.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie będzie! - zaprzeczył stanowczo, dla efektu wymachując rękoma. - Wszyscy zginiemy! Mogę nawet pokazać, gdzie! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Mówiąc to odepchnął lidera od mapy i przesuwał błyskawicznie palcem od punktu do punktu na planie, wyliczając pospiesznie, nie tracąc czasu na takie rzeczy jak na przykład oddech.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Raz, dwa, trzy, cztery... o, tak jeszcze pięć i sześć, mogą nas rozstrzelać lub zrzucić coś z murów, siedem, osiem...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Bociek! - Piper potrząsnęła przyjacielem chwytając go za ramiona i odczekując chwilę, aby zorientował się w sytuacji i przestał panikować. Oko mu trochę latało. - Spokojnie! Będzie dobrze, możesz nam uwierzyć...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie będzie - zaprzeczył stanowczo, odsuwając się od dziewczyny i zakładając ręce na piersi, cały czas łypiąc na nią podejrzliwie, czy przypadkiem znowu nie zrobi czegoś dziwacznego. - Ja to po prostu  w i e m . To się tragedią skończy, umrzemy wszyscy, a jak nie wszyscy, to z całą pewnością ja. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Oj nie bądź takim fatalistą, stary - Finn poklepał go z rozmachem po plecach. A raczej planował to zrobić, Merb zwinnie odskoczył zanim doszło do kontaktu dłoni z jego łopatką. Blondyn zatoczył się z lekka, ale utrzymał równowagę. - Z ciebie zawsze taki nerwus jest, a my przecież zawsze wychodzimy zwycięsko!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Jesteśmy Storm Hawks - Aerrow uśmiechnął się z dumą. Jego zdaniem te trzy słowa rozwiewały wszelkie wątpliwości. Zdaniem reszty też, w końcu i bycie bohaterami zobowiązywało do zwycięstwa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Gadka-szmatka - burknął pod nosem Stork, zwieszając ponuro głowę i wracając za stery. On wiedział swoje, a złe przeczucia go nie opuszczały, ich lodowaty oddech sprawiał, że cierpła mu skóra. Nie do niego jednak należała decyzja, nie on był dowódcą. Pozwolił więc sobie mieć nieśmiałą nadzieję, że jednak, ewentualne, może być dobrze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Złe przeczucia zarechotały złośliwie, a wizje własnej śmierci pojawiały się przed oczyma za każdym razem, gdy opuszczał powieki. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; I nie tylko własnej. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; To było najbardziej przerażające.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zdumiewająco stanowczym, niemalże obcym gestem wykonał szereg manipulacji przy konsoli, zmieniając kodowanie i ustawienia większości paneli, ciągle wsłuchany w złowróżbne brzmienie chichotu fatum, które z całą pewnością krążyło nad statkiem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A on nie miał najmniejszego zamiaru dać mu tej satysfakcji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; W ostatnich chwilach życia może sobie pozwolić na nieco złośliwości wobec przeznaczenia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; ** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wszystko właściwie zaczęło się od wieści, jakie przyniosła Starling, pojawiając się na Condorze zupełnie znienacka. Nie przejmując się powitaniami ani przyjacielskimi uściskami z pełną powagą na szesnastoletniej twarzy powiedziała to, co miała do przekazania, po czym oddaliła się w sobie tylko znanym kierunku. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Stork uznał, że jej nie lubi. Za każdym razem, kiedy się pojawiała pakowali się w tarapaty większe niż zwykle. A tym razem zapowiadało się coś, przy czym poprzednie walki wydawały się dziecinną igraszką. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Cykloniści znaleźli sojuszników. Albo zostali przez nich znalezieni. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Jedno było pewne - dysponowali potęgą większą, niż kiedykolwiek. Jak spod ziemi pomiędzy czerwonymi barwami oddziałów Cyklonii pojawili się wojownicy w czerni, straszliwi i bezlitośni. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Aerrow mimowolnie wzdrygnął się na wspomnienie opowieści dziewczyny. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Każda z dotychczasowych bitew miała na celu tylko wykluczenie maszyn przeciwnika, osłabienie jego sił, pomieszanie szyków. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Czarni jeźdźcy posunęli się o jeden straszliwy krok dalej. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zdawali się nie mieć jakichkolwiek oporów. Tam, gdzie się pojawiali wybuchała panika, a ludzie uciekali w popłochu z krain, w których stronę zwróciły się ponure twarze Czarnych Jeźdźców. Wszystko, aby tylko nie znaleźć się pomiędzy budzącą grozę klingą wojownika a jego celem. Krew szeroką ścieżką znaczyła drogę, którą przebyli, okaleczone ciała ofiar straszyły tych, którzy już przeżyli na jawie i we snach, jako najgorszy z koszmarów, jaki tylko może się przyśnić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Dlatego właśnie Storm Hawks musieli podjąć ryzyko i pozbawić Cyklonię przynajmniej tymczasowo możliwości wysłania w powietrze nowych oddziałów. Nie mogli dopuścić, aby pojawiło się więcej ofiar. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Za wszelką cenę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - Nie wierzę, że oni to naprawdę zrobili - z zamyślenia wyrwał go głos Piper. Opierała się rękoma o stół, jeszcze raz przeglądając plan, upewniając się, że niczego nie pominęła. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Dlaczego? - wymamrotał. - To przecież Cyklonia, oni są źli. Posunęli się dalej niż zwykle...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Ale to jest właśnie mocno nie tak - przerwała mu, kręcąc głową. - To nigdy nie powinno mieć miejsca, nawet oni do tej pory wydawali się mieć jakieś zasady.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Zasady? - Aerrow prychnął. - Dark Ace zabił podstępem mojego ojca. To nazywasz zasadami?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie to miałam na myśli.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Wiem - coś w tonie jej głosu sprawiło, że zrobiło mu się głupio z powodu tego wybuchu. - Przepraszam, nie powinienem był się unosić. Ale to nie zmienia faktu, że zrobili i robią to nadal.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Słowo "morderstwo" wisiało w powietrzu, ale żadne z nich nie miało odwagi, aby wypowiedzieć je na głos, mając nadzieję, że zostanie przyczajone w cieniu i w końcu zapomniane.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- To jest zupełnie nie w ich stylu - przygryzła wargę. - Oszukiwali, kłamali, kradli, urządzali zasadzki. Ale nigdy nie...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- A jednak. I my musimy coś z tym zrobić - pewność siebie w głosie Aerrow jak zwykle sprawiła, że jego przyjaciele poczuli się lepiej. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Z  jednym wyjątkiem. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Stork uśmiechnął się na moment ironicznie do konsol. Pełne głupiego idealizmu dzieciaki, które nie potrafią przyjąć do wiadomości, że skończył się czas zabawy w wojnę, a nadszedł czas prawdziwej wojny. Śmierci i krwi, bólu i zagłady. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Może to i dobrze, w końcu byli tylko bandą dzieciaków, która bawiła się w bohaterów i odnosiła w tym nawet pewne sukcesy. Do czasu. Instynktownie wyczuwał, że koło fortuny, dotychczas zastygłe w bezruchu, ze zgrzytem przerdzewiałych zawiasów zaczyna się obracać. Kierując ich prosto w najgłębszą ciemność. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Przycisk autopilota migotał miarowo, informując o tym, że zaprogramowana została trasa, którą statek bez przeszkód pokona sam, bez nikogo przy panelu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Nikt jednak nie zwracał na stanowisko pilota uwagi, wszyscy zbyt zajęci byli swoimi sprawami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A  to akurat było Storkowi na rękę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Chociaż nie wiedział do końca, czy powinien się cieszyć z tego powodu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Jak zwykle. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Miał rację.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I cholernie tego żałował.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; ** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Condor mknął cicho i nieubłaganie w stronę osiedli wroga, przecinając niebo niczym ostrze miecza. A przynajmniej tak lubili o nim myśleć. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Maszyna jednak tym razem nie mogła im pomóc, plan zakładał, że Condor pozostanie w ukryciu. Z resztą, cała załoga miała inne zadania, po prostu nie starczyło rąk, w które można by było powierzyć stery podniebnej maszyny. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Stork też, co wybitnie mu się nie uśmiechało i o czym nie wahał się informować reszty drużyny przy każdej nadarzającej się sposobności. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Sprawiało to, że Piper czuła się winna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wiedziała doskonale, że pilot nienawidził opuszczać Condora, traktując statek jako bezpieczne schronienie, którego grube, żelazne ściany osłaniały go przed niebezpieczeństwem, a rozliczne pułapki unieszkodliwiały tych, którym jakimś cudem udało się wtargnąć na pokład. Ale był jej potrzebny na zewnątrz. Właściwa Merbom zwinność sprawiała, że mógł wleźć w niedostępne dla reszty drużyny miejsca. Wbrew pozorom potrafił też właściwie ocenić sytuację, w zdumiewająco spokojny i zrównoważony sposób. W takich chwilach aż nazbyt wyraźnie odczuwała różnicę wieku między nim a resztą drużyny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Czasami miała wrażenie, że jego ataki paniki były tylko udawane, żeby trochę przystopować drużynę, jeżeli zbyt się rozpędzali. Mogło się to wydawać nawet logicznie, chłopcy przesyceni hormonami dostawali małpiego rozumu jak tylko dano im broń do ręki i śmigacza pod tyłek, a i ona nie była idealna. Nie raz przyłapywała się na tym, że zbyt optymistycznie oceniała ich możliwości albo po prostu negowała to, że coś może nie wyjść.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Z  drugiej strony… Storm Hawks byli młodzi i zaskakująco zdolni jak na swój wiek. Na tyle zaskakująco, że radzili sobie z tymi, z którymi nikt inny nie mógł sprostać. Odsunęła od siebie natrętną myśl, że dzieje się tak tylko dlatego, bo oni też widzą to, co codziennie ogląda w lustrze. Podrostka. Po prostu nieświadomie ich lekceważono ze względu na wiek i wygląd. Oczywiście wiedzieli, na co stać Storm Hawks, ale podświadomość była silniejsza… tylko jakoś nie potrafiła się z tego powodu cieszyć. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; To nie było nic przyjemnego, wiedzieć, że wygrywa się, bo przeciwnik uznał ich za niegroźne dzieci i nie walczył tak dobrze, jak to potrafił w rzeczywistości.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Pokręciła głową. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Nie powinna teraz o tym myśleć. Teraz ani nigdy. Skoro przeciwnik ich nie doceniał to jego problem, przewaga wynikająca z zaskoczenia i fortuna były po ich stronie. I będzie, to oni byli „ci dobrzy”.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Nadmierna pewność siebie często zagłusza zgrzyt przerdzewiałych zawiasów koła fortuny. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Starała się o tym nie pamiętać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jeszcze ten jeden raz im się uda…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;*** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Finn i Junko skradali się najciszej jak potrafili długim, wąskim i słabo oświetlonym korytarzem. Jak do tej pory nikt nie zauważył wtargnięcia Storm Hawks na teren bazy zaopatrzeniowej Cyklonii. A właściwie całkiem sporego fortu, bo trudno było znaleźć odpowiedniejszą nazwę dla otoczonego potężnym murem, starannie rozplanowanego miejsca ze strażnicami umieszczonymi na wysokich wieżach. To na szczyt jednej z nich próbowali się dostać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Schody… - jęknął cicho blondyn i z rezygnacją spojrzał w górę. – Dlaczego nie mogliśmy tam wlecieć? Byłoby szybciej i w ogóle…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Piper już to mówiła – odszepnął Junko. – Zauważyliby nas, więc tak jest lepiej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- A czy ty widziałeś, jakie to jest wysokie? – wymamrotał Finn. – Zdechniemy, zanim dojdziemy na szczyt.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie będzie tak źle…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Powoli ruszyli, jakimś cudem nie napotykając się na patrole. A właściwie dzięki Piper i lornetkom Storka. Dziewczyna zdołała ustalić, kiedy straże się zmieniały, co zapewniało chwilę na wślizgnięcie się do wnętrza budynku i dostanie się możliwie wysoko. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Schody okazały się nadspodziewanie strome, w dodatku wiły się wzdłuż ściany niczym wyjątkowo długa i wąska wstęga. Tylko wąska poręcz odgradzała ich od mroczniejącej hen nisko posadzki. A stopnie wydawały się ciągnąć w nieskończoność.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Skoncentrowani na przebieraniu nogami i w miarę równym oddechu za późno usłyszeli odgłos kroków.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Za to Iron od dłuższego czasu zdawał sobie sprawę z obecności intruzów w wieży obserwacyjnej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Iron nie był nigdy nikim szczególnie ważnym w oddziałach Cyklonii, głównie dlatego że był zbyt leniwy, aby cokolwiek osiągnąć. Już sam mus wspięcia się po schodach był dla niego wystarczającą katorgą, nie zniósłby jeszcze do tego wspinania się na jakiś metaforyczny szczyt, który wyznaczyła mu ambicja. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Jeszcze chwilę temu starał się zbiec na dół jak najszybciej, żeby na jaw nie wyszedł fakt, iż znowu uciął sobie drzemkę. I oczywiście zaspał. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Jego zdumienie było wielkie, gdy z góry zauważył dwie osoby, które zdecydowanie nie powinny się znajdować na ich terytorium. Storm Hawks. Twarze, które na pamięć znał każdy w Cyklonii, upierdliwa zgraja młodocianych rycerzy, którzy jak wyjątkowo upierdliwa mucha kąsali, gdzie tylko mogli, doprowadzając władczynię do skrajnej frustracji. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Cofnął się ostrożnie i cicho kilka kroków, po czym, z zaskakującą dla samego siebie energią wbiegł na szczyt wieży i dopadł radia informując o zajściu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Drzwi przezornie zabarykadował krzesłem, chociaż wiedział, że przeciwko masie mięśni, jaką był jeden z przeciwników taka zapora na nic się nie zda. Da mu tylko odrobinę więcej czasu… a tego właśnie potrzebował. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Iron uśmiechnął się krzywo, gdy z okna wieży dostrzegł mknący w jej stronę niemały oddział. Intruzi wpadli jak śliwki w kompot, a on dostanie awans i może jakieś bardziej konkretne wynagrodzenie tylko za to, że zaspał. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Życie potrafiło być piękne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Junko zmarszczył brwi, zamrugał, w końcu przystanął i obejrzał się za siebie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Sprężaj się stary, ja nie mam ochoty spędzić tu reszty życia – burknął Finn. – Skoro już musimy się tu wspinać, to zróbmy to szybko…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Mnie się tam wydaje, że ktoś za nami idzie… - wymamrotał i posłusznie przeszedł kilka stopni, ciągle wypatrując potencjalnego przeciwnika. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Tym razem to Finn przystanął, usłyszawszy podejrzany dźwięk. Przymknął oczy i spróbował skoncentrować się jedynie na wrażeniach słuchowych, w czym przeszkadzało mu walenie własnego serca i lekka zadyszka. Ale z tła pomału wyłaniał się regularny odgłos. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Jakby ktoś wbiegał po schodach, zbyt nisko, żeby mogli go dojrzeć. I ten ktoś nie był sam. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Junko, gazu – zerknął na przyjaciela, po czym rzucił się przed siebie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Obaj mieli głęboką nadzieję, że reszta radzi sobie lepiej niż oni. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Piper miała nadzieję, że reszta drużyny radzi sobie znacznie lepiej niż ona. Ale doskonale zdawała sobie sprawę, że nikt poza nią nie mógłby zrealizować tej części planu. Aerrow był na to zbyt narwany – wystarczy, że gdziekolwiek zobaczyłby choćby cień Dark Ace`a i cały plan wziąłby w łeb. Finn z kolei… odpowiedzialność to nie cecha, którą skłonna byłaby mu przypisać. A Stork i Junko po prostu zbyt rzucali się w oczy. Nigdy w życiu nie widziała Merba-Cyklonisty i wątpiła, aby kiedykolwiek zobaczyła. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Rozejrzała się dyskretnie. Strój, który sobie pożyczyła od jakiejś strażniczki pasującej wzrostem trochę uwierał i pił tu i ówdzie. Dziewczyna była nieco szczuplejsza od Piper, która mimowolnie zaczęła rozmyślać nad ewentualną dietą. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Już kilka razy wkradała się w ten sposób na tereny wroga, ale nigdy sama. Podziwiała Starling, że bez kryształu maskującego dawała sobie radę. Ona, nawet z zupełnie inną twarzą i fryzurą, szalenie się bała, że zaraz zostanie zdemaskowana. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Maszerowała korytarzem, czując jak zimna strużka potu powoli ścieka jej wzdłuż kręgosłupa wywołując niemiłe mrowienie między łopatkami, ze z pozoru obojętną miną mijając kręcących się to tu to tam Cyklonistów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zdołała się już zorientować, gdzie powinno znajdować się tu centrum dowodzenia. A w nim – mapy i plany, czyli to, co najcenniejsze. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wsunęła rękę do kieszeni, uśmiechając się mimowolnie, gdy jej dłoń napotkała na obudowę. Ponad trzy tygodnie smęciła wszystkim dookoła, że aparat fotograficzny sprawiłby się znacznie lepiej niż kartka i ołówek. Przede wszystkim – był szybszy. Stork w końcu zmajstrował dla niej zmyślny i zdumiewająco mały aparacik, który można podłączyć do przyrządów nawigacyjnych na Condorze i w ten sposób wyznaczyć trasę. Od pewnego czasu uparcie modernizował swoje stanowisko, faszerując je przy okazji tyloma pułapkami, ile tylko mógł ukryć. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dotarła pod masywne drzwi pozbawione jakichkolwiek zdobień, rozmiarowo aspirujące do tytułu wrót. Po obu stronach stali strażnicy – co ciekawe, nie nosili jakichkolwiek oznaczeń Cyklonii. Nawet mundur wyglądał inaczej, zamiast standardowego połączenia czerwieni z zielenią od stóp w wysokich oficerkach do głów otulała ich surowa czerń, z nielicznymi złotymi akcentami na mankietach i kołnierzach. Oraz we włosach. Usiłując nie wyglądać na zdumioną, gdy dostrzegła, że kilka kosmyków każdego ze strażników przyozdobione było drobnymi koralikami lśniącymi złociście.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Gdy podeszła za blisko jak na ich gust zagrodzili wrota bronią, jakiej do tej pory nie widziała wśród Cyklonistów. Znacznie dłuższe drzewce z centralnie umieszczonym kryształem zasilającym i lśniącym rubinowo zwieńczeniem przy odchodzącym nieco w bok, łukowato wygiętym elemencie konstrukcji. Wyobraźnia podpowiedziała jej, że po aktywacji wyglądałoby to trochę jak siekiera na za długim patyku. Pamiętała, że gdzieś coś podobnego widziała, ale nie mogła sobie przypomnieć nazwy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - Przejścia nie ma! – oznajmili podniesionym głosem ze śladami obcego, śpiewnego akcentu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Przysyła mnie Dark Ace… - zaczęła robiąc możliwie najbardziej pewną siebie minę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;  Przejścia nie ma! – powtórzyli tym samym tonem, jakby imię prawej ręki władczyni Cyklonii w ogóle ich nie ruszyło. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  …ale – zaczęła odruchowo, zanim zdołała się ugryźć w język. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-   Pan Jesod nie życzył sobie, żeby ktokolwiek oprócz niego wchodził do tego pomieszczenia – wyjaśnił jeden ze strażników takim tonem, jakby nie miał zamiaru przepuścić i samej Cyklonis, gdyby fantazja kazała jej czegoś tam szukać. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Będziecie za to odpowiadali – westchnęła ciężko i odwróciła się, z pozoru obojętnie wzruszając ramionami i dyskretnie zerkając za siebie. Stali nie poruszeni tą ukrytą groźbą. Miała wręcz wrażenie, że uśmiechali się lekko. I kpiąco. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Co się tu, na wszystkie kryształy Atmosii, dzieje? &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; A potem rozbrzmiał alarm. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Rzuciła się biegiem przed siebie, wtapiając w tłum lekko zdezorientowanych żołnierzy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Chłopaki? – dyskretnie włączyła komunikator. – Chyba mamy kłopoty…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- No co ty nie powiesz – rzucił pełnym ironii tonem Finn.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wyważenie drzwi i wyrzucenie z wieży pojedynczego Cyklonisty poszło im zdumiewająco łatwo. Problemem było tylko stado żołnierzy, którzy lada chwila mieli dopaść szczytu. Zabarykadowanie raz wyważonych wierzei wszystkim, co było odpowiednio ciężkie nie zda się na wiele. A wyjścia awaryjnego nie było. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zrezygnowany blondyn wyjrzał przez okno, podczas gdy Junko przestawiał szafę, żeby dodatkowo zablokować przejście. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Gdzieś w oddali coś rozbłyskiwało, zupełnie jakby ktoś tam namiętnie wymieniał ciosy przy użyciu broni, a na placu pod wieżą mógł zaobserwować niemały chaos, który usilnie próbowało opanować kilku ludzi w czerni. W dosyć brutalny sposób.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Finn skrzywił się, gdy dostrzegł, jak jedna z postaci rozdaje ciosy na prawo i lewo za pomocą ciężkiego i długiego, dziwacznie ukształtowanego kostura, na końcu którego migotał w słońcu kryształ.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Druga, nieco gorzej usytuowana wieża obserwacyjna znajdowała się nie tak daleko od nich, otoczona ustawionymi w równych rzędach ścigaczach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Junko, widziałeś tu gdzieś może linę…? – zapytał, oceniając na oko odległość, jaka dzieliła ich od pojazdu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Po co ci lina? – odwrócił się na chwilę, po czym rzuciło przodu, przytrzymać prowizoryczną blokadę, która zadrżała lekko. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Chcę zrobić drogę wyjścia…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie spodoba mi się to, prawda? – wymamrotał, wskazując podbródkiem miejsce, gdzie poniewierał się zwinięty kawałek sznura.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nie gadaj jak Bociek – uśmiechnął się krzywo, oceniając linę krytycznym spojrzeniem. - Powinna się nadać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wyciągnął bełt, swoim zwyczajem pocałował go na szczęście, po czym obwiązał sznurem, upewniając się, że węzeł jest mocny i nie ześlizgnie się. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dobył kuszy i starannie wycelował. Wystrzelił.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Tak jest, brachu! – wyszczerzył się radośnie. – No to mamy drogę wyjścia!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wcisnął przyjacielowi w ręce broń, która została po pechowym Cykloniście, którego spadochron zwiało na któryś z dachów, po czym sam stanął na parapecie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Jesteś pewien…? – Junko nerwowo przygryzł wargę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  A masz lepszy pomysł? – chciał jeszcze coś dodać, ale w tej chwili ich barykada dosłownie wyleciała w powietrze w chmurze pyłu i drzazg. – Skacz! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;  Skoczyli. Mknęli zdumiewająco szybko wrzeszcząc zdumiewająco głośno i modląc się o to, żeby lina nie pękła, skazując ich tym samym na rozklaskanie się na chodniku z wdziękiem dorodnego pomidora. Junko kurczowo ściskał kostur, Finn kurczowo ściskał Junko. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A na ich spotkanie mknęła ściana sąsiedniej wieży.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Junko! Zatrzymaj to, zanim się rozbijemy!!!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Niby jak?! – odkrzyknął odwracając głowę, by spojrzeć na uczepionego swoich barków przyjaciela.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Nogami! – w akcie desperacji rzucił Finn, oczami wyobraźni już widząc marmoladę, jaka zostanie z nich dwóch.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Junko zacisnął zęby i uniósł nogi, celując stopami w zbliżający się zatrważająco szybko kamienny mur wieży, a okrzyk paniki zastąpił pełen furii ryk bojowy Wallopów. Finn mu zawtórował. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Z głuchym uderzeniem stopy Junko zaryły w kamienną powierzchnię, wygniatając swoje odcinki i sprawiając, że w górę wieży pomknęło niczym błyskawica pęknięcie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Ups – podsumował Finn, zsuwając się z pleców przyjaciela. – No to chodu, zanim to się na nas zawali…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Junko potwierdził skwapliwie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Plan się tak jakby nie udał – oznajmił blondyn odpalając komunikator, gry wznieśli się w górę. – I chyba mamy ogon…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Istotnie. Za nimi wznosiła się powoli chmara innych pojazdów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Stork, bezpiecznie ukryty w najciemniejszym kącie jaki mógł znaleźć w składzie kryształów, z rosnącym niepokojem nasłuchiwał komunikatów, jakie nadawali członkowie załogi przez małe nadajniki, które mieli przyczepione do ubrań. Nawiasem mówiąc, jego nowy pomysł. Wieści nie były dobre. W zasadzie to tragiczne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zawsze umiał właściwie ocenić sytuację i określić ją w jednoznaczny, jasny sposób. Teraz też.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Wszystko wzięło się i spierdoliło. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; ** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Odwrót, powtarzam, odwrót! - Aerrow wydał rozkaz przez komunikator, odskakując jednocześnie przed ciosem. Nie mógł zatrzymać się nawet na chwilę, przeciwnicy mieli znakomicie ulokowane stanowiska. Strzeleckie. On nie był w stanie ich dosięgnąć, a oni mieli ćwiczenia z zakresu strzelania do ruchomego celu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Pocisk wzbił tuman kurzu tuż przy jego stopie. Gwałtownie rzucił się w tył, tylko cudem unikając następnego. Zacisnął zęby. nie miał najmniejszych szans wyjść z tej sytuacji zwycięsko. Chciał więc chociaż wrócić na pokład ostatni, osłaniając drużynę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Fala światła, charakterystyczny podmuch. Instynktownie rzucił się w tył, potknął, ciężko gruchnął o twardą kostkę brukową, natychmiast odtoczył w bok, ignorując promieniujący bólem łokieć. Nie zdążył się podnieść, kiedy znów musiał odskakiwać, ataki przeciwnika wyraźnie się nasilały. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Piper, melduj! - rzucił, usiłując zlokalizować miejsce, z którego padł strzał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Przerąbane&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - lekko zniekształcony, ale wyraźny głos dziewczyny dobiegł z komunikatora. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Przejdziesz?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dam radę, Finn już na Condorze, będzie osłaniał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Stan pojazdu?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Chyba uszkodzili mu silnik, ze śmigacza dymi jak z komina, mi koło poszło.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Dasz radę wylądować?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Bez ośki? Dam radę wycelować, gdzie się rozbić&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - prychnęła zirytowana. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - Uważaj na siebie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ty też&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - odłączyła się, pozostawiając po sobie tylko nieprzyjemny szum. Nie lubił rozmów przez komunikator, były suche i pozbawione uczuć. Co nie znaczy, że nie były przydatne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Oparł się plecami o ścianę w zaułku, z trudem łapiąc oddech. Tutaj nie mogli go trafić, przynajmniej nie zmieniając własnych pozycji, budynek naprzeciwko częściowo się zawalił, tworząc osłonę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Junko? - wydyszał w komunikator.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Na dziale!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - padła zwięzła odpowiedź, prawie zagłuszona hukiem wystrzałów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Przynajmniej coś zaczęło w końcu wychodzić. Aerrow uśmiechnął się ponuro. Tylko szkoda, że to był odwrót.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Stork? Gdzie jesteś?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Przy sterach, oczekuję nadchodzącej zagłady&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; - przewrócił oczyma słysząc odpowiedź. Tego jednak mógł się spodziewać po znerwicowanym Merbie. I wypominania tej akcji przez następny miesiąc. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Teraz tylko on musiał się stąd wydostać. I to możliwie jak najszybciej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Stork z niepokojem obserwował ekranik panelu kontrolnego komunikatora. Wszyscy byli już na Condorze, brakowało tylko Aerrow, którego wyraźnie coś spowalniało. Miał szczerą nadzieję, że jednak się uda. I to jak najszybciej, Condor nie mógł całą wieczność wisieć nad terytorium wroga. Amunicja nie była niewyczerpalna a pancerz - niezniszczalny. Po prawdzie, to Condor był starym gruchotem. Świetnie się sprawującym, ale starym jak jasna cholera, z masą anachronicznych rozwiązań i bzdurną funkcją przeprogramowania systemu statku na praktycznie już nieużywany i popadający w zapomnienie język. Chociaż to akurat okazało się przydatne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Komunikator wydał z siebie beznamiętne piknięcie. Aerrow dotarł na statek. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Szybko uruchomił kilka funkcji, w które wyposażył tylko swój nadajnik, po czym cicho i powoli ruszył wzdłuż korytarza. Miał jeszcze coś do zrobienia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Szczelnie zamknięty, lśniący fioletowawym blaskiem kryształ szalenie mu ciążył. Całą sytuacja mu ciążyła, a nogi drżały z pragnienia odwrócenia się i panicznej ucieczki. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Chociaż to w obecnej sytuacji było już absolutnie pozbawione sensu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; *** &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Niemalże w tym samym momencie, w którym dotknął stopami posadzki Condora drzwi do hangaru zamknęły się, osłaniając wnętrze solidną warstwą blachy przed atakami wroga. Ciężkie, stalowe żaluzje osłaniały okna, jedynymi punktami, przez które można się było zorientować, co się działo na zewnątrz był stanowiska celownicze. Podbiegł do Finna, który gorączkowo naciskał spust, wysyłając w powietrze kolejne pociski. Rzutem oka ocenił stan amunicji i aż jęknął. niewiele zostało. Gdzieś za nimi rozległ się huk eksplozji, statkiem targnęło silnie, ale po chwili wrócił do stabilnej pozycji. Wyglądało na to, że kamień-pijawka, który Stork miał podrzucić do składu w końcu zadziałał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Jak sytuacja?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Bywało lepiej, ale jestem tu ja, więc nie masz się o co martwić - strzelec uśmiechnął się w charakterystyczny dla siebie, zarozumiały sposób. - No i Bociek nieźle leci, łatwo strzelać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  A co z Condorem? - odwrócił się do Piper, która w tym samym czasie kończyła wymianę zdań z Junko. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- W normie - odpowiedziała, odgarniając włosy z czoła. - Nie oberwaliśmy za bardzo, a Junko twierdzi, że lekkie pojazdy da się naprawić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- A co ze Storkiem? - zmarszczył lekko brwi, wpatrując się w przejście, które powinno prowadzić do kabiny pilota i przy okazji głównego pomieszczenia całego statku. Było zamknięte. Na głucho.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-  Nie mam pojęcia - pokręciła głową. - Wlecieliśmy, to już było zamknięte. Myśleliśmy, ze chodzi o to, aby nie wdarł się żaden Cyklonista, ale teraz to trochę bez sensu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Pewnie po prostu spanikował - podszedł do żeliwnych wrót i załomotał w nie w marnej parodii pukania. - Stork? Już po wszystkim, możesz otworzyć!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Brak odpowiedzi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Stork!  - uderzył silniej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Brak odpowiedzi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Pewnie nie słyszy - Piper uśmiechnęła się trochę nerwowo. - To żelastwo ma z pięć centymetrów, nieźle tłumi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Oboje doskonale wiedzieli, że mówiła bzdury. Głosów mógł nie usłyszeć, ale łomotanie do drzwi z całą pewnością. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Uderzył ponownie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Grzdą, grzdą, grzdą. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Brak odpowiedzi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- To bez sensu - roztarł obolałą dłoń. - On nie otworzy, zanim nie znajdziemy się po drugiej stronie globu. Albo jakoś w okolicach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Może spróbujmy przez komunikator? - zaproponowała. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Spróbowali.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Brak odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Przygryzł wargę i nacisnął jeszcze raz, mając nadzieję, że tym razem usłyszy drżący i jękliwy głos Merba. Na ekraniku jednak ponownie ukazał się znajomy napis, prosty, ale budzący niepokój. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Brak odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Może się popsuło? - zaproponowała, z niepewną miną obserwując, jak Aerrow raz za razem usiłuje nawiązać kontakt ze Storkiem, coraz bardziej zdenerwowany. Strużka potu spływała mu powoli po czole, wzdłuż zmarszczonych brwi a potem przez kość nosową, zatrzymując się na jego czubku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Brak odpowiedzi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Brak odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Brak odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;- Do diabła z tym! - warknął, uderzając pięścią w przycisk. A potem zamarł.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Poza zasięgiem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Powoli, blady jak sama śmierć uniósł głowę i spojrzał w oczy Piper, rozszerzone ze strachu tak samo, jak jego własne.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4078891466826186895-1342863949096313880?l=sh-bad-blood.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/feeds/1342863949096313880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4078891466826186895&amp;postID=1342863949096313880' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/1342863949096313880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4078891466826186895/posts/default/1342863949096313880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sh-bad-blood.blogspot.com/2008/09/rozdzia-i.html' title='Część I: Rozdział I'/><author><name>Ched</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16886349918268245305</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://4.bp.blogspot.com/_iUOiTb46BuI/SMq_F5uc17I/AAAAAAAAAA0/rU5ixbrEDcQ/S220/rybkiwkiblu.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4078891466826186895.post-6931678181387523707</id><published>2008-09-12T12:16:00.000-07:00</published><updated>2008-09-12T12:22:41.997-07:00</updated><title type='text'>Prolog</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zachowanie bohatera, o którym mowa w pełni tłumaczą epizody 24 i 25. Po prostu mogłam sobie na to pozwolić i zachować kanon. Fajnie, nie?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Długość normalnego rozdziału będzie wynosiła około 8 stron, więc nie krzywcie się na długość - to ino prolog jest. Pierwszy fragment układanki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Prolog&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;"Zza krat"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Stork uśmiechnął się wrednie, po czym westchnął ciężko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, iż szczerzy się właśnie złośliwie do ściany z solidnej warstwy cegieł, cementu, prętów tytanowych i nie miał najmniejszego pojęcia czego jeszcze. Okna też zakratowano, zdumiewająco wąsko, tak że światło praktycznie nie docierało przez mały sam w sobie otwór. A posadzka była kamienna i twarda. Można sobie odmrozić tyłek. Nikt jakoś nie pofatygował się, żeby wnieść ławkę, czy chociażby dać mu koc. Szykowała się zimna noc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;To było do przewidzenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Od samego początku wiedział, że ta akcja skończy się źle, ale kto by tam słuchał paranoika? Co z tego, że niemal zawsze wychodziło na jego i tylko cudem wychodzili z opresji, nie rzadko tylko dzięki temu, że wyciskając siódme poty z silnika Condora i wygniatając pancerz statku o ścigacze pojawiał się wtedy, kiedy reszta nie miała najmniejszych szans? Oni traktowali to wszystko jak dobrą zabawę. W sumie, to trudno im się dziwić. Byli dziećmi. Zaprawionymi w podniebnych bojach, zdumiewająco sprawnymi, wytrenowanymi, ale ciągle dziećmi. Więc zachowywali się z właściwą dzieciom beztroską, wierząc we własną nieśmiertelność.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I w  stek innych bzdur.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zgodnie z jego przewidywaniami akcja była kompletnym fiasko. Całe szczęście, jakimś cudem posłuchali go, gdy wszystko zaczęło się sypać. Wrócili na statek i pewnie ładny kawałek czasu zszedł im na samym wydostaniu się z hangaru. Żeby potem odkryć, że są sami na statku.Dobrze, że przynajmniej on jeden był przewidujący i zakodował w pamięci autopilota trasę do miejsca, które od biedy mógł nazwać bezpiecznym schronieniem. A autopilota odpalił z własnego mobilu. Ktoś musiał odciągnąć pogoń.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Kryształ maskujący, odrobina improwizorki na szybko i stracili statek z oczu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Zgodnie z przewidywaniami - złapali pilota, jedyne ogniwo, które łączyło ich z osłabionymi Storm Hawks. Nie miał najmniejszego zamiaru wydawać na ich pastwę swojego ukochanego statku, ani załogi. Chyba tym bardziej. A przynajmniej wypadałoby tego słowa użyć... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wzruszył ramionami i wzdrygnął się. Chłód był przenikliwy, niemalże widział obłoczki pary unoszące się w powietrzu przed nim za każdym wydechem. Tego tylko jeszcze brakowało. Starczy, że był z dala od statku i drużyny, bezbronny i uwięziony, bez najmniejszych szans na wydostanie się, to jeszcze miał zostać kostką lodu. To było do przewidzenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt
